Shoegaze to nurt, który na przestrzeni lat przechodził liczne wzloty i upadki. W swoim początkowym okresie, na przełomie lat 80. i 90., był zjawiskiem budzącym zaciekawienie, pozostając jednocześnie daleko od mainstreamu. Mówiono wtedy o nim, że to pierwszy nurt, który w jednej chwili scalił ze sobą hałas i ciszę. To właśnie ten czas okazał się jednak kluczowy dla jego ukształtowania. Początkowo był to fenomen czysto brytyjski, a właściwie „wyspiarski”, który z czasem rozprzestrzenił się na cały świat. Dziś shoegaze przeżywa swoją trzecią młodość, a jego wpływy widoczne są w szerokim spektrum muzyki alternatywnej: od popu, przez hip-hop, aż po metal. W okresie swojej świetności gatunek nie miał jednak łatwo. W Stanach Zjednoczonych dominował wówczas grunge, a gdy uwaga świata zwróciła się ku Wielkiej Brytanii, shoegaze szybko ustąpił miejsca bardziej przystępnemu britpopowi. Z tamtego okresu wyłaniają się trzy najważniejsze zespoły związane z wytwórnią Creation Records: Ride, reprezentujący najbardziej rockowe podejście, My Bloody Valentine, tworzący eksperymentalne pejzaże dźwiękowe, oraz Slowdive, operujący bardziej melancholijną, dream popową estetyką. Obok nich istniało jednak wiele innych zespołów, które również odegrały istotną rolę w kształtowaniu gatunku. W tym tekście przyjrzymy się kilku z nich.