Kategorie
eBilet

Ciekawostki

Klątwa drugiego albumu (sophomore slump) dlaczego powtórzenie debiutanckiego sukcesu jest tak trudne?

Fot. Shutterstock/Carlos andre Santos

Kiedy wydajesz debiutancki album, właściwie wszystko jest jeszcze możliwe. Nikt nie wie, czego się po tobie spodziewać. Nie masz jeszcze wielkiej rzeszy fanów, krytycy nie porównują każdej nowej piosenki z poprzednim hitem, a dziennikarze nie pytają przy każdej okazji, czy kolejna płyta będzie równie dobra jak pierwsza. A potem nagle album okazuje się hitem.

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

Pojawiają się fani, wywiady, koncerty, nagrody i oczywiście pytania o kolejną płytę. Wytwórnia chce wykorzystać moment, publiczność czeka na nowe piosenki, a krytycy zaczynają się zastanawiać, czy debiutancki sukces nie był przypadkiem jednorazowym wydarzeniem. 

Drugi album powstaje więc w zupełnie innych warunkach niż pierwszy. Artysta ma większą publiczność, często większy budżet, a z samą płytą wiążą się większe oczekiwania – i te narzucane przez fanów czy wytwórnię, i te które artysta narzuca sobie sam. 

To właśnie zjawisko określa się mianem sophomore slump, czyli w dużym uproszczeniu “klątwy drugiego albumu”. Chodzi o sytuację, w której druga płyta artysty nie dorównuje poziomem, popularnością albo odbiorem jego debiutowi. Tylko czy rzeczywiście istnieje jakaś muzyczna klątwa? Okazuje się, że sprawa jest znacznie ciekawsza.

Pierwszy album ma nad drugim ogromną przewagę

Debiutancki album rzadko jest tak naprawdę pierwszą rzeczą, jaką artysta stworzył. Zanim powstanie pierwsza oficjalna płyta, mogą minąć lata prób, pisania piosenek, grania niewielkich koncertów, nagrywania demówek, zmieniania zespołów czy wyrzucania kolejnych pomysłów do kosza i zaczynania od początku.

Słuchacz, który trafia na debiutancką płytę, tego wszystkiego nie widzi. Dostaje gotowy album i może pomyśleć: “Ale świetny debiut!”. Tymczasem dla samego artysty jest to jedynie debiut płytowy, bo sceniczny czy studyjny miał już dawno za sobą.

Z drugim albumem sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej. Po sukcesie pierwszej płyty pojawia się oczekiwanie, że trzeba dostarczyć kolejną. Wytwórnia chce wykorzystać moment popularności i naciska na jak najszybsze prace. Fani również czekają z rosnącą niecierpliwością. Tym razem więc proces twórczy zostaje ograniczony przez konkretny termin.

Nie oznacza to oczywiście, że każdy artysta nagrywa drugi album w pośpiechu. Co więcej, badanie dotyczące zjawiska sophomore slump nie wykazało związku między czasem dzielącym pierwszy i drugi album a większą podatnością na ten efekt. Sama zmiana warunków jest jednak istotna. 

Pierwsza płyta może być odpowiedzią na pytania: Co chcę zrobić? Co chcę dać światu? Druga często musi już odpowiedzieć na kilka kolejnych: Co chcę zrobić? Czego oczekują ode mnie fani? Co sprawi, że poprzedni sukces się powtórzy? Jak to wszystko pogodzić i nie zgubić siebie?

Klątwa drugiego albumu zaczyna się w… głowie

Sukces potrafi zmienić sposób, w jaki artysta patrzy na własną twórczość. Przed debiutem mógł po prostu próbować, co mu najbardziej “leży”. Sprawdzać różne pomysły. Nagrać coś, co być może spodoba się kilku osobom, a być może nikomu. A potem spróbować znów.

Po sukcesie każda decyzja zaczyna być oceniana przez pryzmat tego, co już się wydarzyło. Czy nowa piosenka jest wystarczająco dobra? A może warto ją jeszcze poprawić? Czy nie brzmi zbyt podobnie do pierwszej płyty? A może właśnie brzmi za bardzo inaczej? Czy fani ją polubią? Czy będzie przebój? Czy pierwszy singiel powinien przypominać największy hit z debiutu? A może powinien być zupełnie inny?

Artysta musi stworzyć coś nowego, ale jednocześnie nie może całkowicie zmienić tego, za co publiczność go pokochała. Jeśli powtórzy formułę pierwszego albumu, może usłyszeć, że odgrzewa stare kotlety. A jeśli za bardzo zmieni styl – że kiedyś był lepszy!

Trudno wszystkim dogodzić.

Presja naprawdę może utrudniać tworzenie

Wraz z sukcesem i kolejnym dedlajnem pojawia się presja. To nie jest wyłącznie muzyczny problem. Badania nad kreatywnością pokazują, że presja związana z koniecznością osiągnięcia wysokiego poziomu twórczego może działać w dwie strony. Czasami mobilizuje, ale może też działać jak przeszkoda i ograniczać kreatywność.

Nowsza metaanaliza badań nad stresem i kreatywnością również pokazuje, że zależność nie jest tak prosta jak: “trochę stresu działa na kreatywność dobrze, a dużo stresu ją zabija”. Presja czasu (a także niektóre inne rodzaje presji) może wyraźnie utrudniać twórcze działanie.

To jeden z powodów, przez który samo stworzenie drugiej płyty staje się trudniejsze. Artysta tworzy muzykę, jednocześnie myśląc o tym, jak zostanie oceniona i czy wyrobi się w terminie. W głowie zaczyna odzywać się wewnętrzny krytyk i myśl, że tym razem świat zobaczy, że za pierwszym razem mu się “udało”, a tak naprawdę niczego nie potrafi. Oczywiście te słowa to często bzdura, ale potrafi bardzo namieszać. I zmęczyć.

A co, jeśli debiut był po prostu fenomenalny?

Jak się okazuje, czasami drugi album nie jest szczególnie słaby. To pierwszy był absurdalnie dobry. 

Jeśli debiutancka płyta sprzedała się w milionach egzemplarzy, zdobyła nagrody, wypromowała kilka hitów i zmieniła pozycję artysty na rynku, bardzo trudno jest później zrobić coś, co będzie wyglądało równie imponująco. 

Wyobraź sobie, że pierwsza płyta zdobywa 10 punktów. Druga zdobywa 8. Czy to oznacza, że jest zła? Nie. Oznacza tylko, że przegrała z własnym poprzednikiem.

Może się tutaj pojawiać efekt regresji do średniej. Jeżeli pierwszy sukces był wyjątkowo mocnym wynikiem, kolejne osiągnięcie statystycznie ma sporą szansę być bliższe przeciętności. Nie musi to oznaczać nagłego pogorszenia talentu, tylko fakt, że tym razem nie było efektu “wow”, który często towarzyszy czemuś… nowemu. 

Alanis Morissette i problem Jagged Little Pill

Jednym z najbardziej znanych przykładów jest historia Alanis Morissette. Jej album Jagged Little Pill stał się gigantycznym sukcesem. Płyta sprzedała się w dziesiątkach milionów egzemplarzy i zrobiła z młodej wokalistki jedną z największych gwiazd lat 90.

Kiedy więc pojawił się kolejny album, oczekiwania były ogromne. Supposed Former Infatuation Junkie ukazał się w 1998 roku i od początku był porównywany z poprzednikiem. Krytycy zwracali uwagę na jego bardziej rozbudowaną, mniej oczywistą formę i eksperymentowanie z brzmieniem.

Płyta nie okazała się katastrofą. Wręcz przeciwnie – sprzedała się bardzo dobrze; zadebiutowała na 1. miejscu Billboardu. Tyle że Jagged Little Pill postawił poprzeczkę absurdalnie wysoko. 

W jednym z ówczesnych komentarzy dotyczących albumu zwracano uwagę, że Morissette była pod ogromną presją oczekiwań właśnie dlatego, że jej poprzednia płyta odniosła tak spektakularny sukces.

Weezer i album, który potrzebował czasu

Jeszcze ciekawszy jest przypadek Weezera. Debiutancki Weezer, znany później jako Blue Album, okazał się ogromnym sukcesem i mocno wpłynął na pozycję zespołu. Potem pojawił się Pinkerton. Dzisiaj trudno uwierzyć, że ten album był kiedyś traktowany jako porażka.

A jednak. Pinkerton przez lata funkcjonował właśnie jako przykład spektakularnego sophomore slump. Współcześnie jest uznawany za jeden z najważniejszych albumów zespołu, ale jego początkowy odbiór był zdecydowanie bardziej chłodny.

Sam Rivers Cuomo wspominał później, że po latach album zaczął być postrzegany jako kultowe dzieło. W rozmowie przywołanej przez “Los Angeles Times” David Geffen określił jednak Pinkerton wprost jako porażkę z punktu widzenia ówczesnego przemysłu. 

Ten przykład świetnie pokazuje, jak bardzo “porażka” zależy od momentu, w którym dokonujemy oceny, i od tego, kto tej oceny dokonuje.

The Killers i pułapka “brzmi inaczej”

Podobny problem spotkał The Killers. Hot Fuss był debiutem, który przyniósł zespołowi ogromną popularność. Kiedy pojawił się Sam’s Town, oczekiwania były już zupełnie inne.

Zespół zrobił ryzykowną w tej branży rzecz. Nie nagrał po prostu drugiego Hot Fuss, czyli tego, czego od niego oczekiwano. Tym razem brzmienie poszło w inną stronę, a Brandon Flowers i pozostali muzycy próbowali nadać zespołowi bardziej dojrzały, rockowy charakter. Ówcześni krytycy szybko zaczęli jednak przykładać do płyty etykietę sophomore slump.

Zobacz ten paradoks: Jeśli artysta pozostaje przy swoim brzmieniu, słyszy, że odgrzewa stare kotlety. A jeśli je zmienia – również jest krytykowany. Tak naprawdę nie ma jednego przepisu na sukces. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie niezadowolony.

Przepis na drugi album?

Artysta może zrobić kilka rzeczy: 

  • może powtórzyć sprawdzoną formułę,
  • może ją delikatnie rozwinąć,
  • może całkowicie zmienić kierunek,
  • może nagrać coś bardziej eksperymentalnego.

Każda z tych dróg niesie za sobą ryzyko. Zbyt podobny album może wyglądać jak brak pomysłów, a zmiana – jak utrata tożsamości. Eksperyment może rozczarować część fanów. Zaś próba stworzenia kolejnego wielkiego hitu może sprawić, że muzyka zacznie brzmieć zbyt wyrachowanie. Nie ma więc jednej strategii, która gwarantuje sukces.

Najgorsze może być porównywanie się z samym sobą

W tym wszystkim jest jeszcze jeden problem: tworząc drugą płytę, artysta nie konkuruje już wyłącznie z innymi muzykami. Konkuruje również z własną przeszłością.

Jeżeli debiutancki album wypromował wielki przebój, słuchacze mogą czekać na kolejny. Jeżeli debiut miał charakterystyczne brzmienie, mogą oczekiwać jego powtórzenia. Jeżeli pierwsza płyta była bardzo osobista, odbiorcy mogą oczekiwać kolejnej dawki szczerości. Artysta może więc znaleźć się w sytuacji, w której jego największym konkurentem jest jego własny pierwszy album.

Trudno wygrać z czymś, co publiczność już zna, kocha i z czym wiążą się konkretne wspomnienia. Bo przecież słuchanie muzyki w różnych momentach życia sprawia, że nasze wspomnienia brzmią jak konkretne piosenki. Kolejna płyta musi konkurować nie tylko z muzyką, ale również z tymi emocjami. Czy uda jej się wywołać chociaż podobne?

Co na to krytycy?

Czy drugi album rzeczywiście jest gorszy? Badanie Gregory’ego D. Webstera i Lysann Zander z 2024 roku daje na to pytanie bardzo interesującą odpowiedź. Naukowcy przeanalizowali ponad 2000 recenzji albumów 387 artystów w ocenach profesjonalnych krytyków oraz ponad 4000 ocen albumów 254 artystów pochodzących od fanów.

Okazało się, że zarówno krytycy, jak i fani generalnie oceniali późniejsze albumy niżej niż wcześniejsze.

Ale jest haczyk. Wyraźny efekt sophomore slump pojawił się w ocenach krytyków, natomiast nie w ocenach fanów. To może oznaczać, że część “klątwy” jest związana nie tylko z faktyczną jakością muzyki, ale również z oczekiwaniami i sposobem oceniania.

Naukowcy wskazują między innymi na możliwość działania regresji do średniej, błędów poznawczych i wpływu norm społecznych. Jedna z interpretacji zakłada, że skoro krytycy wiedzą o istnieniu sophomore slump, mogą być bardziej skłonni dostrzegać go w drugim albumie. To trochę jak samospełniająca się przepowiednia – krytycy szukają dowodów na to, że kolejna płyta jest gorsza; i robią to zamiast skupiać się na tym, jaka jest naprawdę.

Czy można więc przełamać klątwę?

Oczywiście. Na szczęście jest sporo artystów, którzy pokazali, że drugi album nie musi być muzycznym odpowiednikiem drugiego naleśnika.

Norah Jones po ogromnym sukcesie Come Away With Me wydała Feels Like Home, który zadebiutował na pierwszym miejscu Billboard 200 i przez sześć tygodni utrzymywał się na szczycie. Nirvana po debiutanckim Bleach nagrała Nevermind. Amy Winehouse po Frank wydała Back to Black. Te drugie albumy są nawet bardziej znane niż pierwsze.

Drugi album może być momentem, w którym artysta przestaje być obiecującym debiutantem, a zaczyna świadomie budować własny język. Czasami właśnie wtedy zaczyna się jego prawdziwa kariera.

Sophomore slump to nie tylko muzyka

Co ciekawe, “klątwa drugiego dzieła” nie jest problemem wymyślonym wyłącznie przez branżę muzyczną. Podobne zjawisko pojawia się w innych dziedzinach twórczości – pisarstwie, przemyśle filmowym czy nawet w rzeźbiarstwie i malarstwie. 

W przypadku książek również pojawia się określenie second book syndrome, a autorzy opisują przede wszystkim wzrost presji po sukcesie pierwszej publikacji. Mechanizm obu jest podobny.

Największa pułapka? Próba odtworzenia pierwszego sukcesu

Sukcesu nie da się zaplanować. Możemy jedynie mieć kontrolę nad tym, że dajemy z siebie 100%. Ale nie zawsze wiadomo, dlaczego konkretna piosenka stała się hitem. Nie da się zagwarantować, że publiczność zareaguje w taki a nie inny sposób. Nie da się też odtworzyć momentu, w którym artysta po raz pierwszy pojawił się na rynku.

Może więc nie warto powtarzać tego sukcesu, tylko dać ludziom coś wartościowego; coś, dzięki czemu będą chcieli zostać i słuchać dalej, nawet jeśli kolejny album nie będzie tak spektakularny.

 

Źródła

[1] https://scholarship.claremont.edu/scripps_theses/335/ (dostęp z dnia 14.09.2026)
[2] https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/hrm.22116 (dostęp z dnia 14.09.2026)
[3] https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/40120961/ (dostęp z dnia 14.09.2026)
[4] https://www.thecrimson.com/article/1998/11/6/you-oughta-know-the-softer-side/ (dostęp z dnia 14.09.2026)

[5] https://www.avclub.com/alanis-morissette-supposed-former-infatuation-junkie-1798192909 (dostęp z dnia 14.09.2026)

[6] https://americansongwriter.com/weezer-pinkerton-deluxe-edition/ (dostęp z dnia 14.09.2026)

[7] https://www.latimes.com/entertainment-arts/music/story/2024-03-25/weezer-blue-album-oral-history-30th-anniversary-rivers-cuomo (dostęp z dnia 14.09.2026)

[8] https://onmilwaukee.com/articles/killersCD (dostęp z dnia 14.09.2026)

[9] https://www.metrosiliconvalley.com/metro/10.25.06/killers-0643.html (dostęp z dnia 14.09.2026)

[10] https://journals.sagepub.com/doi/10.1177/03057356241289076 (dostęp z dnia 14.09.2026)

[11] https://www.chron.com/entertainment/music/article/jones-hit-streak-takes-her-over-the-sophomore-1974270.php (dostęp z dnia 14.09.2026)

[12] https://publishingperspectives.com/2010/05/second-novel-sophomore-slump-myth-or-reality/ (dostęp z dnia 14.09.2026)

Fot.

Gorące wydarzenia

Gorące wydarzenia

VAN GOGH – Wystawa Immersyjna – Lublin

18.09.2026-18.09.2026
Lublin

Kwalifikacje do Mistrzostw Świata w koszykówce mężczyzn 2027: Polska – Chorwacja

27.11.2026-27.11.2026
Gliwice

RY X – Dusk Tour

25.04.2027-25.04.2027
Kraków

Bonobo – Distance In Static Live Tour

10.03.2027-10.03.2027
Gdańsk, Warszawa, Wrocław

Open’er Festival 2027

30.06.2027-30.06.2027
Gdynia

Up To Date Festival 2027

27.05.2027-27.05.2027
Białystok

Warhaus

18.03.2027-18.03.2027
Warszawa

XTB KSW 122

10.10.2026-10.10.2026
Rzeszów

Mecz mistrzów: Polska – Włochy

04.10.2026-04.10.2026
Wrocław

Otsochodzi – RIOTT

01.10.2026-01.10.2026
Gdańsk, Kraków, Poznań i inne

Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej

15.08.2027-15.08.2027
Chorzów

Roztańczony PGE Narodowy 2026

10.10.2026-10.10.2026
Warszawa

72. ORLEN Memoriał Janusza Kusocińskiego – Superauto.pl Stadion Śląski

18.09.2026-18.09.2026
Chorzów

G33 Tour – Tadeo x Szczepan x Wyguś x Mata

18.09.2026-18.09.2026
Bydgoszcz, Gwiździny, Kraśnik i inne

TEDE: XXENDE MYLFFON | 20 lat ESENDE MYLFFON

05.12.2026-05.12.2026
Warszawa

COMA RE-START – film koncertowy

Online

Black Coffee

02.10.2026-02.10.2026
Gdańsk

Tokio Hotel

19.08.2027-19.08.2027
Warszawa

Emeli Sandé

04.03.2027-04.03.2027
Warszawa

RY X – Dusk Tour

25.04.2027-25.04.2027
Kraków

Bonobo – Distance In Static Live Tour

10.03.2027-16.03.2027
Gdańsk, Warszawa, Wrocław

Open'er Festival 2027

30.06.2027-03.07.2027
Gdynia

Up To Date Festival 2027

27.05.2027-28.05.2027
Białystok

Warhaus

18.03.2027-18.03.2027
Warszawa

XTB KSW 122

10.10.2026-10.10.2026
Rzeszów

Mecz mistrzów: Polska – Włochy

04.10.2026-04.10.2026
Wrocław

Otsochodzi – RIOTT

01.10.2026-03.12.2026
Gdańsk, Kraków, Poznań i inne

Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej

15.08.2027-15.08.2027
Chorzów

Roztańczony PGE Narodowy 2026

10.10.2026-10.10.2026
Warszawa

G33 Tour – Tadeo x Szczepan x Wyguś x Mata

18.09.2026-16.10.2026
Bydgoszcz, Gwiździny, Kraśnik i inne

TEDE: XXENDE MYLFFON | 20 lat ESENDE MYLFFON

05.12.2026-05.12.2026
Warszawa

Black Coffee

02.10.2026-02.10.2026
Gdańsk

Tokio Hotel

19.08.2027-19.08.2027
Warszawa

Emeli Sandé

04.03.2027-04.03.2027
Warszawa
Avatar autora wpisu
Klaudia Jaroszewska-Kotradii

Klaudia Jaroszewska-Kotradii – multipasjonatka, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zafiksowana na punkcie rozwoju i zdobywania wiedzy wszelakiej. Prywatnie mama, żona i kreatywna dusza, która na równi uwielbia Sanah i The Hardkiss.