W latach 90. muzyka wywodząca się z rave'ów stała się częścią mainstreamu. Szybkie, mocne i melodyjne utwory coraz częściej pojawiały się bowiem na listach przebojów, co jedni uważali za komercjalizację nurtów hard trance i happy hardcore, a inni za naturalną drogę ewolucji owych gatunków. Bez względu na to, jakie macie na ten temat zdanie, warto wrócić do 5 klasyków, które dla Was przygotowaliśmy.
Dla mojego pokolenia, czyli osób urodzonych na przełomie wieków, termin "dubstep" nierozerwalnie kojarzy się z postacią Skrillexa. Początek lat 2010. Pierwsze internetowe virale. Ubasowione brzmienie potrafiące naśladować dźwięki wszelakiej maści narzędzi i sprzętów AGD. W początkowej fazie niezbyt przypadło mi to do gustu. Kiedy miałem okazję uczęszczać na imprezy rave’owe, podczas jednej z nich znajomy rzucił: „Chodź, pójdziemy się pobujać do dubstepu”. Pierwsze skojarzenie? Jakie pobujać? Chyba rozrobić sobie mózg z cementem w betoniarce. Tymczasem doświadczyłem czegoś zgoła odmiennego. Transowość, przestrzeń i oddech. Żadnych wiertarek, żadnych dropów. Dubstep ma swoją długą historię, a Skrillex, który go rozpromował, jest w niej tylko jednym z elementów.
08.06.2026
Krzysztof Szyc
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Jamajskie korzenie
Początki dubstepu datuje się na końcówkę lat 90., jednak aby dobrze zrozumieć, z czego się zrodził, warto cofnąć się jeszcze wcześniej – do przełomu lat 60. i 70. To właśnie wtedy do Wielkiej Brytanii, a w szczególności do Londynu, zaczęła napływać ludność z Karaibów. Za jej sprawą Europa poznała reggae i dub. To właśnie w tych gatunkach należy szukać fundamentów dubstepu, ponieważ to po nich odziedziczył on fascynację potężnym basem i kulturą soundsystemów. Z czasem wpływy te zaczęły ewoluować wraz z rozwojem muzyki elektronicznej.
Londyn i jego różnorodna scena
Przełom lat 80. i 90. był okresem wzrostu popularności soundsystemowych imprez oraz rave’ów. W Wielkiej Brytanii rozwijały się takie gatunki jak UK garage, drum and bass czy jungle, które pomimo zmiany kontekstu wciąż miały wiele wspólnego ze swoim dubowym rodowodem. Ważnym elementem dla rozwoju dubstepu był również równoczesny rozwój techno, kultury rave’owej oraz mającego soundsystemowe korzenie trip-hopu.
Doprowadziło to do sytuacji, w której brytyjska scena klubowa lat 90. była niezwykle różnorodna, a owa różnorodność skłaniała producentów do coraz śmielszych eksperymentów. Zaczęto stopniowo odchodzić od tanecznego charakteru takich gatunków jak UK garage na rzecz mroczniejszego, bardziej oszczędnego i głębiej osadzonego brzmienia, jakim miał okazać się dubstep.
Fizyczne czucie basu
Centrum narodzin nowego gatunku stał się południowy Londyn. Duża część producentów skupiona była wokół klubu Plastic People, w którym organizowano imprezy poświęcone nowemu brzmieniu. To typowy przykład sceny rodzącej się w sposób oddolny i lokalny. Mimo że dubstep powstawał w jednym z centrów światowej branży muzycznej, przez długie lata pozostawał na jej peryferiach. Do najważniejszych artystów tamtego okresu należeli między innymi Digital Mystikz, Benga, Mala, Kode9 czy Burial.
Tamto brzmienie, określane przez oldschoolowców mianem “starego dubstepu” lub bardziej dosadnie “prawdziwego dubstepu”, znacząco odbiegało od tego, z czym kojarzymy ten gatunek współcześnie. Miało ono charakter bardziej minimalistyczny i medytacyjny. Mimo utrzymania tempa w granicach 140 BPM. sprawiało wrażenie wolniejszego i bardziej przestrzennego dzięki wykorzystaniu większych przerw między dźwiękami oraz half-time’owego beatu.
Utwory tworzono z myślą o ciasnych klubach wyposażonych w mocne soundsystemy, tak aby słuchacz mógł odczuwać linie basowe niemal fizycznie. Celem było budowanie transowej atmosfery; nie rozkręcanie festiwalowej balangi kolejnymi dropami.
Wobble bass i rozszerzanie formuły
Druga połowa lat 2000. to rozwój sceny, która przestawała być lokalną ciekawostką, mimo że wciąż pozostawała mocno osadzona w undergroundzie. Producenci coraz chętniej eksperymentowali z formułą, która z jednej strony była niewiarygodnie inspirująca i wciągająca, a z drugiej – dość ograniczona. Z czasem dubstep przestawał być tak minimalistyczny, stając się coraz gęstszy i bardziej agresywny. Coraz częściej pojawiały się również intensywniejsze partie perkusyjne charakterystyczne dla jump-upów i drum and bassu.
Gatunek stawał się coraz bardziej rozpoznawalny poza granicami Wielkiej Brytanii, a w jego promocji pomagały alternatywne rozgłośnie radiowe, które dzięki rozwojowi internetu mogły docierać do odbiorców na całym świecie. Ważnym elementem było także mocniejsze wykorzystanie tzw. wobble bassu, który zaczął pojawiać się w twórczości takich artystów jak Caspa czy Rusko. Ich muzyka wciąż opierała się na dubowych korzeniach, jednak była znacznie bardziej imprezowa niż twórczość ich poprzedników.
Takie podejście zyskało aprobatę szerszej publiczności, oczekującej czegoś bardziej energetycznego i bezpośredniego niż kontemplacyjny świat sub-basów rodem z londyńskich piwnic.
Brostep czy po prostu amerykański dubstep?
Gdy Skrillex pojawił się na scenie na początku lat 2010., nie stworzył dubstepu od podstaw. Wykorzystał jedynie jego elementy, dodając do nich wpływy electro house’u, rocka i amerykańskiej sceny festiwalowej. Sam, będąc wcześniej wokalistą metalcore’owego zespołu From First To Last, naturalnie nawiązywał do swoich korzeni, przekładając moc i agresywność metalu na język muzyki elektronicznej.
To właśnie wtedy pojawiły się charakterystyczne, skomplikowane syntezatory – powszechnie nazywane “wiertarami” – oraz głośne dropy i ogromna dawka energii zdolna sprostać festiwalowym tłumom. Tę wersję dubstepu zaczęto określać mianem brostepu, aby odróżnić ją od jej brytyjskiego pierwowzoru, jednak nazwa ta nigdy nie przeniknęła do mainstreamu tak mocno jak samo brzmienie.
Ostatecznie to amerykańskie podejście zdobyło największą popularność. Poza Skrillexem ważnymi przedstawicielami tego nurtu byli między innymi Excision, Knife Party, Nero czy Kill The Noise.
Polecamy na eBilet.pl
Londyn pozostał w cieniu
Pojawienie się amerykańskiej wersji dubstepu idealnie zbiegło się z momentem, gdy media społecznościowe zaczęły odgrywać coraz większą rolę w promocji muzyki. Jego wybuchowość i pewne przerysowanie świetnie współgrały z viralowymi filmikami. Równolegle rozwijały się wielkie festiwale EDM pokroju Tomorrowlandu, które potrzebowały przede wszystkim widowiska, a amerykański dubstep potrafił je zapewnić. Stary dubstep był zbyt subtelny i niszowy, by sprostać takim wymaganiom.
Mainstreamowe zainteresowanie amerykańską wersją gatunku w naturalny sposób przykryło jego londyńskiego protoplastę, mimo że poza nazwą i rodowodem mają one ze sobą stosunkowo niewiele wspólnego. To przykład gatunkowej ewolucji, która przez lata zmieniała swoje podstawowe założenia, a muzyczna nomenklatura nie do końca za nią nadążała. Mogę się mylić, jednak nie wydaje mi się, by termin “brostep” przyjął się szczególnie szeroko – poza gronem bardziej zaangażowanych słuchaczy muzyki elektronicznej.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł











