Kategorie
eBilet

Muzyka elektroniczna

Autentyczność, cierpliwość i wizja. 25 lat kariery Ronalda van Gelderena

Fot. Archiwum artysty

Ronald van Gelderen to holenderski DJ oraz producent muzyki trance, znany z takich utworów jak "Embrace Me", "Realize" czy "Dirty Rocker". Ma na swoim koncie współpracę z takimi legendami jak Ferry Corsten, Tiësto, Benno de Goeij z Rank 1 czy Paul van Dyk. Nam opowiada m.in. o refleksjach związanych z przekroczeniem 50-tki, 25-leciu na scenie trance, początkach kariery, rockowym image'u oraz nowym singlu "Calling '99".

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

Elvis Strzelecki: Na początek spóźnione, ale szczere życzenia z okazji Twoich okrągłych urodzin! W lutym skończyłeś 50 lat. Jakie znaczenie ma dla ciebie ta rocznica?

Ronald van Gelderen:

Pięćdziesiątka to wyjątkowy moment, zarówno pod względem osobistym, jak i muzycznym. To skłania człowieka do refleksji nad życiową podróżą, którą dotychczas odbył. Dodatkowo to dla mnie ponad 25 lat na scenie trance, a co za tym idzie, wzloty i upadki oraz spotkania z różnymi ludźmi.

To jednak również świadomość, że nic się jeszcze nie kończy. W wielu aspektach to bowiem wejście na kolejny etap. Czuję się obecnie o wiele bardziej skoncentrowany, zainspirowany i połączony z moim brzmieniem niż kiedykolwiek. Przekroczenie 50-tki pozwoliło mi w pełni uświadomić sobie, co tak naprawdę chcę tworzyć i czym dzielić się z innymi. Nie jest to więc dla mnie wyłącznie spoglądanie w przeszłość, lecz asumpt do tego, by iść dalej z nową energią i gotowością na to, co jeszcze może mnie spotkać.

Tak, jak wspomniałeś, ten rok przyniósł również Twoje 25-lecie na scenie. To połowa twojego życia. Czego ten czas nauczył Cię o sobie, innych ludziach oraz branży muzycznej?

Kilka tygodni temu wszystko połączyło się w całość – moje 50. urodziny, 25-lecie aktywności artystycznej jako DJ i producent oraz wydanie nowego singla “Calling ’99”. Dodam do tego jeszcze wiadomość od Rubena de Ronde z “A State of Trance” z zaproszeniem na imprezę z okazji 25-lecia tej kultowej audycji do Rotterdam Ahoy. Będąc tam, otoczony wieloma artystami z różnych pokoleń, uświadomiłem sobie, że tworzymy jedną wielką rodzinę. Po tych wszystkich latach więź między nami jako reprezentantami tej sceny jest bardzo silna.

Patrząc wstecz, najważniejszą lekcją, jaką otrzymałem, było to, by pozostać sobą. Trendy się zmieniają, a autentyczność zawsze się obroni. Nauczyłem się cierpliwości, odporności oraz ufania własnej wizji artystycznej.

Prywatnie nauczyłem się wiele o ludziach. Po tylu latach widzisz, kto się zajmuje muzyką z autentycznej miłości do niej, a kto nie. Zaczynasz także doceniać prawdziwe relacje.

Koniec końców, muzyka pozostaje jedyną stałą. Jeśli będziesz wierny tej zasadzie, wszystko inne potoczy się w dobrym kierunku.

Cofnijmy się na chwilę do początków twojej przygody z muzyką. Słyszałem, że zaczynałeś od grania na szkolnych imprezach oraz w radiu. Opowiedz nam coś więcej na ten temat.

Wszystko zaczęło się dla mnie bardzo naturalnie. Od najmłodszych lat byłem głęboko zainteresowany muzyką – zbierałem płyty i eksperymentowałem z miksowaniem. DJ-owanie na szkolnych imprezach było moim pierwszym doświadczeniem kontaktu z publicznością, dzięki któremu mogłem się przekonać, jak przy użyciu muzyki można szybko zmienić atmosferę danej imprezy.

W podobnym czasie rozpocząłem pracę w radiu, co dało mi inną perspektywę, ponieważ tutaj bardziej chodziło o zabieranie słuchacza w swoistą podróż za sprawą doboru odpowiednich kawałków i opowiadania o nich. Tworzenie audycji i granie utworów na żywo w trakcie jej trwania, w dużym stopniu wpłynęło na to, jak dziś podchodzę do muzyki.

Fot. Archiwum artysty

Ważną postacią, jeśli chodzi o holenderskie klubowe brzmienie, jest Ben Liebrand – DJ i prezenter radiowy. Czy mógłbyś opowiedzieć nam o jego wpływie na DJ-ów oraz producentów z waszego kraju?

Ben Liebrand był bardzo znany i szanowany za swoje roczne miksy, które prezentował w radiu. Był jednym z pierwszych, którzy opanowali sztukę tworzenia płynnych miksów, w których łączył różne podgatunki muzyki tanecznej oraz popu w unikatowy, jak na tamte czasy, sposób. To sprawiło, że stał się wielką inspiracją dla całego pokolenia DJ-ów, w tym Armina van Buurena, Tiësto, Ferry’ego Corstena oraz mnie. Był niezwykle ważną postacią, gdyż wprowadził poziom muzykalności i opowiadania historii, który wykraczał poza zwykłe miksowanie płyt. Jego miksy naprawdę pokazywały ludziom, że set didżejski może stanowić wyjątkową podróż. Dla wielu holenderskich DJ-ów wyznaczał nie tylko techniczne standardy, ale również uczył ich, jak kreować emocje i odpowiednią atmosferę. Jego wpływ jest wyczuwalny nawet w dzisiejszych holenderskich produkcjach trance’owych.

Inną ważną osobą w twoim muzycznym życiu jest Ferry Corsten, który wspierał Cię na początku kariery. Jak się poznaliście i jak wyglądała wasza współpraca?

Ferry i ja znamy się od najmłodszych lat. Chodziliśmy do tej samej szkoły, mieszkaliśmy blisko siebie, a nawet pracowaliśmy w weekendy w tej samej firmie zajmującej się sprzętem audio. W tamtym czasie miałem już pewne doświadczenie jako DJ, ale to Ferry był bardziej zaawansowany, jeśli chodzi o produkcję muzyki. Pewnego dnia podarował mi swoje nagranie na winylu, które zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Niedługo potem zaprosił mnie do swojego studia, które mieściło się w domu jego rodziców. Był to moment, w którym zdałem sobie sprawę, że chcę zajmować się produkowaniem muzyki tak jak Ferry i tworzyć kawałki podobne do tych, jakie grałem w swoich setach. Oprócz bycia dobrym przyjacielem, Ferry był dla mnie kimś w rodzaju mentora. Nauczył mnie podstaw produkcji muzycznej oraz zainteresował trance’em. Z czasem stworzyłem swój własny styl, ale muszę przyznać, że wszystko, czego nauczyłem się wtedy o produkcji, zawdzięczam jemu. Z tego wszystkiego narodziła się bliska przyjaźń i współpraca. Podróżowaliśmy razem po świecie jako DJ-e, wydawałem również swoje nagrania w jego wytwórni Tsunami, co było ważnym krokiem w mojej karierze.

Współpracowałeś również m.in. z Tiësto, Benno de Goeij z Rank 1 i Paulem van Dykiem. Jakie to doświadczenie móc pracować z takimi legendami?

Praca z takimi artystami to doświadczenie równie inspirujące, co edukacyjne. Każdy z nich ma swój własny styl oraz muzyczną tożsamość, a widząc ich poświęcenie oraz poziom kreatywności, uczysz się naprawdę wiele. Z Benno de Goeij pracowałem przez 3-4 lata, w których trakcie powstały tak dobre produkcje jak “Dirty Rocker”, “Embrace Me” czy “Realize”. Tym, co czyniło naszą współpracę wyjątkową, był fakt, że ciągle rzucaliśmy sobie w studiu wyzwania. Zawsze staraliśmy się tworzyć kawałki, których nikt wcześniej nie nagrał, próbowaliśmy przesuwać granice i robić coś unikalnego. Siła naszej współpracy polegała na tym, że wzajemnie się motywowaliśmy i pomagaliśmy sobie w tworzeniu muzyki, która wyróżniała się i wnosiła coś nowego na scenę trance.

Jak wpadłeś na pomysł stworzenia rockowego image’u? Czy było to pokłosie Twoich fascynacji muzycznych oraz modowych (jeden z Twoich pseudonimów to Kid Vicious, co stanowi aluzję do Sida Viciousa)?

Rock od zawsze był częścią tego, kim jestem. Dorastałem, słuchając bardzo różnorodnej muzyki – od zespołów z lat 80. po bardziej alternatywne i energetyczne brzmienia The Prodigy, Fatboy Slima, Underworld i The Chemical Brothers. Szczególny wpływ wywarły na mnie postawa oraz surowa energia tych artystów. Alter Ego “Dirty Rockera” narodziło się z kolei, gdy produkowałem kawałek o tym tytule. Wtedy mocną inspiracją byli dla mnie Marilyn Manson oraz Keith Flint z wcześniej wspomnianego The Prodigy. Pseudonim Kid Vicious, tak jak powiedziałeś, był nawiązaniem do Sida Viciousa z Sex Pistols. W tym wszystkim nie chodziło jednak o kopiowanie stylu muzycznego, lecz o wniesienie surowej, buntowniczej energii do muzyki elektronicznej. Zawsze interesowało mnie łączenie tych światów i tworzenie czegoś o mocniejszym charakterze oraz tożsamości.

Fot. Archiwum artysty

Obok BT byłeś jednym z pierwszych trance’owych producentów, którzy śpiewali w swoich nagraniach. Jaka była reakcja twoich kolegów po fachu, kiedy zacząłeś łączyć muzykę elektroniczną z własnymi wokalami?

Wtedy było to coś nietypowego. Niektórzy nie wiedzieli, jak do tego podejść, ponieważ trance kojarzył się głównie z instrumentalnymi kawałkami. Jednocześnie jednak pozwoliło mi to wyrazić coś bardziej osobistego. Z czasem ludzie zaczęli doceniać warstwę emocjonalną mojej twórczości. Obecnie moje podejście nikogo nie dziwi, ale wtedy było czymś, co bardzo się wyróżniało.

Utwory takie jak “Embrace Me”, “This Way”, “Backstabberzz” czy “Toxic Behaviour” są osobiste i pełne emocji. Jak często otrzymujesz od fanów informację na temat tego, że Twoja twórczość pomogła im w trudnych momentach?

Bardzo często i są to chwile, które mają dla mnie największe znaczenie. Kiedy bowiem ktoś mówi ci, że twoja twórczość pomogła mu w trudnych momentach, to liczy się to o wiele bardziej niż cokolwiek innego. Takie zdarzenia przypominają ci, po co zacząłeś tworzyć muzykę. Nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zapełnianie parkietu, lecz o emocje i budowanie więzi z innymi poprzez swoją twórczość.

Czy kiedykolwiek myślałeś o stworzeniu zespołu, w którym przy pomocy tradycyjnych instrumentów połączyłbyś trance i rocka?

Zawsze interesowało mnie łączenie różnych elementów, zwłaszcza żywych instrumentów z muzyką elektroniczną. Ten pomysł wciąż mnie ekscytuje, ale musi być zrealizowany w kreatywny sposób. Rozważam obecnie włączanie nowych elementów związanych z “żywym graniem” do swoich występów, więc kto wie, co przyniesie przyszłość.

Porozmawiajmy o Twoim nowym singlu “Calling ’99”, który stanowi pomost między oldschoolowym a nowoczesnym brzmieniem uplifting trance. Wiąże się też z nim pewna emocjonalna historia.

“Calling ’99” to refleksja nad początkami mojej muzycznej przygody. Z wielu osobistych powodów czułem potrzebę stworzenia kawałka, który zabrałby mnie na pętli czasu do okolic roku 1999, zarówno emocjonalnie, jak i producencko (dotyczy to sposobu, w jaki produkowałem wtedy trance). Chciałem odejść od tworzenia krótkich kawałków, które często słyszysz dziś na takich platformach jak Spotify. To dlatego ten utwór trwa ponad 8 minut. Dla mnie trance powinien być podróżą, czymś, co opowiada historię i zabiera cię w różne rejony emocji, jak za starych dobrych czasów. By oddać to uczucie, zdecydowałem się wyprodukować “Calling ’99” przy użyciu tego samego sprzętu, którego używałem właśnie w 1999 roku. To nadało temu kawałkowi nie tylko charakterystycznego brzmienia, ale również wiąże się ze sposobem myślenia oraz pracy, jaki panował w tamtych czasach. Nie chodzi tu więc tylko o nostalgię – chodzi o połączenie się z esencją tego, co trance wtedy dla mnie znaczył i przeniesienie owego klimatu do współczesności.

Holenderskie brzmienie trance zawsze było bardzo melodyjne. Ferry Corsten powiedział kiedyś w jednym z wywiadów, że do stworzenia kultowego “Out of the Blue” zainspirował go gatunek italo disco. Jakie jest Twoje zdanie na temat wpływu tego nurtu na holenderski trance?

Wiem, że Ferry jest wielkim fanem italo disco oraz że ten nurt mocno wpłynął na powstanie “Out of the Blue”. Dla wielu trance’owych producentów brzmienie italo odegrało sporą rolę w wykreowaniu melodyjnej odmiany tego gatunku. Moje podejście do melodii i emocji w muzyce ukształtowały jednak takie zespoły jak Cock Robin, Ultravox, Duran Duran, U2 i Tears for Fears, czyli w dużej mierze muzyka pop lat 80. Myślę, że trance jest interesujący właśnie dzięki temu, że każdy producent wnosi do niego swój background oraz inspiracje, a później rodzi się z tego podobny emocjonalny język.

Prowadziłeś kiedyś wytwórnię Raw Sessions Recordings. Od 2023 roku jesteś właścicielem labelu RAW RCRDS. Czy Twoja wytwórnia jest otwarta również na wydawanie twórczości innych producentów? Jeśli tak, to czy skupiasz się na konkretnych podgatunkach trance’u?

W 2023 roku zdecydowałem się na reaktywowanie swojej wytwórni i zmianę jej nazwy na RAW RCRDS. Jestem otwarty na wydawanie muzyki innych artystów, ale musi ona pasować do tożsamości oraz feelingu labelu. RAW RCRDS to szeroko pojęta wytwórnia trance’owa – jeśli posłuchasz takich kawałków, jak “Zonne”, “Toxic Behaviour” czy “Calling ’99”, to usłyszysz, że każdy z nich oparty jest na innych emocjach, energii i klimacie. Podstawowym powodem, dla którego założyłem swoją wytwórnię, była chęć zachowania całkowitej wolności artystycznej – chciałem samemu decydować o tym, co wydaję oraz w jakim kierunku idę jako twórca.

Masz wielu fanów w Polsce i w przeszłości kilkakrotnie odwiedzałeś nasz kraj. Kiedy możemy się spodziewać Ciebie ponownie?

Polscy fani zajmują szczególne miejsce w moim sercu – od początku wspierali moją twórczość i za każdym razem, kiedy przyjeżdżałem do Waszego kraju, czułem się jak w domu.

Minęło sporo lat od mojego ostatniego występu w Polsce, ale obecnie jesteśmy w kontakcie z kilkoma promotorami. Obiecuję, że niedługo ponownie u was zagram.

Keep it RAW!

Fot.

Gorące wydarzenia

Gorące wydarzenia

Dawid Podsiadło OBROTOWY TOUR 2026

06.06.2026-28.06.2026
Chorzów, Gdańsk, Poznań i inne

B-DAY Festival by bambi

25.10.2026-25.10.2026
Warszawa

Khalid: It’s Always Summer Somewhere Tour

14.10.2026-14.10.2026
Warszawa

OFF Festival Katowice 2026

07.08.2026-07.08.2026
Katowice

Taco Hemingway 2026 †††our

08.05.2026-31.05.2026
Gdańsk/Sopot, Kraków, Warszawa i inne

Orange Warsaw Festival 2026

29.05.2026-30.05.2026
Warszawa

Roztańczony PGE Narodowy 2026

10.10.2026-10.10.2026
Warszawa

Sunrise Festival 2026

31.07.2026-02.08.2026
Kołobrzeg

EKIPA Festiwal 2026

06.06.2026-06.06.2026
Kraków

Męskie Granie 2026

26.06.2026-22.08.2026
Gdańsk, Kraków, Poznań i inne

Hokejowa reprezentacja w drodze do Elity! Mecze towarzyskie Polska-Słowenia

24.04.2026-25.04.2026
Tychy

Malta Festival 2026: The Second Woman

26.06.2026-27.06.2026
Poznań

XTB KSW 117

18.04.2026-18.04.2026
Warszawa

2026 IIHF Mistrzostwa Świata Juniorów U18 Dywizji IA

18.04.2026-24.04.2026
Krynica-Zdrój

WWOFF

27.11.2026-28.11.2026
Warszawa

Audioriver Festival 2026

10.07.2026-12.07.2026
Łódź

Beksiński.Live

09.04.2026-09.04.2026
Kraków

Juwenalia Poznań 2026

28.05.2026-30.05.2026
Poznań

Jack White LIVE 2026

01.06.2026-02.06.2026
Kraków, Warszawa

Open’er Festival 2026

29.05.2026-04.07.2026
Gdynia

B-DAY Festival by bambi

25.10.2026-25.10.2026

OFF Festival Katowice 2026

07.08.2026-07.08.2026

Orange Warsaw Festival 2026

29.05.2026-30.05.2026

Roztańczony PGE Narodowy 2026

10.10.2026-10.10.2026

Sunrise Festival 2026

31.07.2026-02.08.2026

EKIPA Festiwal 2026

06.06.2026-06.06.2026

Męskie Granie 2026

26.06.2026-22.08.2026

XTB KSW 117

18.04.2026-18.04.2026

WWOFF

27.11.2026-28.11.2026

Audioriver Festival 2026

10.07.2026-12.07.2026

Beksiński.Live

09.04.2026-09.04.2026

Juwenalia Poznań 2026

28.05.2026-30.05.2026

Jack White LIVE 2026

01.06.2026-02.06.2026

Open’er Festival 2026

29.05.2026-04.07.2026