"Blonde" trafiło na streamingi 20 lipca 2016 roku. Dzisiaj, dekadę po premierze, fascynacja projektem ani trochę nie opadła. Oto cztery ciekawostki związane z tą wyjątkową płytą.
Oto najnudniejsze filmy XXI wieku!
Wielkie budżety,kultowi reżyserzy, w głównych rolach zdobywcy Oscarów i... śmiertelna nuda. Oto zestawienie filmów, które przejdą do historii kina, jako największe, spektakularne katastrofy, na których tak publiczność, jak i krytycy ledwo dali rady wysiedzieć do końcowych napisów.
24.08.2026
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Sztuka niszczenia cierpliwości i porażka wielkich ambicji, czyli 7 najnudniejszych filmów XXI wieku według The Hollywood Reporter
Zdarzyło Ci się kiedyś zapłacić za bilet do kina tylko po to, by po 40 minutach z przerażeniem odkryć, że do końca zostało jeszcze półtorej godziny? O tak! Nie ma nic gorszego niż kinowy seans, który zamienia się w torturę i sprawia, że zaczynasz liczyć kafelki na suficie.
Jednak właśnie to nad najnudniejszymi produkcjami ostatnich dwudziestu kilku lat postanowił pochylić się The Hollywood Reporter. W stworzonym przez magazyn zestawieniu znalazły się prawdziwe spektakularne, ekranowe mega katastrofy, w których astronomiczne budżety i gwiazdorska obsada okazały się jedynie wykwintną oprawą dla zbiorowego seansu … ziewania.
Na liście “najnudniejszych produkcji tego stulecia” znalazły się filmy, które obiecywały artystyczną wielkość lub pełne rozmachu widowisko, a w praktyce okazały się dwugodzinnym (lub dłuższym) testem wytrzymałości psychicznej widzów. Mamy tu m.in. dzieła Ridleya Scotta, Francisa Forda Coppole, Jima Jarmuscha co tylko pokazuje, że nawet takie tuzy kinowego Panteonu miewają czasem gorszy dzie… tj. film. Autorzy zestawienia tak podsumowali te “epickie katastrofy”:
– Prawdziwa nuda w kinie nie jest po prostu brakiem akcji. To bolesne poczucie, że twoje własne życie powoli i bezpowrotnie ci ucieka, podczas gdy na ekranie nie dzieje się absolutnie nic, co uzasadniałoby tę stratę.
Cóż, trudno się z tymi słowami nie zgodzić, prawda? Więc jeśli szukasz skutecznego panaceum do walki z bezsennością, to te produkcje przychodzą z pomocą!
Przeczytaj też:
Siedem najnudniejszych filmów XXI wieku
Oto siedem filmów, które zdaniem redaktorów The Hollywood Reporter wspaniale dowodzą, że nawet ogromne nakłady finansowe czy gwiazdorska obsada nie są w stanie uratować kiepskiej produkcji i obronić widzów przed obezwładniającym ziewaniem.
1. Direct Action (2024)
Na samym szczycie zestawienia znalazł się trzyipółgodzinny (!!!) francuski dokument o radykalnej wspólnocie ekologicznej, który krytycy nazwali wprost “kontemplacyjną opresją”. Zamiast napięcia czy politycznej debaty, widzowie otrzymali zapis codzienności aktywistów – pozbawione narracyjnej dramaturgii bezkresne ujęcia sadzenia ziemniaków, naprawiania koła czy wypieku chleba. To naprawdę radykalne wyzwanie dla cierpliwości, gdzie ascetyczna forma zupełnie zjada treść.
2. Joker: Folie à Deux (2024)
Kontynuacja kinowego hitu z Joaquinem Phoenixem i Lady Gagą okazała się przegadanym i pozbawionym psychologicznej głębi i klimatu pierwszej części przekombinowanym niewypałem, który zamiast rozwinąć mitologię postaci Jokera, ugrzęzł w ciągnących się scenach sądowych i monotonnych duetach musicalowych, które zamiast wnosić powiew świeżości, spowalniają akcję do niemal całkowitego bezruchu.
3. Conan Barbarzyńca (2011)
Jak z humorem zauważyli krytycy nowa wersja “Conana” z Jasonem Momoą w roli głównej to przedziwny paradoksalny fenomen: okazuje się, że można nakręcić film pełen wysokobudżetowych efektów specjalnych, krwi, mieczy i czarnej magii, który jednocześnie potwornie nudzi. Brak ikry i logiki oraz pozbawiona jakiegokolwiek ładu i składu akcja sprawiły, że ten reboot stał się jedynie jałową, pozbawioną napięcia prezentacją efektów specjalnych, która zamiast ekscytować usypia.
4. Napoleon (2023)
Zdaniem krytyków legendarny geniusz i rozmach Ridleya Scotta uwiązł tu w ciężkim, pozbawionym tempa romansie, odsuwając na dalszy plan to, na co wszyscy czekali – epickie, biograficzne arcydzieło pełne spektakularnych scen bitewnych. Zamiast tego publiczność otrzymała ciągnącą się niemiłosiernie, nużącą telenowelę o toksycznej relacji Napoleona z Józefiną.
5. Skinamarink (2022)
Ten kanadyjski, eksperymentalny horror do dzisiaj budzi ogrom skrajnych emocji – dla jednych to klimatyczne arcydzieło, dla innych “świetny koncept na dziesięciominutową instalację w galerii sztuki, który poległ jako pełny metraż”, a dla większości zaś po prostu jeden wielki gniot. Trwające kilkanaście minut statyczne ujęcia na ciemne kąty pokoju, sufity czy przedpokój sprawiły, że dla widzów seans w kinie zamienił się w pełne boleści wyczekiwanie na jakikolwiek punkt zwrotny.
6. The Dead Don’t Die (2019)
Jim Jarmusch zebrał na planie tego filmu gwiazdorską śmietankę – Billa Murraya, Adama Drivera, Tildę Swinton i Iggy’ego Popa. Co więc poszło nie tak? Wszystko! Reżyser nakręcił komedię, w której zabrakło zarówno humoru, jak i akcji. Zamiast błyskotliwej dekonstrukcji kina o zombie, widzowie otrzymali autoparodię, co zmieniło potencjalny hit w pozbawioną energii, zombiczną udrękę.
7. Megalopolis (2024)
Życiowy projekt Francisa Forda Coppoli, finansowany z jego własnych prywatnych pieniędzy, okazał się – jak uważa większość krytyków, którym udało się dotrwać do napisów końcowych i znaleźć jeszcze siły, by wykrzesać z siebie recenzję – przeładowaną pseudo poetyckimi mądrościami klapą. Ale choć większość nazywa dzieło Coppoli totalnym rozczarowania i “pompatycznym zabytkiem reżyserskiego ego” to są i głosy mówiące, że film bywa tak kuriozalny, że … aż fascynujący.
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł












