"PRIMA" oficjalnie zadebiutowała, a Adéla nie schodzi z ust fanów popu! Jednym z największych hitów Słowaczki jest singiel "Nicole Kidman", który zyskuje coraz większą popularność. Poznaj jego historię.
Jesienna chandra? Nasze propozycje na umilenie tego czasu
Za oknem jest szaro, buro i ponuro. W twojej głowie roi się od pozytywnych myśli, typu “ta jesień się nigdy nie skończy”, “dlaczego musi tak wiać?”, “gdybym tylko mieszkał na Bali…”. Ale teraz na chwilę odłóż te myśli na bok. Zaraz do nich wrócisz (albo i nie; oby nie). Zanim to się stanie, chcemy ci opowiedzieć, czym jest jesienna chandra. Potem mamy dla ciebie 10 fajnych sposobów na umilenie sobie jesieni. Naprawdę warto o nich przeczytać (i nie twierdzimy tak tylko dlatego, że sami ten artykuł przygotowaliśmy…).
02.10.2026
Klaudia Jaroszewska-Kotradii
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Czym jest jesienna chandra?
Jeszcze niedawno budziłeś się bez większego problemu wcześnie rano, jeszcze o wschodzie słońca, a wieczorem starczało czasu na spacer po pracy (i to nie w ciemnościach!). Teraz zmrok zapada coraz szybciej, a za chwilę będzie ciemno jeszcze zanim zdążysz wyjść z biura. Może już teraz wstajesz rano z uczuciem, jakby ktoś włączył ci tryb oszczędzania energii? Trudno zwlec się z łóżka, gdy za oknem panuje mrok… Być może dopadła cię jesienna chandra.
Chandra czy depresja sezonowa – to nie to samo
Warto już na początku rozdzielić dwa pojęcia, które często traktujemy jak synonimy. Jesienna chandra to stan przejściowy i łagodny. Wiąże się z obniżonym nastrojem, spadkiem energii, większą sennością, które pojawiają się wraz ze zmianą pory roku i najczęściej ustępują same, bez większej ingerencji z naszej strony. Nie wymagają również wizyty u lekarza.
Depresja sezonowa, czyli SAD (Seasonal Affective Disorder), to już coś poważniejszego: zaburzenie afektywne, które pojawia się cyklicznie – zwykle około października – i może trwać od kilku tygodni do nawet kilku miesięcy.
Kluczowa różnica między tymi dwoma zjawiskami leży w natężeniu i czasie trwania objawów. Chandra mija po lepszym dniu, a SAD nie ustępuje mimo prób poprawy nastroju i wpływa na wszystkie obszary życia – osobiste, zawodowe i społeczne.
Co dzieje się w naszym ciele, gdy dni robią się krótsze? Czyli skąd bierze się chandra
Za sezonowym spadkiem nastroju stoi przede wszystkim biologia, a konkretnie – światło. Latem, gdy często przebywamy na zewnątrz, jesteśmy wystawieni na naświetlenie rzędu 100 tysięcy luksów, co pobudza mózg do produkcji serotoniny, czyli neuroprzekaźnika “dobrego samopoczucia”. Jesienią, gdy dni stają się krótsze, a niebo coraz częściej pokrywają chmury, w przeciętnie oświetlonym pomieszczeniu mamy do dyspozycji zaledwie około 500 luksów (to typowe natężenie światła do pracy przy biurku, a wiemy, że jesienią często trzeba zaświecić światło, bo to słoneczne jest niewystarczające). W tym samym czasie rośnie poziom melatoniny – hormonu odpowiedzialnego za senność – co tłumaczy, dlaczego jesienią chce nam się spać bardziej i dlaczego budzimy się zmęczeni (pomijając fakt, że ruszamy się wtedy mniej, spędzamy mniej czasu na powietrzu i zarywamy noce z serialami – co również ma wpływ na jakość snu i nasz poziom wypoczęcia po nim).
Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik, czyli witamina D. Badania z 2013 roku wykazały związek między jej niedoborem a wyższym ryzykiem wystąpienia depresji. Jesienią, gdy słońca jest mniej, jej poziom w organizmie naturalnie spada.
Kto jest najbardziej narażony na jesienną chandrę lub SAD?
Sezonowe zaburzenia nastroju częściej dotykają kobiet. Najczęściej pojawiają się między 20. a 40. rokiem życia. Co ciekawe, SAD występuje częściej u osób mieszkających z dala od równika, gdzie różnice w długości dnia między porami roku są większe. Wydaje się to logiczne – ludzie w tych regionach mają zdecydowanie mniej słońca.
Znajomość tych mechanizmów to dopiero początek. O wiele ważniejsze pytanie brzmi: co zrobić, gdy chandra puka do naszych drzwi? Zobacz sposoby na umilenie tego czasu!
10 sposobów, które umilą ci jesienne dni
Zebraliśmy dla ciebie 10 sposobów, które mogą sprawić, że szare, bure i ponure jesienne dni będą trochę bardziej znośne. Nie obiecujemy gruszek na wierzbie ani tego, że gdy skorzystasz z któregoś z tych sposobów, twoje życie będzie nagle wspaniałe i już nigdy nie doświadczysz jesiennej chandry. Nie. Ale obiecujemy, że spędzisz ten czas trochę inaczej niż tylko narzekając na pogodę i swoje położenie geograficzne.
1. Wychodzenie na dwór, szczególnie gdy świeci słońce
Możesz wychodzić na dwór, na pole, na powietrze, do parku – jednym słowem: dokąd tylko chcesz. Zamiast teraz robić tzw. gównoburzę o to, czy lepiej wychodzić na dwór czy jednak na pole – spójrz przez okno. Jaka jest teraz pogoda? Czy słońce próbuje się przebić przez chmury? A może świeci tak, że niemal wypala ci gałki oczne?
O ile nie wieje jak w Kieleckim (żeby nie powiedzieć inaczej, bo to jednak kulturalna strona) i nie leje tak, że jedyną opcją jest pływanie kajakiem tudzież pontonem – możesz wyjść trochę na pole (żeby nie było, że tylko na dwór). Jak masz przed blokiem chodnik, to też możesz wyjść, jak najbardziej.
Zmierzamy do tego, że warto wychodzić z domu, a nie zamykać się w swoich czterech ścianach. Nie jesteśmy niedźwiedziami i nie musimy hibernować. Możemy ubrać się cieplej, zabrać ze sobą termos i wyjść na spacer. To ważne, by łapać wszelkie promienie słoneczne, dzięki której będzie mniejsza szansa na niedobór witaminy D (do niej jeszcze sobie wrócimy). Poza tym, gdy wyjdziemy z domu, trochę się poruszamy. A to także ważne, bo ogólnie rzecz biorąc, tak statystycznie, to tego ruchu nam brakuje.
2. Pisanie dziennika
To nie jest zajęcie tylko dla nastolatek. Pamiętniki, dzienniki, journale i inne twory może pisać każdy, kto tylko chce (a uwierz nam, że właśnie ty tego chcesz, nawet jeśli twierdzisz inaczej). Dziennik można prowadzić na różne sposoby. Możesz:
- zapisywać trudne i nieprzyjemne rzeczy,
- notować fajne wspomnienia,
- tworzyć mniej lub bardziej typowy journal scrapbookingowy (który głównie wyklejasz, a zdecydowanie mniej piszesz),
- codziennie odpowiadać sobie na jedno pytanie,
- albo pisać raz w tygodniu.
Wybór naprawdę zależy od ciebie. Jeśli jednak kompletnie nie wiesz, od czego zacząć, polecamy jedno pytanie dziennie. Przez 30 dni się rozkręcisz, a potem będziesz zapisywał własne przemyślenia (lub nadal będziesz korzystać z pytań, tzw. promptów; wszystko zależy od ciebie).
3. Czytanie
Jesień to idealny moment na sięgnięcie po książkę. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że deszcz i wiatr trzymają nas w domu, a nigdzie nie czyta się lepiej niż pod kocykiem z gorącym kakao w ręku. Po drugie dlatego, że czytając, uciekamy do krainy wyobraźni. Nagle nasze życie nie ma znaczenia. Wszystko dookoła nas znika, zostają tylko bohaterowie opowieści i ich przygody. Po trzecie dlatego, że możesz sięgnąć po najbardziej przygnębiającą książkę i oddać się rozpaczy, którą zapoczątkowała nadchodząca jesień. Lub po czwarte dlatego, że możesz wybrać zdecydowanie inną lekturę i poprawić nią sobie nastrój.
Jak zawsze – wybór należy do ciebie.
Przeczytaj też:
4. Robótki ręczne
Jest mnóstwo sposobów na rękodzieło. To, że kiedyś w przedszkolu nie wychodziło ci lepienie z plasteliny, nie oznacza jeszcze, że masz dwie lewe ręce i do niczego już w życiu nie dojdziesz. Przecież jest tyle opcji do wyboru! Możesz:
- dziergać (i to albo na drutach, albo na szydełku!),
- wyszywać, haftować (teraz w Action są fajne zestawy do takich robótek),
- wyklejać obrazy “diamencikami”
- albo malować po numerach,
- kolorować kolorowanki (dla dorosłych lub dla dzieci, policja tego nie sprawdza),
- tworzyć kolaże,
- malować, rysować, szkicować,
- rzeźbić z gliny (taka samoschnąca też jest w Action),
- składać origami…
Moglibyśmy tak wymieniać do jutra, ale nikomu nie chciałoby się tego czytać. Jeśli nadal nie wiesz, co chcesz robić, wejść na Pinterest i wpisz hasło “jesienne rękodzieło”. Na pewno znajdziesz ciekawy pomysł. Albo przejdź się do Action i sprawdź, co ciekawego tam znajdziesz.
5. Wydarzenia kulturalne
Kino, teatr, wystawy, koncerty, opera (jeśli akurat lubisz takie klimaty) – opcji jest naprawdę mnóstwo i możemy się założyć, że wielu z nich jeszcze nie sprawdziłeś na swojej skórze. A jeśli nie chcesz wybierać się na takie “duże” wydarzenie, to nie wiemy czy ty wiesz, ale my wiemy, że lokalne domy kultury, biblioteki i inne tego typu miejsca organizują przeróżne mniejsze wydarzenia, np. spotkania autorskie, wieczory w planszówkami czy kameralne koncerty. Może warto sprawdzić, czy coś takiego akurat ma miejsce w twojej okolicy? Jesień to sezon, w którym instytucje kulturalne budzą się z letniego letargu i wypuszczają całą ogromną ofertę różnych wydarzeń. Nie możesz ich przegapić, nie pozwalamy na to!
Nie musisz od razu kupować biletu na trzygodzinny spektakl offowego teatru, po którym wyjdziesz z sali z pytaniem “co ja właśnie obejrzałem”. Możesz zacząć od czegoś prostszego – seansu w lokalnym kinie, najlepiej tego, w którym fotele jeszcze pamiętają lata 90. Takie miejsca mają swój niepowtarzalny klimat.
Wystawy też są niedoceniane. Nie musisz znać się na sztuce, żeby pójść na wystawę – wystarczy, że masz oczy i wolną chwilę (możesz scrollować godzinę krócej, to ten czas się znajdzie). Możesz stanąć przed obrazem i przez pięć minut zastanawiać się , co artysta miał na myśli (nikt nie sprawdzi, czy zgadłeś).
Największy plus wydarzeń kulturalnych na jesień? Wychodzisz z domu (patrz punkt pierwszy), spotykasz innych ludzi (nawet jeśli tylko wymieniacie spojrzenia w kolejce do szatni) i na chwilę przestajesz myśleć o tym, że za oknem leje jak z cebra. A jeśli akurat trafisz na coś dobrego – możesz nawet wrócić w lepszym nastroju. Nikt niczego nie gwarantuje, ale statystycznie szanse są spore (dane pochodzą z instytutu chłopskiego rozumu, a ty jak nie spróbujesz, to się nie przekonasz).
6. Uzupełnianie niedoborów witaminy D
Tym razem nieco poważniej, ale za chwilę wrócimy do rozrywki. To ważne, by sprawdzić swój poziom witaminy D (niestety, badania nie są refundowane, ale kosztują tyle co duża pizza i cola do niej, a przynajmniej dowiesz się czegoś na temat swojego stanu zdrowia).
Dlaczego akurat witamina D, a nie na przykład witamina C, o której też każdy coś słyszał? Bo to właśnie ona odpowiada za mnóstwo procesów w organizmie, a jesienią i zimą, gdy słońca jest jak na lekarstwo, jej poziom potrafi spaść na łeb, na szyję. A słońce to w zasadzie jedyne sensowne, naturalne źródło tej witaminy – nasza skóra produkuje ją pod wpływem promieni UVB. Problem w tym, że jesienią to słońce chowa się gdzieś za chmurami i pokazuje nam się na kilka godzin dziennie (jeśli w ogóle raczy się pojawić).
Co możesz z tym zrobić? Masz kilka opcji:
- pójść do laboratorium i zbadać poziom witaminy D we krwi (to ta pizza z colą, o której wspominaliśmy),
- skonsultować wynik z lekarzem, zamiast samodzielnie diagnozować się na podstawie postów z grupy na Facebooku (lub co gorsza: z AI),
- włączyć suplementację, jeśli lekarz to zaleci – i uwaga: dawkowanie “na oko” to nienajlepszy pomysł, mimo że w aptece kusi cię cała półka preparatów w różnych dawkach,
- jeść produkty bogate w witaminę D, czyli tłuste ryby (łosoś, makrela, śledź), jajka czy grzyby – choć samą dietą raczej niedoboru nie nadgonisz, więc traktuj to jako dodatek, a nie plan A.
Nie chodzi nam teraz o to, że masz wpaść w panikę i zamówić dziesięć różnych suplementów z pierwszej strony wyników w internecie. Sprawdzić, na czym tak naprawdę stoisz i jeśli jest taka potrzeba – działaj. Zmęczenie, gorszy nastrój i wieczna ochota na drzemkę mogą mieć swoje źródło właśnie tutaj (choć nie zawsze!) – i czasem najprostsze rozwiązanie leży dosłownie na wyciągnięcie ręki (albo raczej: prostego badania).
A teraz, skoro już to sobie ustaliliśmy – wracamy do przyjemniejszych rzeczy.
7. Regularny sen
Kiedy ostatni raz spałeś osiem godzin? To może chociaż siedem? Jeśli musisz się nad tym długo zastanowić albo w ogóle nie pamiętasz, to mamy dla ciebie złą wiadomość: prawdopodobnie właśnie tu leży pies pogrzebany (a przynajmniej jeden z nich).
Ludzie funkcjonują według rytmu dobowego (tak, ty też, bo podejrzewamy, że jesteś człowiekiem). Nasz rytm dobowy jest uzależniony od natury oraz… tego, co robimy. Im więcej scrollujemy, spędzamy czasu przed ekranami, im mniej się ruszamy itd. – tym bardziej rozregulowujemy ten rytm.
Ponadto nie słuchamy ani natury, ani naszych organizmów. Wydaje nam się, że jesień – gdy dłużej jest ciemno – nas rozregulowuje, ale nie jest to prawda. Prawda jest taka, że powinniśmy spać więcej, a nie włączać jasne światło, pić kolejną kawę i próbować wytrzymać do północy przed telewizorem, by kolejnego dnia wstać o piątej rano do pracy.
Co możesz zrobić, żeby nie funkcjonować jak zombie do wiosny?
- Kładź się i wstawaj mniej więcej o tych samych porach, nawet w weekendy (wiemy, wiemy, sobota to twój jedyny dzień na odsypianie, ale organizm woli stabilność niż jednorazowe wyrównanie długu sennego),
- odłóż telefon chociaż na 30 minut przed snem (nie chcemy dołować cię zaleceniami, które mówią o tym, by nie korzystać z ekranów nawet dwie godziny przed snem) – tak, wiadomości od kumpeli poczekają do rana, świat się nie zawali,
- zadbaj o ciemność w sypialni – zasłony, rolety, a jeśli trzeba, to i opaska na oczy, byle nie budziła cię latarnia uliczna o trzeciej w nocy,
- nie pij kawy po 15:00, chyba że lubisz liczyć owieczki do drugiej w nocy (swoją drogą liczenie owiec raczej nie działa) – a jeśli twierdzisz, że na ciebie kawa nie działa i możesz po niej spać, to owszem, możesz. Naukowcy też to zauważyli. Ale zauważyli też to, że ten sen jest płytszy, przez co jesteś gorzej wypoczęty,
- przewietrz sypialnię przed snem – chłodniejsze powietrze sprzyja lepszemu zasypianiu, a to akurat jesienią mamy praktycznie za darmo.
Nikt nie mówi, że masz nagle zmienić się w osobę, która kładzie się spać o 21:00 z opaską lawendową na oczach i dzienniczkiem wdzięczności w ręku (chociaż, zajrzyj do punkt dziesiątego z naszej listy – może by tak spróbować?). Po prostu daj swojemu organizmowi trochę więcej regularności i stabilności, zamiast traktować sen jak karę.
Przeczytaj też:
8. Kontakt z ludźmi
Jak już wspomnieliśmy, nie musisz zamykać się we własnych czterech ścianach. Wiesz już (z punktu pierwszego), że nie jesteś niedźwiedziem. Dowiedziałeś się, że jesteś człowiekiem (patrz punkt siódmy). A człowiek to istota społeczna, co oznacza, że potrzebuje kontaktu z ludźmi. Ale nie takiego kontaktu przez Messengera czy innego WhatsAppa. Też nie chodzi o czatowanie z, nomen omen, ChatemGPT.
Kontakt z drugim C-Z-Ł-O-W-I-E-K-I-E-M. Człowiekiem. Takim, jak ty. Umów się więc z bliskimi na kawę, z przyjaciółmi na spacer lub wyjście do teatru, ze znajomymi na rundę planszówek, z własnymi dziećmi na wieczór gier słownych czy kalamburów i przypomnij sobie, jak to jest śmiać się do łez.
Polecamy, naprawdę.
9. Gotowanie i jedzenie rozgrzewających, sezonowych potraw
Jesienią najlepszym miejscem w mieszkaniu staje się kuchnia. Nie dlatego, że nagle odkrywasz w sobie talent kulinarny rodem z programów telewizyjnych (już widzisz oczyma wyobraźni, jak odbierasz nagrodę dla MasterChefa), ale dlatego, że gotowanie zupy dyniowej po zmroku ma w sobie coś kojącego, czego nie da ci żadna sałatka w lipcu (no i w kuchni jest cieplej).
Sezon jesienny to prawdziwy raj: dynie, buraki, jabłka, gruszki, kapusta, pory, grzyby – wszystko to, co latem ignorowałeś, bo wolałeś lody. Teraz to właśnie te warzywa i owoce mają najwięcej sensu – są tanie, sezonowe, a przy okazji – z odpowiednimi przyprawami, takimi jak imbir czy cynamon – mogą rozgrzać cię od środka, gdy na dworze jest zimno i mokro.
Co warto włączyć do swojego jesiennego menu?
- Rozgrzewające zupy krem – dyniowe, z pieczonych buraków, z soczewicy.
- Herbaty z imbirem, cytryną i miodem – banał, ale działa, i to nie tylko na przeziębienie, ale i na samopoczucie.
- Naturalne syropy owocowe (z malin, dzikiej róży, czarnego bzu) – dodane do ciepłej wody albo herbaty pachną latem i wspierają odporność, więc jest to trochę jak podwójna korzyść w jednej łyżeczce.
- Pieczone warzywa korzeniowe z ziołami – marchew, pietruszka, burak, wszystko polane oliwą i wrzucone do piekarnika. Mieszkanie samo zaczyna pachnieć jesienią.
- Owsianka na ciepło z dodatkiem cynamonu, prażonego jabłka czy pieczonej gruszki – idealna na chłodny poranek, kiedy nie masz siły na nic bardziej skomplikowanego.
- Gorzka czekolada (albo ta do picia!) – bo czasami jedynym “rozwiązaniem” na wszystkie problemy tego świata jest po prostu kawałek dobrej czekolady.
10. Prowadzenie listy wdzięczności lub małych przyjemności dnia
I ostatni punkt z naszej listy. Jeśli nie chce ci się prowadzić zwykłego dziennika, możesz zapisywać, za co jesteś danego dnia wdzięczny lub co przyjemnego się wydarzyło. A jeśli naprawdę nie chcesz pisać (choć nie rozumiemy, dlaczego się tak bardzo przed tym bronisz), możesz pomyśleć o tym lub porozmawiać z bliskimi podczas kolacji.
Naukowcy udowodnili, że praktyka wdzięczności może pozytywnie wpływać na nasze nastawienie do świata, ludzi i samych siebie. A jesienią to bardzo potrzebne, nieprawdaż?
To jak, który z tych sposobów przetestujesz?
Źródła:
[1] https://recepta.pl/artykuly/jesienna-chandra-poznaj-sposoby-na-jesienia-depresje (dostęp z dnia 2.09.2026)
[2] https://www.medicover.pl/zdrowie/psychiczne/jesienna-depresja/ (dostęp z dnia 2.09.2026)
[3] https://zdrowie.interia.pl/psychologia/news-jesienna-chandra-czy-sezonowa-depresja-jak-je-odroznic-i-kie,nId,8023403 (dostęp z dnia 2.09.2026)
[4] https://nabea.pl/Jesienna-chandra-czy-depresja-sezonowa-QUIZ-12-waznych-porad-blog-pol-1662552393.html (dostęp z dnia 2.09.2026)
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Klaudia Jaroszewska-Kotradii – multipasjonatka, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zafiksowana na punkcie rozwoju i zdobywania wiedzy wszelakiej. Prywatnie mama, żona i kreatywna dusza, która na równi uwielbia Sanah i The Hardkiss.














