To już, po trzech latach oczekiwania i beefie z Kendrickiem Lamarem, wreszcie ukazał się nie jeden, a aż trzy solowe albumy Drake'a. Co znajdziemy na "Icemanie", "Habibti", a także "Maid Of Honour"?
Jedna z najlepszych płyt producenckich w polskim rapie kończy 10 lat. Wracamy do “Nowa Stara Szkoła” The Returners
Wydanie płyty producenckiej to często syzyfowa praca. Ciężko skoordynować pracę tak wielu osób, a zarazem efekt może być całkiem skrajny. Dekadę temu duet The Returners pokazał, jak zadbać o spójność mimo pełnego przekroju stylistycznego. Tylko czy "Nowa Stara Szkoła" wciąż zdaje egzamin?
19.05.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Patrząc na listę premier w ostatnich latach, odnoszę wrażenie, że płyty producenckie niemal przestały istnieć w szerszym obiegu. Obok solowych projektów, twórcy chętnie łączą się w duety, lecz rzadko beatmakerzy porywają się na prowadzenie samodzielnego projektu z kilkunastoma gośćmi. Dużo łatwiej jest utrzymać klarowną wizję artystyczną, gdy nad całością czuwają tylko dwie osoby. Albumy, na których usłyszymy wielu artystów z różnych podwórek, na bitach jednego producenta, stały się rzadkością, a mainstream wręcz się ich wystrzega.
Dlaczego nikt nie wydaje płyt producenckich?
Bo to nieopłacalne! Najboleśniej przekonał się o tym Deemz, autor niezliczonej ilości hitów w drugiej i trzeciej dekadzie XXI w. Jego debiut z 2021 roku, “Sauce”, powstawał przez lata. Na trackliście – prócz nowości – znalazł się singiel sięgający nawet 2017 (“Eldorado” z Bedoesem 2115 i PlanemBe). Na krążku wystąpiła śmietanka polskiego mainstreamu, również spoza rapowej bańki, jednak nikt nie miał wątpliwości, że to album wydany o co najmniej 3 lata za późno. Niemniej, Deemzowi udało się zebrać na debiutanckim albumie ponad 50 wykonawców, a to imponujący wynik.
Przeczytaj też:
Proces wydania płyty producenckiej, jak można się domyślić, jest dużo bardziej skomplikowany niż projekt solowy lub zespołowy. Przeszkodami są zarówno selekcja gości, dopasowanie ich do nawzajem i weryfikacja koncepcji, zgranie terminów, kwestie prawne, kalendarze premier i wiele innych składowych. Choć to bardzo trudne, wielu producentów pokazało, że możliwe. Duet WhiteHouse sukcesywnie wydawał serię “Kodex”, zbierając na potrzeby krążka pełny przekrój sceny. Mixtape’y DJ-a Decksa doczekały się aż ośmiu odsłon, a Christofer Luca wydał dwupłytowy projekt, z podziałem na utwory polsko- i anglojęzyczne. Nie można pominąć świetnego “RAW” Soulpete’a czy “Nowej Starej Szkoły” The Returners, która niedawno skończyła 10 lat.
Album dla każdego (?)
Gospodarze już w samym tytule sugerują, jakiego tygla stylistycznego może spodziewać się słuchacz. Returnersi, dotychczas kojarzeni szeroko ze współpracy z Małpą, Mielzkym, Guralem lub płyt z Dioxem z HIFI Bandy, zbudowali swoją markę na klasycznym brzmieniu w nowoczesnej odsłonie. Jednocześnie, duet z kujawsko-pomorskiego nie wybiegał daleko poza ramy stylistyczne, co ugruntowało pozycję Little’a i Chwiała zarówno wśród zatwardziałych fanów klasyki, jak i tych, którzy oczekiwali świeżego powietrza w dusznym pudełku.
“Nowa Stara Szkoła” zbiegła się z peakiem popularności duetu. W tamtym czasie można było odnieść wrażenie, że żadna mainstreamowa płyta nie uniknie “The Returners” w creditsach. Wszędobylskość chłopaków okazała się zwrócić z nawiązką, bo na albumie wydanym nakładem Prosto Label pojawił się niemal cały ówczesny mainstream i bardzo silna reprezentacja undergroundu. Na jednym albumie usłyszeliśmy WSRH i Kubana. Rasa, Ortegę Cartel i Otsochodzi. Kubę Knapa, Flojda czy Białasa, Bonsona i Quebonafide, którzy zaserwowali fanom “BBQ”, choć w nieco innej formie niż oczekiwano. Lista gości pękała w szwach, a każdy z zaproszonych (tak w teorii, jak w praktyce) pasował idealnie do Returnersowego repertuaru. Liczba 25 singli na trackliście o łącznym czasie blisko godziny i 20 minut może odstraszać, jednak dzięki temu grono usatysfakcjonowanych słuchaczy, przebierających między kawałkami, rosło.
To jeszcze album czy już składanka?
Wiele projektów producenckich cierpi na brak wspólnego mianownika. Utwory działają jako pojedyncze single, ale nijak nie bronią się jako całość. Słuchacz ma poczucie, jakby słuchał playlisty, nie pełnoprawnego wydawnictwa. “Nowa Stara Szkoła” jest świetnym przykładem, jak tego uniknąć.
Little z Chwiałem nie silą się na eksperymenty. Bity wykorzystane na albumie równie dobrze mogły pojawić się na krążkach zaproszonych gości. Całość spinają sypiące się gęsto cuty, które również charakteryzowały styl The Returners. Producenci od zawsze znani byli z układania fragmentów innych zwrotek w taki sposób, by tworzyły konkretne, sensowne wersy. Mimo że czasem formuła może męczyć, trudno nie docenić trudu i wyczucia potrzebnych do tak skrzętnego diggingu.
Gospodarze dobrze wiedzieli, jak rozmieścić gości, a dokładniej – jak dać im wystarczającą przestrzeń. Flojd w pełni dopełnia się z VNM-em, głodny swego Sarius rozpycha się samodzielnie, a JWP/BC i Dwa Sławy robią swoje na własnych poletkach. Na “Nowej Starej Szkole” nie ma miejsca na kooperacyjne eksperymenty, za to na dobrze sprawdzone formuły – jak najbardziej.
“Nowa Stara Szkoła” po 10 latach
Chociaż album The Returners wciąż się broni i uważam go za nad wyraz udany, daleko mu do ideału. Główną przeszkodą, z którą napotka się słuchacz, jest długość wydawnictwa. Niemal półtorej godziny muzyki mogło znużyć 10 lat temu, a tym bardziej dziś, gdy czas uwagi odbiorcy jest kilkukrotnie krótszy. Forma tak długiego longplaya nie zda egzaminu, zwłaszcza przy tak równym, jednostajnym projekcie.
Polecamy na eBilet.pl
Niemniej, “Nowa Stara Szkoła”, opakowana jest zręcznie napisanymi zwrotkami i uważnie wyciętymi samplami. “Dzieci z Dworca UHH” to jeden z najlepszych utworów Dwóch Sławów, a “Nic do stracenia” definiowało ówczesną stylówkę Otsochodzi. “Cutastrofa” z udziałem kilku zaproszonych DJ-ów nawet dzisiaj zasługuje na uznanie, nie wspominając o stylowym popisie Rasa w “Spadochronach”.
Nie pozostaje nic innego, jak pogratulować Returnersom tak skrupulatnej, konsekwentnej płyty. Wyzwanie, którego się podjęli, udaje się nielicznym i Chwiał z Little’em bez żenady mogą rozpychać się łokciami wśród tego grona. Niemniej, koncentracja na mniejszych (osobowo) wydawnictwach, podziałała na korzyść duetu. Ostatnie projekty brzmią bardziej świeżo, choć wciąż charakterystycznie dla szyldu The Returners. Gdyby “Nowa Stara Szkoła” miała doczekać się sequelu, chyba nie umiałbym okazać entuzjazmu, z którym od 10 lat patrzę na pierwowzór.
Poprzedni artykuł












