Zanim publiczność zaczęła śpiewać ich piosenki, znała przede wszystkim głosy artystów, którym towarzyszyli. Stali kilka kroków za główną gwiazdą, pojawiali się w studiu, na koncertach i w chórkach. Czasem ich nazwisko nie pojawiało się nawet na okładce płyty. A jednak to właśnie tam zdobywali doświadczenie, kontakty i pewność siebie, które później pozwoliły im stanąć w świetle reflektorów. Niektórzy potrzebowali zaledwie kilku lat, by zamienić drugoplanową rolę na własny mikrofon. Inni przez długi czas pozostawali w cieniu, mimo że ich głosy były już znane. Whitney Houston, Mariah Carey, Sheryl Crow czy Luther Vandross to tylko kilka przykładów artystów, którzy – zanim zbudowali własne kariery – śpiewali w tle dla innych.