W jednym pokoju spotykają się fani, którzy znają Chivasa jak swojego najlepszego przyjaciela. Problem w tym, że jedna osoba tylko udaje i próbuje przetrwać kolejne rundy bez zdemaskowania.
Czy OFF Festival potrafi jeszcze zaskoczyć?
OFF Festival Katowice 2026 zaczął się z przytupem. Katowice znów stały się "alternatywną enklawą" na muzycznej mapie Europy. Jednak czy po tylu latach OFF Festival może jeszcze zaskoczyć festiwalowiczów?
08.08.2026
Jacek Stasiak
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
OFF Festival i jego różnorodne oblicza
Już pierwszy dzień pokazał, że tak! Publiczność przyciągnęła mieszanka klasyki, alternatywy i nowych brzmień. Można wręcz odnieść wrażenie, że w tym roku festiwalowicze pojawili się na terenie imprezy wcześniej i było ich więcej niż w poprzednich latach. Na głównej scenie zabrzmiały m.in. utwory Dana and Alden, dźwięki Black Country, New Road i… wielki powrót The Flaming Lips. Amerykańska grupa po 16 latach wróciła na OFF-a i zagrała w całości swój słynny album “Yoshimi Battles the Pink Robots”. Na festiwalu wystąpili również m.in. hip-hopowy pionier Earl Sweatshirt, eksperymentalna formacja W.I.T.C.H., Błoto czy zimnofalowy projekt Current Joys.
Polecamy na eBilet.pl
Oprócz dużych nazwisk OFF pokazał swoją moc w “środku” line-upu. I właśnie ten środek przyciągał tłumy. To na mniejszych scenach dzieje się magia odkrywania nowej muzyki. Widzowie nie mogli narzekać na nudę, bo praktycznie każdy koncert był inny.
Ale gdzie te zaskoczenia? Gdzie te nowości? Jeśli wysoki poziom artystyczny to na OFF-ie “oczywista oczywistość”, to czym festiwal może jeszcze zaskoczyć? Okazuje się, że w tym roku jest tego całkiem sporo.
Po pierwsze, jazzu jest dużo. Po raz drugi z rzędu działa scena mBank OFF Jazz Club, na której pojawiają się jedne z najciekawszych polskich projektów jazzowych i okołojazzowych. Jazz przeniknął nawet do oficjalnego merchu – limitowana kolekcja OFF-a utrzymana jest w stylistyce retro i nawiązuje do estetyki starych winyli.
Pojawiła się także nowa scena. Po raz pierwszy działa Scena Great September – efekt współpracy OFF Festivalu z łódzkim showcase’em Great September. Istotną zmianą jest również Scena ORLEN, czyli dawna Scena Leśna. OFF odświeżył też infrastrukturę. Pojawiły się platformy dla osób z niepełnosprawnościami bliżej sceny oraz odświeżone sanitariaty.
Ale jedną z największych atrakcji dla festiwalowiczów okazała się trybuna, która dumnie pręży się przy Scenie Głównej. Dzięki niej uczestnicy mogą w komfortowych warunkach oglądać koncerty, niekoniecznie walcząc o miejsce tuż pod sceną. Mała, a właściwie całkiem duża zmiana, która zrobiła robotę. Także strefa gastronomiczna sprawia wrażenie większej i bardziej różnorodnej niż wcześniej. Generalnie widać, że OFF przechodzi delikatny rebranding. I to zdecydowanie na plus!

Polecamy na eBilet.pl
Sobota zapowiada się równie emocjonująco. Główną gwiazdą dnia będą Yung Lean & Bladee – artyści mający ogromne i bardzo oddane grono fanów. Ale na tym lista oczywiście się nie kończy. Na scenach OFF-a zobaczymy również reprezentantów Ukrainy – Plaaaato, Palestyny – DAM, Irlandii – M(H)AOL czy Francji – Oklou. Kolejny dzień zapowiada się więc dokładnie tak, jak powinien wyglądać OFF: bez jednego dominującego gatunku, za to z możliwością muzycznej podróży między zupełnie różnymi światami.
P.S. W kuluarach OFF Festivalu jedno z najważniejszych pytań brzmi zwykle: czy będzie padać? Na sobotni wieczór prognozy zapowiadają na szczęście dość ciepłą i suchą pogodę. Wieczorem w Katowicach temperatura ma oscylować w okolicach 18°C, a opadów raczej nie widać. Wygląda więc na to, że jedynym dylematem pozostanie nie “czy brać pelerynę?”, ale raczej “na którą scenę teraz biegniemy?”.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł











