Szykujcie się na wieczór pełen blackmetalowych brzmień! Behemoth, Dimmu Borgir i Dark Funeral już jesienią opanują Katowice.
High Five: pięć najciekawszych wydarzeń w polskim rapie w minionym miesiącu [kwiecień 2026]
Kwiecień był niezwykle intensywnym miesiącem w polskim rapie. Sprawdźcie kolejną odsłonę High Five, która podsumowuje te wydarzenia.
07.05.2026
Jakub Wojakowicz
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Kwiecień zdominowany
Sposób w jaki przestrzeń medialną, także w zakresie polskiego rapu, zdominował temat zbiórki łatwoganga dla Cancer Fighters i udziału polskich raperów w niej, sprawił że był to niezwykle specyficzny miesiąc. O zbiórce też oczywiście będzie natomiast, nie oznacza to, że jest to jedyna ciekawa rzecz, która wydarzyła się w minionym miesiącu. Tym razem mniej niszowo i polecajkowo niż zazwyczaj, ale to nie znaczy, że mniej ciekawie. A jeśli chcecie być na bieżąco z polskim rapem zachęcam do śledzenia serii High Five i zerknięcia na poprzednie odsłony. A tymczasem zapraszam do lektury.
Kanye West nie zagra w Polsce – i dobrze
Zanim jednak mediosferę opanował temat zbiórki, słuchaczy rapu bardzo mocno poruszył temat potencjalnego pojawienia się Kanyego Westa w Polsce. Jego list z przeprosinami za nazistowskie wpisy, najwyraźniej wystarczył wielu osobom (lub nigdy go do tego nie potrzebowali), by wybaczyć legendarnemu raperowi i z entuzjazmem przyjąć informację o jego występie w naszym kraju. I naprawdę było takich osób bardzo dużo. Kumam, Ye jest absolutną legendą, nie wystąpił w naszym kraju od 2011 roku, wydał od tamtego czasu wiele świetnych płyt, a jego debiutancka trylogia na czele z “Graduation” wciąż kręci astronomiczne liczby i sam zresztą uwielbiam te projekty. Ale traktowanie entuzjastycznie postaci Kanye w 2026 roku to dla mnie odklejka i kawał moralnej ekwilibrystyki. Jak zresztą sam Ye zaznaczył we wspomnianym liście, chce zapracować na przebaczenie. W mojej opinii tego jeszcze nie zrobił i szczerze mówiąc nie wiem jak miałby to zrobić. Tym bardziej cieszy mnie, że nie tylko Polska, ale i inne kraje podjęły decyzję o zablokowaniu jego koncertów.
Bedoes 2115 i jego “populizmy”
O zbiórce łatwoganga powiedziano już prawdopodobnie wszystko. Z mojej perspektywy jest to piękna inicjatywa, która okazała się sukcesem finansowym i która, o czym za rzadko się wspomina, wielu osobom walczącym z chorobą z pewnością dała dużo siły. Jednocześnie wiele osób na podstawie zbiórki doszła do błędnych wniosków dotyczących zarówno funkcjonowania państwa, jak i co do oceny pojawiających się na streamie postaci, często cynicznych lub po prostu złych ludzi, a budującego dialogu w tej kwestii na próżno szukać. Co oczywiście, nie jest winą twórców zbiórki. Co jednak istotne z perspektywy rapowej, to udział Bedoesa 2115 w całej akcji. Rapera, któremu wiele lat temu przyklejono trzymające się go łatki hipokryty i populisty. I tak, to ciągle gość, który ma gorącą głowę i czasem szybciej mówi niż myśli. I tak, bardzo często używa bardzo dużych słów. Ale jego inicjatywa i singiel dały życie niesamowitemu charytatywnemu wydarzeniu. To także za jego sprawą powstanie płyta nagrana przez raperów i podopiecznych Cancer Fighters. Działania Bedoesa 2115 przyniosły realny, wymierny efekt, a z pewnością ogromny jest również niemierzalny wpływ jego działań na wszystkich walczących z rakiem. Jeśli to nie jest wykorzystywanie zasięgów i publicznego posłuchu do czynienia dobra, to nie wiem co nim jest. Wielka rzecz.
JWP/BC znów w wielkiej formie
Schodząc nieco z poważnych tonów uderzymy znów w kwestie stricte muzyczne. JWP/BC wydało swój piąty wspólny projekt zatytułowany “JWP Krew”. I tak naprawdę nie wiem czy to kwestia tego, że od ostatniego wspólnego projektu grupy minęło sześć lat i byłem głodny jej muzyki, czy rzeczywiście, aż tak wysokiej formy członków warszawskiej ekipy, ale mam wrażenie, że mamy do czynienia z jedną z najlepszych polskich rapowych płyt ostatnich lat. Prosty patent, z wymienianiem się wersami zamiast rapowaniem całych szesnastek daje utworom energię i świeżość. Refreny momentami wręcz przebojowe, jak chociażby na “Jadę”. Stilo każdego z członków ekipy ma tutaj swój ciężar, który odciska na projekcie. A o czym jest “JWP Krew”? Najlepiej podsumował to Kosi jednym z wersów: “To jest, kurwa, rap o rapie, bo rap to przecież życie”. I słuchając tego albumu po prostu wiesz, że w tym zdaniu nie ma ani grama kłamstwa, a w dzisiejszych czasach w muzyce rap mało jest cenniejszych rzeczy.
Pezet/Ajron wreszcie na streamingach
Dla praktycznie wszystkich fanów rapu zakochanych w tej muzyce w 2007 roku duet Pezet/Ajron brzmiał jak obietnica, a jednocześnie marzenie. Wówczas oficjalnie już wiadomo było, że prace nad takim albumem trwają. Do premiery jednak nie doszło, a niezwykle ceniony w środowisku Ajron wycofał się z tworzenia bitów. Dla większości nadzieja na ukazanie się tego projektu zgasła, szczególnie, że sam Pezet miał sporą przerwę od robienia muzyki, a z czasem uderzył w zupełnie inne brzmienia. W 2025 w ramach promocji “Muzyki Popularnej” Paweł z Ursynowa potrafił odkopać stare nagrania i dać je światu, najpierw w postaci podziękowania dla preorderowiczów. Końcem kwietnia ośmioutworowa EP-ka zatytułowana “Przejście [25 EP]” trafiła jednak na streamingi, spełniając tym samym marzenie wielu słuchaczy. Ten projekt to emocjonalny w warstwie tekstowej powrót do przeszłości, na którym czuć, że bliżej Pezetowi do siebie z okresu “Muzyki Klasycznej” i “Muzyki Poważnej” nawet niż “Muzyki Rozrywkowej”. Przede wszystkim jednak “Przejście [25 EP]” pokazuje wszystko, co jest nie tak z obecną muzyką Pezeta, choć to dziś cieszy się on największą popularnością i bezsprzecznie jest on raperem dużo lepszym niż był 20 lat temu. Klasyk w 2007, klasyk w dniu premiery na streamingu.
Lata mijają a pan ciągle na Popkillerach
Na koniec nieco prywaty, bo nie wiem w jaki inny sposób napisać coś odkrywczego o Popkillerach, które czy to się komuś podoba czy nie były ważnym wydarzeniem dla branży jak co roku. Świadczy o tym z jednej strony liczba “dużych” postaci, które pojawiły się na gali, jak i nagrody dla osób, które budowały kulturę hip-hop w Polsce a dziś są często nieco zapomniane. Te drugie cieszą mnie szczególnie mocno i są tym, co daje Popkillerom argumenty, by ogłaszać się świętem hip-hopu. Oprócz bycia influencerskim wydarzeniem, dokładają więcej niż ktokolwiek inny w Polsce do upamiętnienia korzeni hip-hopu. Z mojej perspektywy, osoby, która nie jest ani influencerem, ani raperem, pojawienie się kolejny raz na gali, to przede wszystkim okazja, by spotkać znajomych dziennikarzy i artystów, których czasem widuje na żywo tylko w tym miejscu i podzielić się naszymi przemyśleniami właśnie o hip-hopie. Wierzcie lub nie, ale to naprawdę umacnia relacje między ludźmi zaangażowanych w tę muzykę i ma znaczenie. Tak długo jak ktoś faktycznie po to przychodzi na Popkillery.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












