W latach 90. muzyka wywodząca się z rave'ów stała się częścią mainstreamu. Szybkie, mocne i melodyjne utwory coraz częściej pojawiały się bowiem na listach przebojów, co jedni uważali za komercjalizację nurtów hard trance i happy hardcore, a inni za naturalną drogę ewolucji owych gatunków. Bez względu na to, jakie macie na ten temat zdanie, warto wrócić do 5 klasyków, które dla Was przygotowaliśmy.
Bad Bunny już wkrótce po raz pierwszy wystąpi w Polsce, więc nic dziwnego, że jego koncert cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wokalista jest na fali popularności od premiery zeszłorocznego "Debí Tirar Más Fotos", lecz ścieżka jego kariery i sukcesów jest znacznie większa! Poznaj jego twórczość jeszcze przed koncertem w naszym kraju.
13.07.2026
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Portorykańska energia, którą zachwycił się cały świat! Oto Bad Bunny
Naładowany przebojami i taneczną energią, już 14 lipca wkroczy na PGE Narodowy w Warszawie! Bad Bunny po raz pierwszy zachwyci polską publiczność, a słuchacze nie mogą doczekać się, aż dadzą się ponieść brzmieniom w rytmie takich gatunków, jak salsa, reggaeton i nie tylko! Ta mieszanka dźwiękowa i ogromny szacunek do korzeni jest przepisem na sukces portorykańskiego twórcy, który od lat zachwyca zarówno rodzimą publiczność, jak i jest numerem jeden w wielu zakątkach świata. W oczekiwaniu na to huczne wydarzenie, poznajcie twórczość Bunny’ego!

Polecamy na eBilet.pl
Skąd wziął się pseudonim Bad Bunny’ego?
Zanim przeniesiemy się w wir nagrań studyjnych, warto zahaczyć o korzenie. Uwagę zdecydowanie przykuwa chwytliwy pseudonim artysty, pod którym kryje się Benito Antonio Martínez Ocasio. Do przybrania tego specyficznego tytułu zainspirowało go zdjęcie z albumu rodzinnego. W 2018 roku wokalista udzielił wywiadu dla ET, w którym przedstawił cały kontekst tego wydarzenia – przyznał, że musiał przebrać się za króliczka do szkoły, co niekoniecznie przypadło mu do gustu, ponieważ na uwiecznionej fotografii miał obrażoną minę. Mały Benito nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak ta sytuacja – choć pierwotnie niekomfortowa – wywrze na niego wpływ w przyszłości. Wskazując na zdjęcie, pomyślał “to jest to!” i poszedł na całość z tą wyjątkową nazwą. “Wiedziałem, że ten pseudonim świetnie się sprzeda. Królik to coś powszechnego, więc pomyślałem, że za każdym razem, gdy ktoś jakiegoś zobaczy, przypomni sobie moją muzykę”.
A to skojarzenie towarzyszy najwytrwalszym słuchaczom od 2018 roku, bo właśnie wtedy zadebiutował “X 100pre”. Wydawnictwo zostało naładowane latynoskim trapem i reggaetonem z wyraźnymi inspiracjami popem, R&B, hip-hopem… i nie tylko! Wynikiem tej pracy jest piętnaście kawałków, a całość zwieńcza “Mia”, do którego dograł się Drake. Trzeba przyznać, że to było ogromne osiągnięcie dla początkującego wykonawcy, bo amerykański raper był wówczas na fali popularności dzięki płycie “Scorpion”. Jednak kooperacja nie przyćmiła całego wydawnictwa Bunny’ego, ponieważ zaintrygowani słuchacze na dobre dali ponieść się rytmom, które z biegiem lat udoskonalano, by na dobre zbudować audio-wizytówkę twórcy.
Miłość do muzyki – od zawsze!
Bad Bunny już od najmłodszych lat wiedział, że chce podążać muzyczną ścieżką. W rozmowie z Fader ujawnił, że dostrzeżono w nim potencjał, gdy miał zaledwie pięć lat, więc postanowiono go zapisać do chóru dziecięcego. Jako trzynastolatek zdecydował, że zacznie samodzielnie eksplorować dźwięki, więc oddał się licznym eksperymentom i odkrył, że rymy przychodzą mu z łatwością. Zaczął freestyle’ować, początkowo żartobliwie, lecz wychodziło mu to na tyle sprawnie, że pod wpływem znajomych postanowił wrzucić próbkę dźwięku do sieci.
Jeszcze przed premierą oficjalnego “X 100pre”, Bad Bunny zgromadził pokaźną liczbę nagrań na SoundCloudzie. Jedno z nich nosiło tytuł “Diles” i stało się jego pierwszą przepustką do sukcesu.
“Moje piosenki to zawsze miks tego, co czuję i myślę; rzeczy, o których wiem, że dzieją się wokół, historii znajomych oraz moich własnych, osobistych doświadczeń” – tłumaczył autor w rozmowie z Fader w 2018 roku. Ta postawa – i przede wszystkim autentyczność – utorowały jego drogę na szczyt.
Polecamy na eBilet.pl
Sukces wyśpiewany po hiszpańsku
Twórca na każdym kroku podkreśla swoją miłość do korzeni, czego dowodem jest jego repertuar zachowany zgodnie z español puertorriqueño, czyli języku hiszpańskim z portorykańskim dialektem. Podczas słynnego występu w przerwie Super Bowl postanowił wygłosić przemowę w jego ojczystym języku, a całość zwieńczył jedynie anglojęzycznym “God Bless America”. Wydarzenie wzbudziło wiele emocji wśród słuchaczy z całego świata.
Czy kogoś zaskoczył ten ruch? Ci, którzy od lat śledzą Bad Bunny’ego, doskonale wiedzą, że artysta nie da się zaszufladkować w dwujęzycznym repertuarze i wiernie wyraża swoje muzyczne emocje po hiszpańsku. Nic dziwnego, że jego ostatnie dzieło utrzymane jest w tej samej atmosferze.

W rozmowie z Time podkreślił, że “DeBÍ TiRAR MáS FOToS” pozwolił mu na nowo odkryć dźwięk, który najlepiej go reprezentuje, więc ten album można śmiało uznać za niekwestionowaną wizytówkę repertuaru Bad Bunny’ego. Autor w rozmowie z Billboardem podkreślił, że idealnym przepisem na dobrą płytę jest robienie rzeczy z serca, przy odrzuceniu myśli o pozycji na scenie czy pieniądzach. “Ludzie chcą słuchać muzyki, która jest szczera. Dlatego sześciominutowy utwór salsowy i czterominutowy plena to najlepsze kawałki. To utwierdza mnie w przekonaniu, że nie muszę być kimś konkretnym, by stworzyć hit. Muszę być sobą – autentycznym i z tekstami z serca” – podsumował autor. Zależało mu na tym, by nagrać dzieło dedykowane Portorykańczykom, ale sukces albumu przerósł jego najśmielsze oczekiwania.
Polecamy na eBilet.pl
Na szczycie
Bad Bunny ma na swoim koncie wiele nagród i wyróżnień. Na jego półce widnieje sześć statuetek Grammy, a trzy z nich zdobył podczas ostatniej gali za sprawą repertuaru z “DeBÍ TiRAR MáS FOToS”. Wydawnictwo zostało okrzyknięte Albumem Roku, a oprócz tego artysta mógł nacieszyć się wygraną w kategoriach Najlepszy Album Music Urbana oraz Najlepszy Globalny Występ Muzyczny.
Twórca triumfuje nie tylko podczas słynnych gal muzycznych, ponieważ jego repertuar na co dzień cieszy się pasmem ogromnych sukcesów. Ostatnio Spotify świętował swoje 20-lecie, dzięki czemu słuchacze mogli poznać muzyczne podsumowanie serwisu, w którym uwzględniono najchętniej słuchanych wykonawców. Bad Bunny uplasował się na drugim miejscu w tej kategorii, natomiast jego płyta “Un Verano Sin Ti” stała się najczęściej słuchanym dziełem na całej platformie. Ponadto, krążek “YHLQMDLG” pojawił się na piętnastym miejscu, co oznacza, że Bad Bunny dwukrotnie podbił tę kategorię.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł











