Są takie filmy, płyty, seriale czy gry, o których dzisiaj mówi się, że są genialne lub przełomowe. Tylko że kiedy pojawiły się po raz pierwszy, niekoniecznie było to takie oczywiste. Czasem publiczność nie wiedziała, co właściwie zrobić z dziełem, które nie pasowało do znanych schematów. Czasem marketing obiecywał coś zupełnie innego. Bywało też tak, że twórca rzeczywiście zrobił coś nowego, ale odbiorcy potrzebowali kilku, kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu lat, żeby oswoić się z tym pomysłem. A czasem sprawa jest jeszcze ciekawsza…
Iga Świątek staje przed kolejną szansą wygrania wielkoszlemowego turnieju. Tym razem Polka wraz z najlepszymi tenisistkami na świecie rozpoczyna zmagania w nowojorskim US Open. To dobry moment, by przypomnieć sobie najważniejsze momenty w karierze naszej najlepszej tenisistki w historii.
22.08.2025
PC
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
2018: triumf juniorek na Wimbledonie
Turniejem “założycielskim” dla Igi było zwycięstwo w juniorskim Wimbledonie w 2018 r. Polka w finale turnieju pokonała Leonie Kühn i – jak sama mówiła po tym sukcesie – w jej karierze wszystko się zmieniło. “Do Wimbledonu mam duży sentyment. Wygranie tego turnieju było dla mnie wielką rzeczą. To nadal jest coś niesamowitego – mówiła rok po wygranej w wywiadzie dla ITF Świątek. – Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Jestem silniejsza mentalnie. Rozwijam się cały czas i sporo się uczę. Moim celem na ten rok jest zdobywanie doświadczeń. Grałam już w szlemach, więc czuję się gotowa na Wimbledon” – mówiła wówczas nastolatka, dla której – jak się okazało po latach – londyński turniej i trawa nie były zbyt przyjazne przez długi czas.
2019: pierwszy finał WTA i wejście do Top 50
Rok po juniorskim sukcesie Świątek na dobre wkroczyła do świata seniorek. To właśnie w tamtym roku przyszła mistrzyni po raz pierwszy zameldowała się w finale turnieju WTA – Samsung Open.
W tym meczu nasza reprezentantka nie miała jeszcze powodów do pełni szczęścia, ponieważ przegrała decydującą rozgrywkę z Poloną Hercog, której uległa 3:6, 6:3, 3:6. To jednak był początek, a nasza zawodniczka na dobre wówczas zadomowiła się w pierwszej “pięćdziesiątce” najlepszych tenisistek świata – mając zaledwie 18 lat.
2020: narodziny królowej “mączki” – Świątek wygrywa pierwszy Roland Garros
Jeszcze w trakcie pandemii, z obostrzeniami “covidowymi” i w nietypowym terminie, Iga Świątek po raz pierwszy zadziwiła świat i skupiła na sobie uwagę najważniejszych ludzi tenisowego środowiska. 19-latka niespodziewanie wygrywa swój pierwszy seniorski Szlem – Roland Garros. Krytycy uważali wówczas, że to przypadek, wynik faktu, iż dominująca w tamtych latach Ash Barty nie wystąpiła w Paryżu. Nikt jednak nie przypuszczał, że to dopiero preludium do pełnej dominacji naszej zawodniczki. Świątek wygrała wówczas decydujące starcie ze znacznie bardziej doświadczoną Sofią Kenin 6:4, 6:1. To właśnie w tym finale kibice z Polski i z całego świata przyswoili sobie jeden z najbardziej charakterystycznych okrzyków naszej sportsmenki: “Jazda!”.
2021: zatrudnienie Tomasza Wiktorowskiego
Pod koniec 2021 r. Świątek podjęła jedną z najważniejszych decyzji w karierze. Po 5 latach współpracy nasza zawodniczka zdecydowała się na rozstanie z dotychczasowym szkoleniowcem, Piotrem Sierzputowskim. To on wprowadził ją do seniorskich rozgrywek i osiągnął z nią pierwsze sukcesy.
Po kilku latach były trener przyznał, że rozstanie nastąpiło z powodu wyczerpania się pewnej formuły współpracy. Podkreślił, że to nie on opuścił zespół, ale nie żałuje takiego obrotu spraw. – Dobrze się stało. W pracy na relacji chodzi nie tylko o wynik. Wynik się zgadzał, ale wynik jest na końcu. Jeżeli człowiek nie jest szczęśliwy w życiu, to po co coś robić? Szczególnie na tym poziomie. Jeżeli teraz zadałbyś mi pytanie, czy żałuję, że tak się wszystko potoczyło, to nad odpowiedzią nie zastanawiałbym się ani chwili – powiedział, dodając po chwili: – Absolutnie nie żałuję. Zrobiłem następny krok. Wygraliśmy turniej wielkoszlemowy, doszliśmy do numeru 4 i okej.
Polecamy na eBilet.pl
Rozstanie z Sierzputowskim to jedno, jednak zatrudnienie Tomasza Wiktorowskiego z perspektywy rozwoju kariery okazało się jeszcze bardziej znaczącym ruchem. Doświadczony szkoleniowiec, który przez lata prowadził Agnieszkę Radwańską, wprowadził Polkę na jeszcze wyższy poziom tenisa, co przełożyło się na ogromne sukcesy w seniorskim tourze.
Przeczytaj też:
2022: 37-meczowy bilans zwycięstw i awans na światowy numer 1
Na efekty współpracy tej dwójki nie trzeba było długo czekać. Świątek niedługo po rozpoczęciu treningów pod okiem Wiktorowskiego zaczęła dominować kobiecy tenis. W 2022 r. zaliczyła serię 37 wygranych z rzędu — najdłuższą na WTA Tour w XXI wieku — i po raz pierwszy objęła prowadzenie w rankingu. Iga Świątek totalnie zdominowała kobiecy tenis, pozostając liderką rankingu WTA przez 75 kolejnych tygodni, zaczynając od 4 kwietnia 2022 aż do 10 września 2023. To właśnie w tym okresie objawiła się główna przeciwniczka Polki – Aryna Sabalenka, która we wrześniu 2023 r. na chwilę przejęła pozycję liderki. Warto przy tej okazji wspomnieć, że Świątek łącznie na pierwszym miejscu w rankingu WTA spędziła aż 125 tygodni.

2022: wielkoszlemowe dublety – Roland Garros i US Open
Rok 2022 to nie tylko piękna seria wygranych, ale również kolejne, niezwykle cenne tenisowe skalpy. Świątek najpierw wygrywa po raz drugi Roland Garros – powoli stając się dominatorką na kortach “gliniastych”. W finale pokonała dopiero rozkręcającą swoją karierę Cori “Coco” Gauff w dwóch łatwych setach 6:1, 6:3.
O ile wygrana w Paryżu nie była zaskoczeniem dla tenisowego środowiska, o tyle sukces na początku jesieni w US Open dla wielu był niespodzianką, ale też pierwszym jasnym sygnałem, że Świątek może wygrywać nie tylko w Paryżu. Raszynianka wygrała wówczas finał z Ons Jabeur. O ile pierwszy set przychodzi całkiem gładko 6:2, o tyle druga partia to prawdziwa batalia, zakończona zwycięstwem naszej rodaczki w tie-breaku.
2023: obrona tytułu Roland Garros i wygrana w WTA Finals
Kolejny rok obfitował w niezwykłe zwroty sytuacji, które również dla Igi miały ogromne znaczenie. Polka zgodnie z przewidywaniami znów odniosła sukces w Roland Garros, jednak przez następne miesiące nie była w stanie wygrać żadnego turnieju. To przełożyło się również na ranking WTA, w którym Aryna Sabalenka skróciła dystans, aż finalnie wskoczyła na pierwsze miejsce. Cała ta sytuacja miała na Świątek paradoksalnie bardzo dobry wpływ. Nasza zawodniczka nie musiała mierzyć się z presją kolejnych tygodni spędzonych na pierwszym miejscu wśród tenisistek świata. Iga odżyła, a kulminacją był kapitalny w jej wykonaniu turniej WTA Finals w Cancun, który odbył się w bardzo trudnych warunkach atmosferycznych. Polka w imponującym stylu zwyciężyła, co pozwoliło jej wrócić na pierwsze miejsce w rankingu WTA.

2024: królowa mączki, brąz w Paryżu, dopingowy horror i zmiana trenera
Poprzedni rok w karierze naszej zawodniczki był chyba najbardziej wymagający i niezwykle zmienny. Pierwsza połowa roku była dla Igi Świątek kapitalnym czasem, w którym to dominowała na mączce, wygrywając najpierw w Madrycie i Rzymie, a następnie Roland Garros – po raz trzeci z rzędu i czwarty raz w karierze.
Polka wystartowała również w Igrzyskach Olimpijskich w roli murowanej faworytki do wygrania tenisowych zmagań, dokładnie na tych samych kortach, na których zwyciężała późną wiosną. Presja była jednak ogromna i wiele wskazuje na to, że to właśnie ten aspekt spowodował, iż mentalnie nasza reprezentantka nie osiągnęła głównego celu – złotego medalu. Turnieju jednak nie można oceniać negatywnie – Iga przywiozła z Paryża cenny brąz.
Zmagania we Francji były początkiem problemów Świątek. Jesienią wyszło na jaw, że Polka miała w organizmie niedozwoloną substancję i na czas wyjaśnienia sprawy została zawieszona. Przez pierwsze tygodnie nikt nie wiedział, co było powodem absencji w kolejnych turniejach. Milczenie intensyfikowało spekulacje, ale nikt nie przypuszczał, że przerwa w grze może być spowodowana tak poważną sprawą. Iga i jej sztab wyjaśnili, że śladowe ilości niedozwolonej substancji znalazły się w jej organizmie przypadkowo i nie miała na to wpływu. Dzięki wyjaśnieniom popartym dowodami Polka nie została zawieszona na dłużej, wróciła jeszcze pod koniec roku, ale już z nowym trenerem.

Zatrudnienie Wima Fissette’a było bardzo odważnym ruchem ze strony Świątek, ale czas pokazał, że zdecydowanie opłacalnym. Formuła współpracy z Tomaszem Wiktorowskim się wyczerpała i tenisistka zdecydowała się na poważną zmianę, by znów dostać impuls pomagający jej dalej się rozwijać.
2025: pierwsze zwycięstwo na trawie – Wimbledon
Praca z belgijskim szkoleniowcem wymagała czasu, a także sama Świątek po zamieszaniu z dopingiem potrzebowała chwili, by wrócić na swoje optymalne tory. Wielu spodziewało się, że ten moment nadejdzie na ulubionych kortach Roland Garros. Świątek odpadła jednak w półfinale, przegrywając ze swoją główną rywalką – Aryną Sabalenką.
Porażka w Paryżu sprawiła, że Iga miała więcej czasu, by przygotować się do rywalizacji na trawie. To okazało się mieć kluczowe znaczenie, by osiągnęła kolejny życiowy szczyt. W tak trudnym roku Polka wygrała najbardziej prestiżowy ze Szlemów – Wimbledon, na trawie, która dotychczas nie była jej ulubioną nawierzchnią, choć to właśnie na niej wygrywała będąc juniorką. Tym samym młoda zawodniczka wraz z nowym trenerem osiągnęli cel, który miał być zdobyty w późniejszym czasie.
Czy Polka do sukcesu z Londynu dołączy kolejny – tym razem w Nowym Jorku? Turniej zapowiada się ekscytująco, szczególnie że aktualna forma Świątek daje duże nadzieje na końcowy sukces.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł













