Zanim zobaczysz cały film na wielkim, kinowym ekranie, trafia on do twoich oczu w zupełnie innej formie. Ma około dwie minuty (zdarza się, że nawet więcej) i składa się muzyki, wielu cięć i emocji. Wszystko to jest starannie zaplanowane, żeby przekonać cię do zakupu biletu na seans. Ale jak właściwie powstaje trailer? Kto go tworzy? Jaka muzyka jest w nim wykorzystana? I dlaczego czasem czujesz się po seansie oszukany, bo film jest zupełnie inny niż to, co obiecywał zwiastun? Na te wszystkie i wiele innych pytań odpowiemy w tym artykule.
Ryan Gosling jako Ghost Rider? Marvel nie może tego zepsuć!
Już wkrótce Ryan Gosling dołączy do Kinowego Uniwersum Marvela jako Ghost Rider. Kevin Feige wie, jak duża to szansa dla całego MCU, by znów wkupić się w łaski widzów. Najpierw jednak ekipa Człowieka w Czapce musi pokazać, na co ich stać, zanim Johny Blaze ruszy w poszukiwaniu zemsty.
19.08.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Dawno nie słyszeliśmy o Ghost Riderze. Demoniczny antybohater zapadł się pod ziemię 10 lat temu, wraz z końcem czwartego sezonu “Agentów T.A.R.C.Z.Y.”. Według plotek, które kilka lat temu krążyły w Internecie, Marvel miał plan, jak dalej rozwijać tę postać. Rzekomo Dom Pomysłów planował serię spin-offów do wspomnianego serialu, a Ghost Rider odgrywany przez Gariela Lunę miał zostać rzucony na pierwszy ogień. Dziś już wiemy, że te plany się nie spełnią.
Bo zamiast serialu, będzie film. A Duch Zemsty opęta kochanego przez wszystkich Ryana Goslinga, nie Gabriela Lunę. Ogłoszenie tego faktu podczas San Diego Comic-Con 2026 wywołało niemałe poruszenie i nawet nie ma czemu się dziwić. To przecież marketingowy strzał w dziesiątkę, a Kevin Feige musi tylko uważać, by nie odbił się rykoszetem.
Tęskniliście za Johnym Blaze’em?
Chociaż dziś wydaje się to nieco abstrakcyjne, przed narodzinami Marvel Cinematic Universe, powstało całkiem sporo produkcji z bohaterami Marvela w roli głównej. Pomijając trylogię “Spider-Mana” Sama Raimiego, są przecież filmy o Hellboyu, Punisherze, Bladzie, Daredevilu. Miały całkiem inny środek ciężkości niż nawet pierwszy “Iron Man”. Były mroczniejsze i poważniejsze, a ich skala była dużo mniejsza i sięgała nieco bliżej niż atak kosmicznej cywilizacji lub magiczne przedmioty. Wśród tych filmów są także “Ghost Rider” i “Ghost Rider 2” z Nicolasem Cage’em w roli głównej.
Aktor, który całkiem niedawno zaliczył wyśmienity epizod w roli Spider-Mana, równie dobrze sprawdził się niemal 20 lat temu jako Johny Blaze. Nie zdołał uciec patosowi, który zaważył nad całościowym odbiorem serii, lecz naprawdę nieźle zobrazował skonfliktowanego bohatera, walczącego z darem, którego wcale nie chciał. Grą nadrobił także łapiącą zadyszkę fabułę, tworząc ogólnie przyjemne dla oka widowisko.

Ghost Rider w MCU (znowu)!
Filmy z Cage’em nie okazały się jednak tak obiecujące, by na dłużej zagrzać miejsce na wielkim ekranie. Ghost Rider, tym razem pod postacią Robbie’ego Reyesa, pojawił się w serialu “Agenci T.A.R.C.Z.Y.”, który mimo pełnoprawnej obecności w MCU również nie zagrzał miejsca na dłużej. Wkrótce jednak się to zmieni.
Marvel coraz mocniej stara się podsycać atmosferę przed premierą “Avengers: Doomsday”. Podczas ostatniego Comic-Conu w San Diego Kevin Feige zdradził kilka smaczków na temat nadchodzącej produkcji oraz opowiedział zebranym o dalszych planach rozwoju kinowego uniwersum. Tym, co rozgrzało publiczność najbardziej, było właśnie ogłoszenie nowego „Ghost Ridera” z Ryanem Goslingiem w roli głównej. Film trafi do kin 28 lipca 2028 roku.
Ghost Rider enters the MCU 🔥
— Marvel Studios (@MarvelStudios) July 26, 2026
Ryan Gosling will star in Marvel Studios' Ghost Rider, directed by Shawn Levy. #SDCC pic.twitter.com/MR2HJww2Wg
Fani nie kryją ekscytacji, podobnie jak producenci. Jak twierdzą w mediach, pomysł na film wyszedł bezpośrednio od aktora, który przez lata starał się o angaż do tej roli. Gosling całkiem różni się od poprzednich Riderów, więc z pewnością będzie to ciekawe doświadczenie. Nie wiadomo jednak, czy fabuła skupi się na Johnym Blazie, mimo że pierwsze przesłanki na to wskazują. W komiksach Duch Zemsty towarzyszył wielu bohaterom, a Johny Blaze to najpopularniejszy z nich.
Zapowiedź budzi duży optymizm nie tylko ze względu na główną gwiazdę widowiska. Za reżyserię filmu odpowiada Shawn Levy. Reżyser ma na swoim koncie takie hity jak “Noc w muzeum”, “Free Guy” czy jeden z największych hitów Marvela ostatnich lat, czyli “Deadpool & Wolverine”. Za scenariusz odpowiedzialny jest Jonathan Tropper, dla którego będzie to debiut w MCU. O tym, czy cała trójka dogaduje się na planie, dowiemy się nieco wcześniej niż z premierą “Ghost Ridera”, co może ostudzić lub jeszcze bardziej podgrzać atmosferę. Obecnie Gosling, Tropper i Levy pracują nad “Star Wars: Starfighter”, które trafi do kin w przyszłym roku.
Polecamy na eBilet.pl
Koniec marvelowskiej bessy?
Nie ma wątpliwości, że od premiery „Avengers: Endgame” MCU nie cieszyło się taką atencją, jak wcześniej. Filmy i seriale mnożyły się w tempie wykładniczym, co wpływało na ich jakość i przesycało rynek. Nawet Kevin Feige przyznał publicznie, że ilość zastąpiła jakość. Wraz z końcem wspomnianej fazy, z wielkich ekranów zniknęły także wielkie nazwiska, przez lata kojarzone z filmami Marvela jak Robert Downey Jr. i Chris Evans. Pojedyncze produkcje wciąż radziły sobie bardzo dobrze, lecz ogólna tendencja była raczej spadkowa.
W ostatnich miesiącach widać wyraźnie, jak Marvel stara się odwróć trend. “Thunderbolts” zebrał należne pochwały, “Fantastyczna Czwórka” została ciepło przyjęta mimo swoich bolączek, a ostatni “Spider-Man” z Tomem Hollandem rozbija bank i pokazuje, że Dom Pomysłów wciąż stać na zbudowanie angażującej historii. Równie zachęcająco wyglądają plany na przyszłość superbohaterskiego świata.
W ten weekend, podczas D23, Kevin Feige oficjalnie ogłosił częściową obsadę nadchodzących “X-Menów”. Prócz Sadie Sink w filmie pojawią się m.in. Adam Driver jako Mister Sinister czy Christopher Abbott w roli Profesora X. “X-Men” trafi do kin 5 maja 2028 i oficjalnie rozpocznie kolejną fazę MCU.
Polecamy na eBilet.pl
Angaż Goslinga do roli tak charakterystycznej postaci wydaje się doskonałym wyborem. Po “Barbie” i wyśmienitym “Project Hail Mary” Ryan Gosling przeżywa kolejną filmową młodość, odhaczając absolutny prime popularności. Jeśli ludzie nie przyjdą dla Ghost Ridera, zrobią to dla aktora.
Najważniejszy test dla Marvela to wciąż “Avengers: Doomsday”. Sięgnięcie po raz kolejny po Downeya Jr. i Evansa sprawiają wrażenie desperackiego ruchu, który ma zmusić starszych widzów do powrotu do kin. Niepokojące są także pogłoski o zdjęciach kręconych bez scenariusza oraz ujęciach, w których aktorzy nawet nie wiedzieli, z kim w danej scenie wystąpią. Jeśli jednak bracia Russo podołają zadaniu, a nadchodzący “Avengersi” okażą się jakościowym peakiem, możemy być świadkami całkiem nowej ery dla MCU. Nie pod kątem chronologii czy skali wydarzeń w produkcjach, lecz jakości. A Ryan Gosling może okazać się bardzo istotnym ogniwem łańcucha, o ile wykorzysta pełny potencjał Ducha Zemsty.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












