Minęły dwie dekady od premiery debiutanckiej płyty Taylor Swift! Jak wyglądały początki amerykańskiej gwiazdy pop?
To najlepszy powrót ostatnich lat. VBS jest nie do zatrzymania
Od najmłodszego debiutanta w wytwórni Quebonafide do rapowego underdoga. VBS, szykując się do premiery kolejnego wydawnictwa w tym roku, w końcu zbiera plony wieloletnich prób.
29.10.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Jeśli śledzisz to, co dzieje się na rapowej scenie i jakimś cudem umknęły ci ostatnie projekty VBS-a, to dobry czas, aby nadrobić zaległości. 27-letni raper z Suwałk ma za sobą kilkuletnią bessę, podczas której wielu spodziewało się zakończenia kariery. Jednak dzięki twardemu resetowi i mediom społecznościowym znalazł ramy, w których pasuje najlepiej.
Papiery na gwiazdora
Kariera VBS-a od początku była bardzo obiecująca. Nastoletni Wiktor zyskał większą popularność na kanale Kstyka. Internetowego aktywisty i promotora, który gościł na swoim kanale YouTube licznych, perspektywicznych raperów. Tam właśnie VBS opublikował “Z życia wzięte” – pierwszy głośny projekt.
Współpraca z Kstykiem trwała przez kilka lat, a w międzyczasie raper dołączył do QueQuality – wytwórni założonej m.in. przez Quebonafide. Tym samym stał się najmłodszym reprezentantem labelu, którego nakładem w 2017 roku wydał debiutancki album “Szukaj mnie”. Atutem, który autor wspomnianego krążka skrzętnie wykorzystał, jest jego wykształcenie muzyczne. VBS-a wyróżniły ucho do melodii i łączenie rapowej zadziorności z popowym zacięciem. W połączeniu z działalnością producencką, zaledwie 18-letni artysta był właściwie niezależny twórczo, co w przyszłości okaże się mieczem obosiecznym.

Punktem, który mógł okazać się przełomem, było “Stowarzyszenie Umarłych Raperów” w duecie z Przyłucem. Krążek, jak sama nazwa wskazuje, obracał się wokół wrażliwych, wręcz melancholijnych oblicz obu raperów. Te z kolei przypadły do gustu odbiorcom, a “Jazz”, singiel promujący projekt, uzbierał na samym YouTube niemal 24 miliony odsłon. Do dziś to najpopularniejszy teledysk artysty z Suwałk.
Pasja czy etat?
“SUR” okazał się jednorazowy strzałem, a duet dwóch młodych reprezentatów QQ zakończył działalność. Album był jednak pierwszym silnym zaznaczaniem obecności w mainstreamie, lecz autor “Szukaj mnie” nie zagrzał tam miejsca na dłużej. Kolejne krążki nie cieszyły się takim zainteresowaniem, co silnie wpłynęło na wiarę i nadzieje VBS-a pokładane w obranej ścieżce. Obrazem tych wątpliwości jest “Lunapark” z 2021. Raper wyrażał swoje rozczarowanie i gorycz. Dzielił się refleksjami o odwieszeniu mikrofonu na kołku, podważał swoje osiągnięcia i podjęte decyzje. To jednocześnie ostatni album Wiktora wydany nakładem QueQuality.
Słuchacze mogli odnieść wrażenie, że raper “wyrósł z butów”, które dotychczas nosił, a deklaracja z “Miałem nie wracać” to tylko ostatni przebłysk motywacji. W końcu nie każda droga musi doprowadzić do upragnionego celu. VBS to jednak doskonały przykład determinacji i uporu, których wielu nawijaczy mogłoby pozazdrościć.
Rozstanie z muzyką nie trwało wcale długo. Mimo że usunął się w cień, już rok później na streamingi trafiły “Pierwsze koty” z okayletsgo. Jako niezależny artysta, łączący zajawkę z pracą zawodową, VBS zachował bardzo regularne i intensywne tempo wydawania muzyki. W ciągu trzech lat otrzymaliśmy aż trzy projekty. Prócz wspomnianego wcześniej: “VBSQUAD Mixtape” oraz “ASMR”.
VBS znalazł sposób
Okres od pożegnania z QueQuality do 2025 to bardzo ważny czas dla bohatera tego tekstu. VBS wciąż próbował łączyć trap z popem. Nadawać lekkość i viralowość swoim utworom. Rapowy charakter cały czas wybrzmiewał, lecz był dodatkiem do bardziej skomplikowanej całości. Paradoksalnie, to właśnie umiejętność łączenia różnych światów mogła okazać się problematyczna w zakotwiczeniu się w masowej świadomości słuchaczy.
Całe szczęście żyjemy w erze mediów społecznościowych, gdzie dotrzeć do odbiorcy można na wiele sposobów. A niezależny już od nikogo Wiktor postanowił wykorzystać tę okazję w pełni. Zmieniło się opakowanie, ale nie jego zawartość. Raper zaczął postować liczne rolki ze snippetami nadchodzących singli. Dynamicznie, ciekawie i – co najważniejsze – dalej bardzo jakościowo pod kątem muzycznym. To, co delikatnie ruszyło przy “ASMR” w 2024 w kolejnych miesiącach miało stać się początkiem najlepszego powrotu od czasów “odkucia” Tedego.
Przeczytaj też:
Wraz z rosnącym zainteresowaniem, VBS nabrał wiatru w żagle. Odrzucił śpiew na rzecz elektroniki i oldschoolowych loopów. EP-ki “ELECTRO COLOR” i “ELECTRO COLOR+” pokazały suwalskiego artystę z całkiem innej strony. Zniknęła presja, pojawiły się nowe pokłady charyzmy. Eksperymenty z brzmieniem dały gospodarzowi swobodę, której brakowało w poprzednich projektach, jakby pozwolił sobie na błędy. Pierwszy “Electro color” odciął grubą linią wszystko, co było wcześniej. A nowy początek stał się bardzo obiecujący.
Underground na salonach
W 2025 VBS wydał aż dwa albumy. Wspomniane już “EC+” w styczniu oraz przełomowe “3” we wrześniu. Te kilka miesięcy wystarczyło, by stylistyka znów uległa zmianie. Zamiast energicznych, house’owych podkładów, dostaliśmy przybrudzone, samplowane bity. Wciąż nośne i bujające, lecz pod zupełnie innym względem. Groove, który swego czasu raper odmieniał przez wszystkie przypadki, nie jest jedynie sloganem, lecz rzeczywistą cechą muzyki, którą zaczął tworzyć.
Krążek ugruntował pozycję autora w undergroundowym środowisku, w czym z pewnością pomogli goście: Barto Katt, W.E.N.A., Biak czy obecny producencko Qzyn. Tegoroczny “Nikoś EP” to kolejny dowód na to, jak pozornie dobrze znane rozwiązania potrafią brzmieć świeżo i angażująco. Zwłaszcza, gdy prym wiedzie raper, który nigdy wcześniej nie był tak pewny siebie.
Ostatnie miesiące to naprawdę pracowity czas dla Wiktora. Liczne gościnne występy, koncerty w całym kraju, udział w akcji HIDDEN GEMS i lawina teledysków to tylko wierzchołek góry. Już 4 grudnia zadebiutuje “Kidos”. Album, który ma być mieszanką “klasycznych brzmień lat 90. i imprezowej muzyki początku lat 00.”. Za brzmienie płyty (ale też za jedną ze zwrotek) odpowiada MENT, współojciec sukcesów Rasmentalismu i Flirtini. Dotychczasowe single wskazują na to, że materiał rzeczywiście będzie przekrojowy, a niesłyszane od dawna śpiewane partie Wiktora znowu wybrzmią, choć w nieco odświeżonej formie.
Mówi się, że cierpliwy ugotuje nawet kamień. VBS gotował go tak długo, że w końcu skorupa zaczęła topnieć. Lecz jeszcze wiele wody wyparuje, zanim przekonamy się, czy wnętrze również zmięknie. Jedno jest pewne – coraz więcej osób poddaje się groove’owi serwowanemu przez VBS-a i to jedno z lepszych zjawisk na polskiej scenie rapowej od dawna.












