Powiedzieć o Eileen Gu, że jest wybitną sportsmenką, to jakby spojrzeć na zaledwie skrawek jej życiorysu. Amerykanka, która reprezentuje kadrę Chin, wyjeżdża z zakończonych Zimowych Igrzysk Olimpijskich z trzema medalami – dwoma srebrnymi i złotem w narciarstwie dowolnym. To jednak wierzchołek historii, jaka kryje się za młodą zawodniczką, która aktualnie jest najbogatszą olimpijką, modelką, studentką prestiżowej uczelni Stanford University i… zdrajczynią - przynajmniej w oczach części Amerykanów. A dla niektórych, wyrafinowaną i cyniczną bizneswoman, dla której pieniądze i własna marka są najważniejsze.
Primus ogłasza koncert w Polsce! Oto ciekawostki o zespole
Jeden z najbardziej zjawiskowych zespołów wystąpi w Polsce! Primus oficjalnie zapowiedział letni występ w stolicy naszego kraju. Sprawdź szczegóły!
25.02.2026
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Primus zagra w Polsce w 2026 roku!
Lato pod znakiem nieoczywistego brzmienia? Załatwione! Wielkimi krokami zbliża się wyczekiwany koncert amerykańskiej grupy Primus, która od ponad czterech dekad zaraża słuchaczy nieszablonowymi mieszankami dźwiękowymi, a fani do tej pory nie potrafią jednoznacznie sklasyfikować, w jakich gatunkach zatapiają się ich dźwięki. Już wkrótce będziecie mogli doświadczyć tego na żywo, a to wszystko za sprawą zbliżającego się koncertu, który odbędzie się 6 sierpnia w warszawskiej Progresji. W oczekiwaniu na wydarzenie, poznajcie ciekawostki o zespole!
Poza gatunkami!
Mushroom metal, psychedelic polka, heavy hometown – to tylko część określeń, które próbują jakkolwiek osadzić ramy brzmieniowe Primus. Zagorzali fani wiedzą, że przez 40 lat w karierze zespołu przewijały się różne wpływy i inspiracje, które doczekały się nieoczywistego połączenia ostatecznie definiującego stylistykę grupy. Nic dziwnego, że w 2019 roku na Kerrangu pojawił się głośny artykuł, w którym Les Claypool przyznał, że Primus jest jedyną grupą, która ma osobną kategorię na iTunes. “To powód do dumy i jednocześnie konsternacji” – stwierdził wówczas basista i wokalista.
Ekspresowe wydanie debiutanckiego albumu
Zanim jednak dorobili się osobnej klasyfikacji dźwiękowej, byli grupką “dziwaków” głodnych nowych brzmień. Tym sposobem w grudniu 1989 weszli do studia, by zarejestrować swoje pomysły, a sam proces twórczy był błyskawiczny, ponieważ już 7 lutego owoc ich pracy trafił na półki sklepowe. Les Claypool w rozmowie z Billboardem przyznał, że szybkie zrobienie płyty było dla nich prostą sprawą, ponieważ w listę utworów dorzucili te kawałki, które już od dawna grali na koncertach. Basista przybliżył, że całość została zmiksowana i zremasterowana w ciągu dwóch tygodni. Z jednej strony – byli zdecydowani, a z drugiej – bez kasy. Tym sposobem fani prędko mogli nacieszyć się “Frizzle Fry”, a takie utwory, jak “John The Fisherman”, “Pudding Time” i “Too Many Puppies” miały w końcu szansę dotrzeć do szerszej publiczności. I całe szczęście – to właśnie te pozycje należą do ich flagowych kawałków!
Oto pierwszy utwór, który Les Claypool stworzył dla zespołu Primus
Jednym z najpopularniejszych utworów Primusa jest kawałek… który był pierwszym dziełem Claypoola w dorobku zespołu! Lider w rozmowie z Billboardem sięgnął wspomnieniami do początków istnienia zespołu i okresu, w którym powstawał słynny singiel. Muzyk przyznał, że siedział sam w pokoju i towarzyszył mu czterościeżkowy magnetofon Fostex, który pomagał mu zebrać myśli. Gdy był pewien, że ma już zalążek utworu, postanowił sprawdzić, jak brzmiałby na żywo. Pragnąc oddać się własnej ekspresji, wiedział, że nie ma sensu testować wokalu w ciasnym pomieszczeniu. Podszedł do współlokatora, który wówczas spotykał się z córką pastora, i poprosił o klucz do kościoła. Gdy udało mu się wejść do środka, stanął przy ambonie, a z jego ust wydobyły się dźwięki utworu, który wkrótce miał przybrać pełnoprawną formę “Too Many Puppies”. “Jestem pewien, że było w tym jakieś bluźnierstwo” – śmiał się, wspominając tamten wieczór.
Polecamy na eBilet.pl
Nie zawsze Primus. Tak na początku nazywał się zespół
Gdy pierwszy album został wydany pod szyldem Primus, stało się jasne, że nazwa zespołu została oficjalnie wybrana i nie należy poddawać jej żadnym modyfikacjom. Trzeba jednak przyznać, że to nie był “pierwszy strzał”, ponieważ muzycy pierwotnie posługiwali się nazwą… Primate. Jak donosi Ultimate Guitar, w tamtym okresie pod tym tytułem funkcjonowała inna grupa, więc twórcy postanowili sięgnąć po słownik, by zacząć się inaczej identyfikować. Wybór padł na Primus. Po łacinie figurują jako pierwsi lub najważniejsi. Według wspomnianego portalu, po niderlandzku i niemiecku nazwa oznacza najlepszy w swojej klasie, a po szwedzku – czuję się świetnie. Niewątpliwie energia tego słowa przeniknęła do zespołu i jego fanów, ponieważ ich koncerty i repertuar wyzwalają właśnie takie emocje.
Antypopowy manifest w nieoczywistym składzie
Pod koniec lat 90. światło dzienne ujrzał “Antipop”, czyli krążek, do którego Primus zaprosił cenionych muzyków. Wśród składu tego przedsięwzięcia znaleźli się Tom Waits, James Hetfield, Fred Durst oraz Tom Morello, a produkcją zajęli się Matt Stone i Stewart Copeland. To wyjątkowe towarzystwo zjednoczyło się w intrygującym projekcie, który zaowocował czternastoma nowymi utworami. Co ciekawe, kulisy powstawania płyty były dość ciężkie.
Consequence przytoczył słowa basisty, który stwierdził, że wówczas zespół był w trudnym położeniu. “To była świetna zabawa, ale nagranie płyty było ciężkie, bo nie zgadzaliśmy się w wielu kwestiach” – tłumaczył Les. Sprecyzował te słowa, dorzucając, że muzycy byli w innych etapach swojego życia – Claypool miał żonę i dzieci, więc chciał z nimi spędzać więcej czasu, przez co trudno było „zgrać” się z resztą. Uważa, że przez liczne nieporozumienia muzyka ucierpiała, więc ciężko mu było nawet sięgnąć po repertuar z “Antipop”. “Zajęło mi dużo czasu, zanim w ogóle zabrałem się do odsłuchu. Lata! Po prostu czułem się źle. Przesłuchałem jej niedawno i jest tam kilka utworów, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie” – przyznał dla Consequence w 2017 roku.
Obrzuceni błotem – dosłownie!
Gdy w 1994 roku odbył się słynny Woodstock, nie zabrakło dynamicznej akcji z awangardowym zespołem w roli głównej. Ze sceny ryknęło “My Name Is Mud”, a fani dość bezpośrednio zinterpretowali ten tytuł. “Wasze imię to błoto? Sprawmy, żebyście nim byli!” – pomyśleli festiwalowicze. Natychmiastowo zabrali się za dopełnienie charakteryzacji i obrzucili zespół tym, o czym śpiewają. Jak się domyślacie, wcale nie chodziło o złośliwość, lecz o całkowite oddanie się interpretacji tego utworu.
Primus w świecie “South Parku”
Kto jest wielbicielem South Parku, ten doskonale wie, że to Primus odpowiada za czołówkę serialu! Wszystko zaczęło się w 1997 roku, gdy zwrócono się do Claypoola z prośbą o nagranie ścieżki dźwiękowej nowej produkcji Comedy Central, która wkrótce stała się ogromnym hitem. Les w rozmowie z Hollywood Reporter przyznał, że wszystko zaczęło się od outro, i to przez przypadek! Producenci uznali, że kawałek, który pierwotnie nagrał Primus, jest za mało energiczny, więc trafił na “napisy końcowe”. Poprosili o ponowne nagranie czołówki, jednak zespół miał bardzo napięty grafik, więc nie miał czasu na realizację tego planu. Najlepszym sposobem na uzyskanie dynamicznej czołówki stało się… przyspieszenie melodii! Les przerobił wokal, który nagrał na magnetofonie i wysłał do odpowiednich osób. A rezultat… dobrze znacie! Nie podlega wątpliwości, że “South Park” znacznie przyczynił się do wypromowania awangardowego zespołu, dzięki czemu Primus miał szansę trafić do szerszego grona odbiorców.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł








