Są takie filmy, płyty, seriale czy gry, o których dzisiaj mówi się, że są genialne lub przełomowe. Tylko że kiedy pojawiły się po raz pierwszy, niekoniecznie było to takie oczywiste. Czasem publiczność nie wiedziała, co właściwie zrobić z dziełem, które nie pasowało do znanych schematów. Czasem marketing obiecywał coś zupełnie innego. Bywało też tak, że twórca rzeczywiście zrobił coś nowego, ale odbiorcy potrzebowali kilku, kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu lat, żeby oswoić się z tym pomysłem. A czasem sprawa jest jeszcze ciekawsza…
25.07.2025
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Kontrakt z międzynarodowym koncernem fonograficznym brzmi jak spełnienie marzeń niejednego, nieopierzonego rapera nawet dziś, a co dopiero 30 lat temu! Budżety, zaliczki i dostęp do profesjonalnego sprzętu w latach 90. – przynajmniej dla nawijaczy – były czymś rzadko spotykanym. Takie umowy oczywiście zawierano – Molesta, Liroy, Waco, Fu, Funky Filon to tylko niektóre z nazwisk.
Dużo popularniejsze było wydawanie muzyki w mniejszych oficynach. Legendarny RRX, Camey Studio, P.H. Kopalnia. Przez lata prężnie działała Fonografika, a opolskie Step Records zdominowało przez pewien czas rynek wydawniczy. Z biegiem czasu raperzy coraz chętniej przechodzili “na swoje”. Zakładali nowe wytwórnie, służące najpierw do samodzielnego wydawania własnej twórczości, a nierzadko kończyły na promowaniu kolejnych talentów. Tę drogę obrali m.in. Solar z Białasem, Peja, Ten Typ Mes, Słoń, Hemp Gru, Tede, Quebonafide, Taco Hemingway i PRO8L3M czy Paluch.

Bez ławki rezerwowych
Debiutancki album Paluszaka, “Życie jest piękne”, trafił w ręce słuchaczy w 2004 roku. Raper z Piątkowa już wtedy był członkiem Aifam, grupy założonej przez Mrokasa i Wabera pod koniec lat 90., oraz występował gościnnie u kumpli po fachu. Razem z Aifam wydał dwa albumy, jednak Paluchowi zdecydowanie bardziej pasuje rola solisty niż członka grupy.
Mimo powszechnie przypisywanej mu samowystarczalności, Paluch od początku chętnie współpracował z innymi raperami. Wystąpił w cypherze “To miasto…” z pokaźną reprezentacją Poznania, pojawił się u Buczera, dograł na płyty Kobry, Bosskiego Romana z krakowskiej Firmy czy Macca Squadu. Częste gościnki nie tylko zwiększyły rozgłos Palucha, ale również przyczyniły się do mocnych wzmocnień na jego płytach.
Trudno jednak szukać konkretnych wzorców w dyskografii poznaniaka. “Syntetyczna Mafia” pokazała, jak robić nowy trueschool, natomiast “Niebo” i “Lepszego życia diler” były bardziej zachowawcze, przystępniejsze, co przyniosło pierwsze większe sukcesy. Album z 2012 pokrył się złotem, a jego następca sprzedał się w nakładzie przekraczającym 120 tys. sztuk, co przekłada się na poczwórną Platynową Płytę.
Znamienny wydaje się jednak 2016, kiedy po albumach z Kalim i Chrisem Carsonem, Paluch znów wrócił do solowych materiałów. W marcu na rynku ukazał się 10 krążek rapera – “10/29”. Na płycie, która przekroczyła 30 tys. sprzedanych kopii, wystąpili gracze z Europy, a całość doskonale wpisywała się w stylistykę Paluszaka. Listopad przypomniał natomiast, że Paluch to chłopak z bloków. “Ostatni Krzyk Osiedla” jest jak odciśnięcie dłoni w Alei Sław.
Poznaniak zebrał laury z każdej strony. “OKO” to album bezkompromisowy, ostry i nowoczesny. Stojący na równi z rzeczami zza zachodniej granicy. Materiał uzyskał status Diamentowej Płyty (150 tys. sprzedanego nakładu), a “Szaman” ogłoszony został Singlem Dekady podczas Popkillerów 2020 (to samo wyróżnienie przyznała Publiczność za utwór “Bez Strachu”). To także początek złotej ery Palucha. Kolejne dwa krążki – “Złota Owca” i “Czerwony Dywan” uzyskały kolejno poczwórnie platynowe i diamentowe wyróżnienia ZPAV, stawiając ich autora w ścisłej czołówce sceny pod względem sprzedażowym.
Paluch to eksportowy towar?
Granica 100 milionów wyświetleń na YouTube to symboliczne osiągnięcie, wciąż zarezerwowane dla niewielu. Jako pierwszemu udało się Grubsonowi z “Na szczycie”. Następnie do elitarnego grona dołączyli m.in. Mata, White 2115, Quebonafide (aż dwukrotnie solowo i raz jako Taconafide!) i Paluch, który przebił symboliczną setkę trzykrotnie.
Polecamy na eBilet.pl
Liczby, które robią wrażenie lokalnie, wyglądają imponująco również w skali światowej. Co ważniejsze, Paluch niejednokrotnie łączył siły z reprezentantami europejskiej sceny, w tym z Rytmusem i PLK. Razem z Francuzem wystąpił w legendarnej audycji Planète Rap, gdzie wzbudził podziw słuchaczy i obecnych w studiu. W artykule dla newonce Paweł Klimczak słusznie zauważył, że w muzyce Palucha czają się wartości i przymioty, które z powodzeniem mogą podbić zagranicę. (…) Jego flow jest przejrzyste i chwytliwe, nawet jeśli pozbawione melodyjnych ozdobników. Podbój zagranicznych rynków na razie nie wypalił, ale nic nie wskazuje na to, by Paluch myślał o odwieszeniu mikrofonu na kołek.
Ledwie w marcu ukazał się “PCC 2.5” z Chrisem Carsonem, a już w ten piątek na rynek trafi “MAPA” w duecie z bydgoskim producentem Oerem. Tym razem, zamiast francuskich czy niemieckich akcentów, słuchacze przeniosą się na wyspy, gdzie króluje 2step, uk garage i drum and bass. Ma być przekrojowo, energicznie i eksperymentalnie.

Tak wyraźny skręt stylistyczny mógłby wydawać się próbą wybadania nowego, coraz bardziej popularnego w Polsce gruntu. Dotychczasowe single i promocja wydawnictwa dają jednak wrażenie, jakby raperem kierowała zachcianka, a nie potrzeba dopasowania – i nie ma w tym nic dziwnego. W przypadku Palucha liczby są jedynie dodatkiem do nasyconego charyzmą, pełnowartościowego rapu, który dorasta i nabiera charakteru razem z wiekiem gospodarza.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












