Znalezienie prezentu dla melomana wydaje się proste. W końcu wystarczy kupić coś związanego z muzyką… prawda? Niekoniecznie. Osoba, która uwielbia koncerty, może wcale nie kolekcjonować płyt winylowych. Ktoś grający na gitarze elektrycznej może marzyć o profesjonalnych słuchawkach, a nie o kolejnym gadżecie z logo ulubionego zespołu (którego de facto nie ma). Jak więc wybrać prezent, który rzeczywiście sprawi radość obdarowanemu?
Frank Ocean wydał “Blonde” 10 lat temu! Oto ciekawostki związane z albumem
"Blonde" trafiło na streamingi 20 lipca 2016 roku. Dzisiaj, dekadę po premierze, fascynacja projektem ani trochę nie opadła. Oto cztery ciekawostki związane z tą wyjątkową płytą.
20.08.2026
Klaudia Szostak
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
“Endless” i droga do “Blonde”
W sierpniu 2016 roku, po czterech latach przerwy, Frank Ocean rozpoczął enigmatyczną, czarno-białą relację na żywo, podczas której budował schody. 19 sierpnia zadebiutował natomiast album wizualny “Endless”, będący finałem tajemniczej transmisji z pełną ścieżką dźwiękową i kompletnymi utworami. Tym samym artysta w końcu wywiązał się ze swojego kontraktu z wytwórnią Def Jam Recordings.
Dzień później, 20 sierpnia, premierę miał album “Blonde” wydany nakładem Boys Don’t Cry. Projekt przez pierwsze tygodnie znajdował się wyłącznie na platformie Apple Music, za co będąc już w pełni niezależnym artystą, Ocean miał dostać 20 milionów dolarów. Tym samym Frank wygrał z majorsem, postawił na swoje oraz zachował wszystkie prawa i zyski z tytułu nowego projektu.
Dwa tytuły
Głównym motywem świętującego 10-lecie albumu jest dualizm. Krążek dzieli się na dwie równe, 30-minutowe części, co wyznacza zmiana brzmienia w utworze “Nights”. Pierwsza połowa jest lżejsza i bardziej dynamiczna, natomiast druga – mroczniejsza i intymna. Tę dwoistość oraz płynność płciową podkreśla też sama gra słów: na okładce widnieje bowiem męska forma “blond”, podczas gdy oficjalny tytuł projektu to żeńskie “Blonde”.
Wyjątkowi goście
Chociaż przy pobieżnym odsłuchu, mogłoby się wydawać, że na “Blonde” nie ma wielu gości (nie licząc głosówki od mamy Franka w skicie “Be Yourself” i SebastiAna w “Facebook Story), projekt zasiliły potężne nazwiska. Na wspomnianym albumie udzielili się między innymi André 3000 (“Solo (Reprise)”), Beyoncé (“Pink + White”), Kim Burrell (“Godspeed”), Yung Lean (“Self Control”), James Blake (“Solo”, “Solo (Reprise)” i “Godspeed”) a nawet Kanye West (“White Ferrari”) i Kendrick Lamar (“Skyline To”).
Blondynka, która zainspirowała “Blonde”
Krótko po premierze Frank Ocean udostępnił długi wpis na Tumblrze, w którym opisał swoje inspiracje dotyczące albumu. “Dwa lata temu natknąłem się na zdjęcie dziewczynki zakrywającej twarz dłońmi. (…) Jej oczy wydawały się czyste i spokojne, ale nie puste; droga za nią wyglądała tak samo. Wczułem się w jej sytuację, a potem przeanalizowałem to wszystko w głowie. Klaustrofobia ogarnia mnie, gdy pas bezpieczeństwa zaciska się, uniemożliwiając mi nawet pochylenie się do przodu na siedzeniu. Ucisk działa na narządy wewnętrzne. Pochylam się do tyłu i do przodu, by go poluzować. Potem znowu. Uwolniłem się. Ile z mojego życia rozegrało się w samochodzie? Zastanawiam się, jakie są szanse, że w nim umrę. (…) Oto Boys Don’t Cry i Blonde” – skomentował wówczas.
Wspomniana dziewczynka to Angel, a o wykorzystaniu zdjęci, które wykonali rodzice przyjaciółki, w drodze na pogrzeb jej mamy, dowidziała się lata później. “Nie wiedziałam, w jaki sposób zdjęcie zostanie wykorzystane, dopóki – już jako nastolatka – nie zobaczyłam go na Tumblrze z podpisem Blonde. (…) Wtedy mi powiedzieli: a tak przy okazji, sprzedaliśmy tę fotkę Frankowi” – zdradziła dorosła już kobieta w rozmowie z portalem newonce.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












