Wiemy, kto ma szansę reprezentować Polskę na nadchodzącej Eurowizji! Już wkrótce przekonamy się, kto pojedzie do Wiednia! Poznaj finalistów Polskich Preselekcji do Eurowizji 2026.
Koniec żartów po 20 latach. Jak zapamiętamy duet Łony i Webbera?
Ostatnie tygodnie roku to czas podsumowań. W mediach społecznościowych pojawia się multum treści, w których zbieramy minione miesiące w zgrabne rolki, kolaże, spis doświadczeń i wniosków. Łona z Webberem poszli o krok dalej, domykając nie tylko kolejny rok, ale również ostatni rozdział jako duet.
20.01.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Informacja pojawiła się na oficjalnym profilu artystów i bynajmniej nie zaskoczyła fanów. Była jedynie potwierdzeniem tego, co odbiorcy Szczecinian podejrzewali już od jakiegoś czasu. Po raz pierwszy o twórczym rozstaniu usłyszeliśmy w rozmowie Andrzeja Kochańskiego z wSzczecinie.pl z Webberem.
Koniec wspólnej drogi to “Nic dziwnego”
24 lata jako duet, 7 wydanych albumów, kilkadziesiąt tysięcy sprzedanych płyt, setki zagranych koncertów. “Bardziej zasadnym byłoby złożyć ręce do oklasków, że ich podróż trwała tak długo” – podsumowuje Kamil Kijanka, prowadzący cykl “A.B.C Polskiego Rapu” w Radiu Łódź. I ma w tym dużo racji.
Prócz Łonsona i Łebsztyka trudno wskazać wiele przypadków tak długofalowej współpracy rapera z producentem. Fisz z Emade, Peja z Decksem (z kilkuletnim okresem rozłąki), w kolejnym pokoleniu może Bonsoul i PRO8L3M. “Czekałem na ich kolejne projekty, bo wiedziałem, że jest na co. Nic dziwnego, że po takim czasie projekt się kończy. Po prostu szkoda, że to finisz” – dodaje.
20 lat to wystarczający czas, żeby się wypalić. Zacząć zagryzać własne lędźwie, bo z ogona nie zostało już wiele. Lecz nie w przypadku Łony i Webbera. To duet, który mimo stażu wciąż potrafił zaskakiwać. Coś jak stare małżeństwo, gdzie rutyna miesza się z przyjaźnią i chęcią wzajemnego zaskakiwania. Wiesz czego się spodziewać, a mimo to podświadomie czujesz, że za chwilę może wydarzyć się coś nowego.
“To jest rap z polotem, który wraca sens słowu” – zaczyna cytatem Mati Fuczyło, dziennikarz Radia Eska i MixtapeTV. “To właśnie polot i sens są czymś, co na zawsze będzie kojarzyło mi się z Adamem i Andrzejem. W zalewie rapu niewyróżniającego się niczym konkretnym, u nich od początku dało się wyczuć styl. Wersy, które można było – jako jedne z pierwszych z naszego podwórka – zacytować bez wstydu na maturze i brzmienie, którego nie da się podrobić”.
Przeczytaj też:
“Nawiasem mówiąc”, jest do czego wracać
Łona z Webberem pracowali w swoim tempie, jakby obok pędzącego na złamanie karku rynku, o czym świadczą regularne przerwy wydawnicze. Ta nienachalność pozwoliła na metodyczne dopracowanie materiału tak, aby każdy kolejny album wydawał się znajomy, a jednocześnie znacząco się różnił. “To artyści, którzy potrafili uniknąć powtarzania samych siebie” – podkreśla Piotr Szwed – nauczyciel języka polskiego, dziennikarz muzyczny i autor książki “Patrz trochę szerzej. Hip-hopowy kurs literatury”. “Świadczy o tym chociażby Śpiewnik domowy, dojrzała płyta z nowymi brzmieniami i tematami. Mogliby nią zadebiutować i ich styl zostałby wówczas uznany za wyrazisty i interesujący”. Ostatnia EP-ka duetu rzeczywiście istotnie odstaje od reszty dyskografii. Koncepcyjna i przyziemna, skoncentrowana w mikroskali. Paradoksalnie potęgując uniwersalizm poruszanych kwestii.
Polecamy na eBilet.pl
Obrazowy, czasem nawet kronikarski, styl Łony, zmieszany z autoironicznym humorem, długi czas wydawały się skrojone wyłącznie pod bity Webbera. Oparte na wyselekcjonowanych samplach lub podszyte elektroniką i wschodnioeuropejską surowością, jakby nad Szczecinem wciąż rozbrzmiewało postkomunistyczne echo.
Na nich szczeciński raper brzmiał najnaturalniej. Zarówno gdy rozprawiał o polityce, krzywym chodniku czy wymagającej wyprawie na melanż. “Nikt nie brzmiał lepiej na bitach Webbera niż Łona. I nikt nie był w stanie producencko dać Łonie tyle, ile Webber” – potwierdza Fuczyło. “Oni poszerzyli zasięg rapu. Byli tymi, którzy sprawili, że rap zyskał szacunek tam, gdzie nikt by się go nie spodziewał. Ten duet pokazał mi, jak elastyczny jest język polski i zainspirował, by słowo potraktować z większym szacunkiem”.
“Pamiętam, jak podczas wywiadu przy okazji premiery Śpiewnika domowego pojawił się wątek dot. Stop Nadju i Żanny Biczewskiej. Webber z ogromną pasją opowiadał wtedy o swoich muzycznych poszukiwaniach, o tym, jak udało mu się stworzyć kolekcję winyli według regionów” – wspomina dziennikarz Radia Łódź.

“Koniec żartów”? Tylko w teorii
Chociaż dorobek Łony i Webbera spięto klamrą, a artyści wystosowali wzajemnie krótkie podziękowania w mediach społecznościowych, fani wciąż mogą żyć nadzieją na nowości spod szyldu Dobrzewiesz Nagrania. W programie “Rozmowa pod krawatem” Radia Szczecin Łona podkreślił, że nie ma mowy o żadnym konflikcie, a postawienie kropki nad “i” było zwykłą formalnością.
Polecamy na eBilet.pl
Obaj pozostają również aktywni scenicznie. W grudniu 2022 na deskach Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie zadebiutował musical “1989” w reżyserii Katarzyny Szyngiery. Autorem muzyki w sztuce poświęconej działalności opozycyjnej w Polsce w latach 1980-1989 jest Webber. Łona, razem z Andrzejem Koniecznym i Kacprem Krupą, w 2023 wydał “Taxi” – album koncepcyjny, w całości poświęcony kierowcom taksówek. Obaj zdają się spełniać według własnego planu, nie zamykając drzwi do ewentualnego powrotu w przyszłości jako duet.
Niełatwo znaleźć drugich takich, jak oni. Kamil Kijanka patrzy w stronę Kosmy Króla, co zgadzałoby się z podkreślanym przez dziennikarza Eski polotem. Piotr Szwed wskazuje Bobera, Bokuna, Szczyla, Konarskiego, a nawet Mięthę i Młodego Dzbana. “To twórcy, którzy czasem, pod pewnymi względami, idą w ślady Łony. Jeśli chodzi o sprawdzone duety raper-producent, to może HUNCWOTY lub Biak & Qzyn”.
Dużo bliżej mi do spojrzenia Matiego Fuczyło: “Myślę, że raperzy i producenci, którzy zetknęli się z ich twórczością i zatrzymali przy niej na chwilę, mają w sobie ich cząstkę. Ten styl i warsztat są tak unikatowe, że musiały inspirować; także osoby, których nigdy nie nazwalibyśmy ich duchowymi spadkobiercami”. Zatem uznając, że na poszukiwania “Szkoda zachodu”, dajmy szczecińskiemu duetowi, który zapisał się na stronach polskiego rapu złotymi literami, “Święty spokój”. Wierzę, że jeszcze mogą nas zaskoczyć na “Ostatniej prostej”.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł









