Iron Maiden, Oasis, a może Shakira? Oto nominacje do Rock and Roll Hall of Fame 2026!
Powrót, o którym wie niewielu. Eldo wydał świetną EP i nikomu o niej nie mówi
Artyści – zazwyczaj – lubią wracać z przytupem. Czasem można odnieść wrażenie, że machina promocyjna jest dużo ważniejsza niż sam materiał, który twórca wydaje po latach. Eldo twardo stoi w kontrze, nie dbając niemal o żaden rozgłos wokół swojej najnowszej płyty, nagranej wspólnie z inną legendą polskiego rapu.
02.03.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Nadwiślańskie rymy i bity coraz śmielej rzucają się w objęcia nostalgii. Raperzy świętują kolejne jubileusze, powstają specjalne imprezy, na których wyjadacze grają wyłącznie hity sprzed lat, a młodsi koledzy po fachu wracają do bardziej klasycznej formy, łącząc ją z nowoczesnym podejściem. Tym większe było moje zdziwienie, gdy uświadomiłem sobie, że ostatnia płyta Eldo trafiła na rynek w 2016 roku, a nowy materiał to pełnoprawny powrót, a nie element kampanii promocyjnej.
Jeszcze do niedawna dyskografię członka Grammatika zamykało “Psi”. Fani Eldoki nie mogli jednak narzekać na brak aktywności stołecznego rapera. W kolejnych latach w miarę regularnie koncertował, występował gościnnie (m.in. u Bedoesa, Malika Montany i Pezeta) oraz prowadził audycje w Czwórce. Chociaż nie stał na pierwszym planie, na pewno całkowicie nie zszedł ze sceny. Premiera nowego materiału była jednak miłym zaskoczeniem.
Przeczytaj też:
Dwie legendy – dwa projekty
O następcy „Psi” słyszeliśmy co jakiś czas, jednak długo nie doczekaliśmy się konkretów. Pierwsza zapowiedź projektu pojawiła się w styczniu 2025 na antenie wspomnianej już Czwórki. Wtedy również Eldo wyjaśnił, skąd tak długi przestój w wydawaniu muzyki. Na tym jednak promocja materiału się skończyła. Eldoka przyznał wówczas, że pracuje nad płytą razem z O.S.T.R.-em, z którym w 2024 wydał singiel „Sentymentalnie” promujący 120 Rap Fest – imprezę sygnowaną ksywą łódzkiego nawijacza.
Reklama festiwalu i wspólne koncerty przerodziły się w pełnoprawną trasę koncertową. Jesienią zeszłego roku Eldo i O.S.T.R. ruszyli w Polskę, odwiedzając kluby w Łodzi, Poznaniu, Gdańsku, Białymstoku, Zabrzu i innych większych miastach. “Trasa Specjalna vol. I” dobiegła końca 20 grudnia, a tego samego dnia w sieci zadebiutował pierwszy od dawna solowy singiel Eldoki na bicie Ostrego. O którym słuchacze dowiedzieli się mimochodem.
Powrót do przeszłości
Kolejne nowości lądowały w serwisach streamingowych co tydzień, aż ze zbioru luźnych singli uzbierała się pełnoprawna EP. Na razie nie wiadomo nawet, jak projekt się nazywa, a tytułów piosenek nie sposób zinterpretować. Raperzy postawili także na bardzo nietypową formę promocji, kompletnie z niej rezygnując. Kolejne elementy układanki pojawiały się bez okładek i wzmianek w mediach społecznościowych, a fakt o premierze EP-ki podchwyciły zaledwie pojedyncze redakcje.
“Sentymentalnie” dobitnie pokazał, że stołeczno-łódzki duet całkiem dobrze rozumie się na bicie. Współpraca w charakterze raper-producent była więc niespodzianką. Materiał nie zawiera jednak żadnej gościnnej zwrotki, a podział obowiązków jest jasny od pierwszej do ostatniej sekundy.
“Wiesz, co jest najgorsze, jak się nie nagrywa tyle lat? Że w zasadzie trzeba się przedstawić ludziom od nowa” – zaczyna Eldoka w “1.s.Nm/Ni”. I dokładnie takie zadanie spełnia nowe EP. Gospodarz nie stara się zmieniać swojego stylu. Zamiast tego eksponuje to, co najbardziej charakterystyczne i za czym fani tęsknili.
Jedną z największych zalet tego albumu jest fakt, że obaj gospodarze nie mają nic do udowodnienia. Ich pozycja na scenie od lat jest ugruntowana, prime popularności za nimi, a grono odbiorców stałe i oddane. To projekt, który nie ma na celu zachęcić nowych lub przekonywać starych. To konkretny zapis chwili, którą albo przyjmiemy, albo pójdziemy dalej. Eldo nawet na chwilę nie wyściubia nosa za swojej strefy komfortu, co bynajmniej nie jest zarzutem; w perspektywie całości to jedna z największych zalet EP-ki. Raper snuje się między metaforami, obrazowo opisuje kolejne sytuacje, dzieli się przemyśleniami. Łączy ze sobą poetyckie zapędy z obserwatorską perspektywą i postawą naiwnego marzyciela. Popada czasem w moralizatorski i ckliwy ton jak w “2.a.Bd/M”, lecz ani na chwilę nie jest Eldoką, którego nie znalibyśmy z poprzednich albumów.
Polecamy na eBilet.pl
Żadnych rewolucji nie uświadczymy także w brzmieniu. O.S.T.R., po elektronicznym, skupionym na brzmieniu lat 80. “404”, serwuje pełnoprawną klasykę. Artyści trzymają się najtisowej stylistyki. Zadymionej, nieco przybrudzonej, okraszonej zdawkowymi scratchami. Mamy wyrazisty, funkowy bas, dobrze zaakcentowaną stopę, skrzętnie skrojone sample. Fani nowojorskiego brzmienia mogą być spokojni – znajdą tu wszystko, czego mogliby szukać.

Trasa Specjalna trwa nadal
EP Eldo i O.S.T.R.-a to materiał pozbawiony nadęcia i jakiejkolwiek presji. Eldoka zdaje się rozleniwiony, choć pióro wciąż ma ostre, a podwójne rymy nie są rzadkością. To pełnoprawny powrót w bardzo dobrej formie, przy którym trudno się nie uśmiechnąć.
Tak udany materiał to także dobry pretekst, by kontynuować wspólną trasę koncertową. Łódzko-warszawski tandem w ramach “Trasy Specjalnej vol. II” odwiedził już Zakopane, a lada dzień dotrze do Zielonej Góry. Od marca do maja odwiedzą jeszcze 14 miejscowości, w tym Gdynię, Ostrów Wielkopolski, Bielsko-Białą i Ełk, gdzie odbędzie się finał trasy. Bilety na większość dat wciąż są dostępne.
Jakie są dalsze plany wydawnicze Eldo? Trudno cokolwiek przewidzieć. Niewykluczone, że wydana na początku roku EP-ka doczeka się w końcu poligrafii, a może nawet wydania fizycznego, które z pewnością znalazłoby wielu amatorów wśród odbiorców zarówno Eldo, jak i O.S.T.R.-a. Próżno jednak szukać informacji w mediach społecznościowych obu artystów, którzy skupiają się na promocji innych przedsięwzięć i koncertów, jakby spychając wspólną płytę na odleglejszy plan.
Przeczytaj też:
Taka metoda promocji może wydawać się całkowicie nie na miejscu we współcześnie funkcjonującym przemyśle. Chyba dlatego wydaje się tak zachęcająca do sięgnięcia po album, który wiele osób przegapi, a jeszcze więcej zapewne odkryje przy okazji. W natłoku premier, zintensyfikowanej promocji i kulturze spamowania tym bardziej doceniam nienachalny charakter tego krążka. Dobrze jest trafić na rap bez upiększaczy – liryczny i precyzyjny, a zarazem surowy. Taki, który wpada w pamięć, a nie klucz algorytmów.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł










