Od niemal 30 lat istnienia marki Tomb Raider, Lara Croft nie zniknęła ani na chwilę z popkulturowego panteonu sław. Brytyjska archeolożka stała się utożsamieniem kobiecej siły i determinacji, wywracając świat gier do góry nogami.
20 lat od historycznego sukcesu. Co dziś robi nasz olimpijczyk? Możecie być zaskoczeni
- To jest nagroda, wielka nagroda za te kilkanaście lat ciężkiej pracy - krzyczał Krzysztof Miklas na antenie Telewizji Polskiej, gdy Tomasz Sikora przekraczał linię mety, zdobywając 20 lat temu w biegu masowym na 15 km srebrny medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Turynie. Nasz biathlonista po latach zdradził, że podchodząc do decydującego startu, był zmęczony i nie dawał sobie wielkich szans na końcowy sukces. Czym dziś zajmuje się nasz legendarny sportowiec? Jego główny biznes może wielu zaskoczyć.
03.02.2026
PC
Nic nie wskazywało na historyczny medal
Do momentu zdobycia medalu Tomasz Sikora w Turynie nie notował imponujących wyników. Najpierw zajął 21. miejsce w biegu indywidualnym na 20 km, potem 19. miejsce w sprincie na 10 km oraz 18. miejsce w biegu pościgowym, a wraz z reprezentacją Polski był 13. w sztafecie 4×7,5 km.
Nic więc nie zapowiadało takiego sukcesu przedostatniego dnia Zimowych Igrzysk Olimpijskich. – Ja jeszcze przed biegiem masowym wykupiłem bilet na samolot. Miałem wracać do Polski z Francji, ponieważ byłem tak zmęczony tymi igrzyskami psychicznie i fizycznie. Chciałem uniknąć powitania polskiej reprezentacji na lotnisku – stwierdził po latach w wywiadzie dla stacji Eurosport.
Sikora zaczął realnie myśleć o podium dopiero w trakcie trwania rywalizacji, po skutecznym strzelaniu. – Wtedy już tak naprawdę zaczęła się myśl o medalu. Biegłem w pierwszej trójce i zaczęła się walka z Ole Einarem Bjoerndalenem – mówił nasz biathlonista. Co ciekawe, Sikora miał duży problem ze strzelaniem podczas swojej kariery. – Pamiętam, że bardzo dużo czasu poświęcaliśmy na ten element – przyznał w tej samej rozmowie.
Przeczytaj też:
Medal, który odmienił jego życie
Dla naszego olimpijczyka tamto srebro miało znacznie większy wymiar niż tylko sportowy. Na pytanie, co czuł w tamtej chwili, w rozmowie z TVP Sport odpowiedział: – Powiedzieć, że byłem szczęśliwy, to… byłoby zbyt proste. Nie da się opisać takiej chwili jednym słowem czy nawet zdaniem. W niecałą godzinę spełniłem wielkie marzenie – na czwartych igrzyskach, w ostatnim biegu. Naprawdę brakuje mi określeń. Tym bardziej że sezon olimpijski ułożyłem całkowicie pod występy w Turynie. A te pierwsze olimpijskie starty nie układały się po mojej myśli. Zaczynałem myśleć: co dalej? Co będzie, jak wrócę bez niczego? Miałem przecież rodzinę na utrzymaniu, a wcześniej świadomie rezygnowałem z zawodów, dzięki którym mogłem uzyskać stypendium. Na szczęście na metę dojechałem drugi. Spełniony i zabezpieczony na przyszłość – przyznał po latach.
To tamten sukces pozwolił Sikorze wyjść poza “bańkę” sportów zimowych i stać się rozpoznawalną osobą. W TVP Sport przyznał, że mimo wielu lat bycia zawodowym sportowcem, to za granicą był bardziej znany niż w kraju. – Przykładowo w Norwegii lub w Niemczech, kiedy do kontroli zatrzymywali mnie policjanci, to zazwyczaj wiedzieli, kim jestem. U nas mogłem sobie spokojnie chodzić po ulicy i mało kto zwracał na mnie uwagę. Po Turynie byłem popularny – wyznał.

Oddał medal, by pomóc młodszemu koledze
Historia srebrnego medalu w Turynie wróciła jak bumerang cztery lata później, gdy młody biathlonista Tomasz Dudek postrzelił się w trakcie treningu i potrzebował pieniędzy. Wówczas nasz olimpijczyk nie wahał się ani chwili, przekazując medal na licytację. – To był impuls. Jeden telefon, kilka sekund i medal poszedł pod młotek. Chociaż dziś myślę, że gdybyśmy to trochę inaczej rozegrali, to pieniędzy udałoby się zebrać więcej. Ale i tak nie żałuję. Medale to tylko symbole. Pewnie, przyjemnie jest je dotknąć, zawiesić na szyi. Ale to tylko rzeczy. Przecież tego wicemistrzostwa olimpijskiego i tak nikt mi nie zabierze – mówił na łamach portalu TVP Sport.
Polecamy na eBilet.pl
Co robi Sikora 20 lat po medalu igrzysk olimpijskich?
Wielu będzie zaskoczonych odpowiedzią. W niedawnym wywiadzie dla RMF FM powiedział: – Działam w branży zupełnie innej niż sportowa. Wraz z moją partnerką prowadzimy małą przychodnię, a właściwie ośrodek badań klinicznych – wyznał. Jego rola polega głównie na pracy biurowej i formalnościach. – Staram się ogarniać papierologię i powiem szczerze, od tego czasu bardzo doceniam ludzi, którzy pracują w biurach – mówił z uśmiechem.

Sikora nie odciął się od sportu. Nasz medalista olimpijski aktualnie związany jest z dwoma tematami bezpośrednio dotyczącymi biathlonu i sportów zimowych. Obecnie pisze książkę, która nie będzie klasyczną autobiografią. Były sportowiec chce opowiedzieć o kulisach świata biathlonu, stawiając na formę opowieści i anegdot wokół ludzi, którzy odegrali istotną rolę w jego życiu. “Nie chciałbym, żeby to była typowa książka sportowca. Chcę, żeby była trochę inna i na pewno nie pisana na kolanie” — zaznaczył. Jak dodał, główny nacisk położy na relacje międzyludzkie: “Chciałbym, żeby dominowały te inne rzeczy — historie o moich przyjaciołach, o ludziach, którzy pomogli mi w sportowej karierze”.
Ponadto dziś jest jednym z głosów Eurosportu podczas transmisji biathlonowych i — jak sam podkreśla — daje mu to dużą satysfakcję. – Dziś komentuję w Eurosporcie, z czego bardzo się cieszę — zaznaczył. Droga do tej roli nie była jednak prosta. Były biathlonista przyznaje, że pierwsze występy przed mikrofonem spotkały się ze sporą krytyką i wymagały solidnego przygotowania: “Początki były trudne. Pamiętam telefon i słowa: ‘Koszmar, Tomek, koszmar — nie idź tą drogą’. Musiałem się do tego przygotować, ale teraz myślę, że jest już w miarę okej” – mówił w RMF FM.
Nasz medalista olimpijski pojawi się w Eurosporcie przy okazji Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które startują 6 lutego.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł








