Kategorie
eBilet

Koncerty

Jak nagrywać filmy na koncertach, żeby nie przeszkadzać innym i mieć dobrą pamiątkę? 

Fot. Shutterstock/Piotr Piatrouski

Gdy popatrzysz na jakiekolwiek zdjęcia lub nagrania z koncertów, zobaczysz las uniesionych rąk. Tylko że nie znajdują się w nich zapalniczki, jak za starych dobrych czasów, a telefony z włączonym nagrywaniem. Czy to ma sens? Są zwolennicy i przeciwnicy rejestrowania koncertów. Przedstawimy ci argumenty obu stron i – jeśli będziesz opowiadać się za nagrywaniem i robieniem zdjęć – dostaniesz wskazówki, jak sprawić, by cyfrowe wspomnienia były jak najlepszej jakości.

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

Telefony na koncertach – znak czasów czy brak szacunku do innych? 

Praktycznie każdy ma przy sobie telefon, gdy wybiera się na koncert. To normalne, że chcemy mieć pamiątkę z długo wyczekiwanego wydarzenia. Robimy zdjęcia i nagrywamy, wrzucamy relacje do mediów społecznościowych, wysyłamy fotki bliskim, żeby trochę nam pozazdrościli. To wszystko jest w porządku, pod warunkiem, że trzyma się pewnych granic. A granice są tam, gdzie nasze zachowanie zaczyna przeszkadzać innym. Nie tylko niskie osoby mają problem z oglądaniem konkretu przez las podniesionych z telefonami rąk. Wyższym też to przeszkadza. Niektórzy mają problem ze skupieniem się na scenie i mimowolnie oglądają koncert przez ekran czyjegoś telefonu.

Nie po to płacimy krocie za bilety, żeby w ten sposób to przeżywać, prawda? Czy w ogóle możemy mówić o doświadczeniu koncertu, gdy oglądamy go przez ekran telefonu? Gdy trzymamy go w ręce i musimy uważać, by nie upadł i by faktycznie nagrał scenę? Raczej nie. 

Obsesja na punkcie rejestrowania wspomnień

Dawniej mieliśmy (o ile kogoś było na to stać!) aparat na kliszę. Można było zrobić np. 24 zdjęcia lub 36 zdjęć i limit się kończył. Ludzie ostrożniej wybierali, co fotografują. Dziś mamy niemal nieograniczone możliwości (tak naprawdę ograniczają je tylko pojemności pamięci telefonu i karty pamięci, które z roku na rok są coraz większe). Mamy jako społeczeństwo obsesję na punkcie fotografowania i nagrywania. Tak bardzo boimy się utraty wspomnień, że zamiast tworzyć je poprzez przeżywanie wydarzeń – nagrywamy wideo, by może raz je potem obejrzeć. Nie zapamiętujemy chwil, tylko musimy przypominać je sobie ze zdjęć. Nie przeżywamy ich, tylko pokazujemy zdjęcia innym.

Nagrywając, nie zapamiętujesz wydarzenia

Psychologowie ostrzegają, że nagrywając całe wydarzenie, nie dajemy naszemu mózgowi zapamiętać koncertu. Dla niego jest to jasny sygnał, że nie musi się wysilać, bo będzie mógł do tego wrócić w każdej chwili. I owszem, mamy taki dostęp, ale prawdopodobnie nigdy do tych nagrań nie wrócimy. Mamy więc telefon pełen filmików, a w głowie niestety nie ma wspomnień.

Nagrywasz, czy przeżywasz?

Gdy do tego dodamy media społecznościowe, obsesja tylko się pogłębia. Rejestrujemy wydarzenia już nie tylko dla siebie, ale również dla obserwujących nas znajomych (i nieznajomych też). Posuwamy się nawet do tego, że nie tylko publikujemy zdjęcia czy nagrania na InstaStories, w postach na Facebooku czy na TikToku, ale również robimy live’y z koncertu. Pokazujemy wydarzenie innym, podczas gdy sami nie mamy okazji się nim cieszyć ani go przeżywać. Niektórzy uważają wręcz, że jak nie wrzucisz relacji do mediów społecznościowych, to oznacza, że wcale cię na koncercie nie było. To krzywdzące i dla osób, które tylko konsumują treści, np. na Instagramie, a same niczego nie publikują – oraz dla samej osoby, która tak twierdzi. 

Brak szacunku do artysty

Niektórzy uważają wyciąganie telefonów na koncertach za brak szacunku zarówno do zespołu czy artysty, jak i do innych koncertowiczów, którzy nie przyszli po to, by oglądać cudze telefony i rozpraszać się nimi, zamiast chłonąć atmosferę wydarzenia i muzykę. 

No właśnie: atmosfera. O jakiej atmosferze możemy mówić, gdy zamiast wspólnego tańca, śpiewu i przeżywania wydarzenia, mamy morze ekranów (tym bardziej z włączoną lampą błyskową)? Zostawiamy to do przemyślenia. 

Również artystom nie podoba się to zjawisko. Ze sceny widzą oni nie ludzi, a telefony (wiele z włączonym flashem). Niektórzy śmieją się z tego zjawiska ze sceny (co często niestety ich fanów nie rusza, a powinno). Inni za to zakazują filmowania swoich koncertów. W Polsce zrobili to m.in. Ralph Kaminski (u którego poszło to całkiem dobrze) i sanah. Niestety, u wokalistki podczas jednego z koncertów ochrona musiała co chwilę interweniować, bo ludzie nie mogli się powstrzymać… 

Na ciekawy pomysł wpadł Jack White. Na jego koncertach jest całkowity zakaz korzystania z telefonów. Jakim cudem to wychodzi? Otóż każdy, kto wchodzi na teren wydarzenia, musi schować telefon do specjalnego futerału. Przy wyjściu może go otworzyć dedykowanym urządzeniem i wyjąć telefon. 

Etykieta filmowania koncertów – jak to robić, by nie denerwować innych?

Jeśli już musisz nagrywać wydarzenie, zastosuj się do zasad etykiety. Mówią one o tym, co robić, by nie przeszkadzać innym. Oto zasady:

  • przyciemnij ekran – w telefonie możesz ustawić jasność ekranu. Obniż ją możliwie maksymalnie, by ekran nie świecił po oczach ludziom za tobą,
  • wyłącz lampę błyskową / latarkę – nie potrzebujesz jej do nagrywania, bo i tak stoisz za daleko od sceny, by to światło w czymkolwiek pomogło. Może za to denerwować innych. Wyjątek: włącz latarkę, gdy artysta prosi o światła, np. podczas klimatycznej ballady,
  • nie zasłaniaj sceny – trzymaj telefon na wysokości swojej twarzy lub niżej, bo ponad twoją głową ludzie starają się dostrzec scenę i ulubionych artystów (tak samo zresztą, jak ty sam). Z tej wysokości nagrasz tylko plecy innych? Cóż, w takim razie schowaj telefon i skup się na przeżywaniu wydarzenia, zamiast przeszkadzaniu innym,
  • nagraj tylko fragment – nie potrzebujesz nagrania całego występu. I tak nigdy go nie obejrzysz. Skup się na przeżywaniu, a zarejestruj jedynie ulubiony utwór. Będziesz mieć zapisane wspomnienie i jednocześnie wspomnienia w głowie, bo przez większość czasu byłeś obecny tu i teraz (a nie skupiony na telefonie),
  • zrób zdjęcie – do zdjęć wraca się łatwiej (można je powiesić w ramce lub włożyć do albumu) i robi się je znacznie szybciej,
  • nie skacz z telefonem – możesz go upuścić. Ponadto nagranie będzie rozmyte i nienadające się do oglądania. A przy okazji skupiając się wtedy na nagrywaniu – możesz na kogoś wpaść i zrobić mu krzywdę.

Najważniejsza zasada jest jednak taka: nie nagrywaj ani nie fotografuj, jeśli w regulaminie zostało to zakazane. A jeśli można – nie nagrywaj innych uczestników koncertu i tym bardziej nie wrzucaj ich wizerunku do sieci bez ich zgody

Co o nagrywaniu na koncertach myślą uczestnicy takich wydarzeń?

Jedni uważają, że to bardzo dobry pomysł i szukają wskazówek, jak nagrać dobre wideo (wskazówki w dalszej części artykułu). Inni zaś są przeciwni. Za zakazem nagrywania (lub przynajmniej ograniczenia tego procederu) podają takie argumenty jak chociażby:

  • pogorszenie widoczności osobom, które stoją z tyłu,
  • świecące po oczach latarki / lampy błyskowe,
  • nagrania i tak mają słabą jakość dźwięku (i obrazu przeważnie też),
  • ludzie za bardzo skupiają się na dokumentowaniu wspomnień, przez co nie przeżywają wydarzenia,
  • nikt później nie ogląda kilkunasto- czy nawet kilkudziesięciominutowych nagrań z koncertów,
  • nagrywanie sprawia, że ludzie obawiają się i o ujęcie, i o to, by nikt nie uszkodził ich telefonu, przez co wszyscy w pobliżu gorzej się bawią,
  • można obejrzeć zdjęcia czy nagrania, które robił organizator (będą lepszej jakości).

Jeden z miłośników koncertów radzi ironicznie: Chodzę na dziesiątki pokazów w roku, oto czego się nauczyłem z obserwacji: Upewnij się, że włączyłeś flash, aby oświetlić całą arenę. Trzymaj też telefon wysoko nad głową, żeby wszyscy za tobą mogli zobaczyć, jak dobre masz materiały, podczas gdy ty oglądasz show bez przeszkód; na pewno docenią, że zasłaniasz ich widok. Spróbuj nagrać jak najwięcej materiału, żeby nie musieć żyć chwilą, gdy tam jesteś. Upewnij się, że wrzucisz to na social media, żeby ten facet, którego poznałeś na happy hour w 2016 roku, wiedział, że lubisz się bawić.

Za nagrywaniem / robieniem zdjęć padają za to takie argumenty:

  • to pamiątka, ale warto np. zrobić zdjęcie siebie na tle sceny, np. jeszcze przed koncertem,
  • krótkie wideo czy zdjęcie jest w porządku (te nawet 10 sekund nikomu nie będzie raczej przeszkadzać).

Zdecyduj sam, po której stronie się opowiadasz.

Jakie ustawienia w telefonie wybrać, by nagrywać w najlepszej jakości? 

Wiesz już, jak zadbać o etykietę filmowania. Jeśli nadal uważasz, że potrzebujesz chociaż jednego filmiku, by potem wspominać wyjazd lub po prostu pochwalić się nim znajomym – mamy dla ciebie kilka porad.

Stabilizacja obrazu – żeby nie drżał tak, jak twoja mdlejąca od nagrywania ręka

Największym problemem amatorskich nagrań z koncertów nie jest jakość aparatu, tylko drgająca kamera, którą ciężko (szczególnie w tłumie i wtedy, gdy nosi cię od muzyki) trzymać stabilnie wysoko w powietrzu. Na szczęście możemy z tym wygrać!

Po pierwsze: sprawdź, czy masz włączoną stabilizację obrazu w ustawieniach wideo – nowe smartfony mają optyczną (OIS) lub elektroniczną (EIS). 

Po drugie: oprzyj o coś dłoń, by nie drżała. Użyj tego, co masz obok siebie, np. barierki. Jeśli nie masz się o co oprzeć – trzymaj telefon obiema rękami, będzie ci znacznie łatwiej zachować nad nim kontrolę. Nie chcemy być “psucicielami” dobrej zabawy, ale… nawet twój oddech wpływa na drżenie aparatu. Staraj się więc oddychać spokojnie. 

Po trzecie: zamiast nagrywać kilkuminutowe (a już tymbardziej całe koncerty) fragmenty – postaw na kilka-kilkanaście sekund. Nagranie będzie znacznie lepszej jakości, bo będziesz w stanie stabilniej trzymać telefon. Po tym czasie ręce zaczynają się męczyć i nieznacznie drżeć, co niestety zauważalnie wpływa na jakość nagrania.

Jeśli jesteś twórcą internetowym i zależy ci na jakości nagrania, by udostępnić je w mediach społecznościowych czy na YouTubie – pomyśl o akcesoriach. Ministatyw z elastycznymi nóżkami (tzw. octopus tripod) można zaczepić na barierce (pod warunkiem, że stoisz obok niej), a gimbal (stabilizator żyroskopowy) do smartfona będzie genialnie stabilizował każde ujęcie. 

Ważne! Zanim rozważysz różne opcje nagrywania, przeczytaj regulamin. Niektóre wydarzenia są objęte zakazem nagrywania i fotografowania. Inne na to pozwalają, ale bez profesjonalnego sprzętu (z nim możesz zostać uznany za dziennikarza, a wtedy bez pozwolenia nie nagrasz niczego). Ponadto selfie-sticki czy inne akcesoria mogą przeszkadzać innych lub mogą zostać na bramce uznane za niebezpieczne i będziesz musiał oddać je do depozytu, a więc z nich nie skorzystasz.

Zanim zaczniesz nagrywać – przetrzyj obiektyw

Twoje nagrania i zdjęcia mogą mieć słabą jakość z jednego naprawdę błahego powodu: nie czyścisz obiektywu. Jak są na nim ślady palców (czy czegokolwiek innego, nie wnikamy), to nic dziwnego, że obraz jest rozmyty i taki jakby za mgłą. Złap coś bawełnianego, np. swoją koszulkę, i po prostu go wyczyść. Nie ma za co!

Wybór orientacji wideo – pionowa czy pozioma?

To, jaką orientację nagrania wybierzesz – pionową czy poziomą – zależy od tego, gdzie będziesz chciał udostępnić nagranie. Jeśli nagrywasz tylko dla siebie – sam wybierz, co wolisz. W przypadku mediów społecznościowych potrzebujesz pionowego nagrania (jeśli nagrasz w poziomie, to albo będziesz musiał udostępnić przekręcone w bok nagranie, albo będzie to naprawdę wielki format, zajmujący ok. ⅓ ekranu). 

Jeśli chciałbyś wpleść nagranie np. do vloga lub będziesz chciał oglądać je na większym ekranie (laptopa, monitora, telewizora) – koniecznie filmuj w poziomie.

Rozdzielczość i liczba klatek – nie oszczędzaj na jakości

Zanim wciśniesz “nagraj”, zajrzyj do ustawień aparatu. Ustaw najwyższą dostępną rozdzielczość – jeśli twój telefon oferuje 4K, to nie wahaj się tej opcji wykorzystać (jeśli jej nie masz, wybierz największą możliwą). 

Sprawdź także ustawienia klatek na sekundę. Są oznaczone “fps”. Im wyższa liczba, tym wyższa jakość. Wybierz więc 60fps zamiast 30fps (szczególnie gdy na scenie dzieje się dużo i wszystko się rusza, czyli ogólnie rzecz biorąc – zawsze). Obraz będzie ostrzejszy i płynniejszy.

Jest jednak jedno „ale”: nagrania w wysokiej jakości zajmują naprawdę sporo miejsca. Przed wyjściem z domu przenieś starsze zdjęcia i filmy na komputer lub dysk zewnętrzny. Nie chcesz zobaczyć komunikatu “brak miejsca w pamięci” w połowie ulubionego utworu (i to jedynego, który chciałeś nagrać), prawda?

Nie korzystaj z automatycznych ustawień aparatu

Koncerty to koszmar dla automatycznych ustawień aparatu. Ciemność. Nagłe rozbłyski reflektorów. Znów ciemność. A potem dynamiczne oświetlenie. Wyobraź sobie, co by się działo z ustawieniami aparatu na koncercie zespołu System of a Down, gdy grupa grała utwór “Prison song”. Jeśli tego nie widziałeś, koniecznie nadrób, np. tutaj

W takich warunkach telefon nie nadąża i zaczyna szaleć z ekspozycją. W efekcie otrzymujemy film, który co chwilę ściemnia się i rozjaśnia, i który niestety bardzo nieprzyjemnie się ogląda.

Jak rozwiązać ten problem? Zablokuj AE/AF, czyli automatyczną ekspozycję i autofokus, zanim w ogóle zaczniesz nagrywać. Większość smartfonów pozwala to zrobić przytrzymaniem palca na ekranie w miejscu, które chcesz mieć w kadrze lub w ustawieniach kamery PRO (ale tam musisz samodzielnie pojeździć suwakami). Dodatkowo ręcznie przyciemnij lekko ekspozycję przed nagraniem. Mocne sceniczne światła i tak rozjaśnią obraz, a dzięki temu unikniesz prześwietlonych ujęć, na których w sumie to niczego konkretnego nie widać. 

Konkretne wskazówki do robienia lepszej jakości zdjęć podczas koncertów:

  • ISO – 800-3200 (by obraz był bardziej widoczny),
  • czas naświetlania (jak najmniejszy, by ruch artystów nie sprawił, że zdjęcie wyjdzie rozmazane; pamiętaj jednak, że zbyt krótki czas naświetlania sprawi, że zdjęcie będzie bardzo ciemne),
  • ręczne ustawienie balansu bieli (dopasuj go do warunków w obiekcie),
  • ręczne ustawienie ostrości (wyostrz to, na czym najbardziej ci zależy),
  • raczej nie korzystaj z przybliżenia obrazu, bo zdjęcie będzie słabej jakości). 

Dźwięk – co tu dużo mówić?

Mikrofon w smartfonie ma swoje granice (nomen omen bardzo ograniczone) i głośne nagłośnienie koncertowe potrafi je boleśnie dla uszu przekroczyć. Na nagraniach nie słychać wtedy za bardzo brzmienia czy melodyjności, za to jedynie głośny szum. Nie jest to przyjemne do słuchania.

Jak sobie z tym poradzić? Nie ma tu dobrej rady, która zawsze zadziała. Lepszą jakość dźwięku otrzymasz, gdy będziesz dalej od głośników i od samej sceny. 

Pilnuj, żeby nie zasłaniać palcami mikrofonu. To najczęstszy błąd, jaki można popełnić. Niektórzy radzą jednak, by przykryć mikrofon dłonią, żeby zredukować niepożądane dźwięki otoczenia. To już musisz przetestować sam. 

Miejsce ma znaczenie – przemyśl je jeszcze przed koncertem

Przepychać się do pierwszego rzędu czy nie? Z perspektywy filmowania – niekoniecznie warto. Tuż pod sceną obraz bywa prześwietlony od lamp (choć plusem jest to, że nikt ci nie zasłania. Możesz więc trzymać telefon niżej i dzięki temu upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: nie przeszkadzać innym i mieć całkiem dobry widok na ujęciu), a dźwięk zniekształcony przez bliskość głośników.

Z kilkudziesięciu metrów możesz otrzymać znacznie lepszą jakość nagrania. Cała scena zmieści się w kadrze, efekty świetlne będą widoczne w pełnej krasie, a dźwięk będzie w miarę możliwości zbalansowany i stosunkowo wyraźny (w porównaniu do innych nagrań tego typu, a nie dobrej jakości dźwięku w filmach czy nawet vlogach). 

Kiedy udostępniać nagrania z koncertu w mediach społecznościowych?

Nagrać to jedno, ale podzielić się tym z całym internetem to już zupełnie inna historia. Podczas koncertu odczuwamy dużą pokusę, by pokazać światu, jak dobrze się bawimy. Chcemy, żeby znajomi i bliscy nam trochę pozazdrościli. Tylko czy to ma sens robić właśnie teraz, w trakcie wydarzenia, na które tak długo czekałeś?

Skoro już zdecydowałeś się na nagrywanie, to gotowy filmik mam zapisany w telefonie. Nikt ci go nie zabierze i możesz spokojnie poczekać na lepszy moment, np. w trakcie powrotu do domu autobusem czy na drugi dzień. Przesyłanie wideo w środku koncertu sprawi, że zamiast przeżywać koncert, będziesz wpatrywał się w pasek postępu przesyłania pliku (i wkurzał, że idzie to tak wolno). Po co sobie to robić?

Jest też kwestia czysto techniczna: w tłumie kilku czy kilkunastu tysięcy ludzi sieć komórkowa często po prostu pada. Film będzie się przesyłał w nieskończoność (albo koniec końców w ogóle się nie uda go udostępnić, więc niepotrzebne zmarnujesz czas, w którym mogłeś skupić się na dobrej zabawie). 

#latergram, czyli dodanie relacji z opóźnieniem, jest zupełnie normalną praktyką i nikt nie sprawdza, czy zdjęcie zostało wrzucone punktualnie (ba! większość ludzi nawet nie wie, że właśnie teraz odbywa się jakiś koncert i nawet jak relację wrzucisz dzień później – zupełnie nic się nie stanie). 

Jeśli organizator zapewnia specjalne Wi-Fi dla uczestników – skorzystaj. Jeśli nie ma takiej opcji, wszystko zależy od twojego operatora i od tego, jak bardzo sieć jest w danej chwili przeciążona.

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Jeśli prowadzisz publiczne konto i obserwuje cię nie kilku znajomych na zamkniętym profilu, ale dziesiątki, setki czy tysiące obcych ludzi – zastanów się dwa razy, zanim udostępnisz w czasie rzeczywistym gdzie aktualnie przebywasz. Relacja “na żywo” z koncertu jasno mówi, że nie ma cię w domu. Łatwo można wtedy sprawdzić, jak długo jeszcze cię nie będzie (wystarczy poszperać chwilę w internecie).

Do tego, jeśli regularnie dzielisz się w sieci szczegółami ze swojego życia – miastem, w którym mieszkasz, widokiem z okna, codziennymi trasami – to naprawdę niewiele potrzeba, żeby ktoś o złych intencjach ułożył sobie z tego całkiem dokładny obrazek. Stalkerzy, osoby które zechcą gdzieś na ciebie czekać, a nawet włamywacze będą mogli bez problemu znaleźć twój dom lub ciebie samego. To rzadkie, ale niestety prawdziwe zagrożenia, o których warto pamiętać.

Rozwiązanie jest proste: dodaj relację z opóźnieniem, już po powrocie do domu. Nagranie będzie równie dobre kilka godzin później, a ty będziesz mieć spokojną głowę.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Czy można nagrywać na koncercie?

To zależy od wydarzenia i artysty. Na większości koncertów krótkie nagranie dla siebie lub na InstaStories nikomu nie przeszkadza i jest tolerowane. Ale część wykonawców wprowadza całkowity zakaz filmowania. Przeczytaj regulamin konkretnego wydarzenia.

A jeśli artysta ze sceny prosi, żebyś schował telefon, uszanuj jego prośbę.

Jak nagrywać, żeby nie przeszkadzać innym?

Trzymaj telefon na wysokości swojej twarzy, nie wyżej (osoby za tobą też chcą widzieć scenę, a nie twój wyświetlacz). Zmniejsz jasność ekranu do minimum, wyłącz lampę błyskową i nagraj tylko wybrany fragment. Nie potrzebujesz wideo z całego koncertu.

Nagrywać koncert w pionie czy poziomie?

Zależy, co chcesz z tym nagraniem zrobić. Do publikacji w mediach społecznościowych wybierz pion. Do vloga czy wspomnienia do obejrzenia na telewizorze lub laptopie – poziom. Możesz też połączyć jedno z drugim: krótki pionowy klip na relację i dodatkowo poziome nagranie dla siebie. 

Kiedy najlepiej wrzucać relacje z koncertu?

Zdecydowanie nie w trakcie ulubionej piosenki. Najlepiej w przerwie między wykonawcami, po koncercie albo wtedy, gdy masz dostęp do stabilnego Wi-Fi. A jeśli obserwuje cię dużo obcych osób, rozważ publikację już po powrocie do domu. Publikując na żywo, dajesz jasny sygnał, że nie ma cię w domu. Pamiętam, że nie każdy obserwujący dobrze ci życzy.

Czy warto w ogóle nagrywać cały koncert?

Krótka odpowiedź: nie. Twój mózg, widząc, że nagrywasz, uznaje, że nie musi zapamiętywać. No bo po co, skoro będzie można obejrzeć nagranie później? Problem w tym, że później prawdopodobnie i tak go nie obejrzysz. Lepiej nagrać jeden ulubiony utwór i przez resztę wieczoru dobrze się bawić. To wspomnienie zostanie w twojej pamięci na dłużej.

Na koniec – jedno zdanie, które warto zapamiętać

Nie da się jednocześnie przeżywać koncertu i go nagrywać. Dlatego jeśli już sięgasz po telefon, ogranicz się do jednej, może dwóch ulubionych piosenek. Resztę wieczoru po prostu przeżyj.

Chcesz wiedzieć, kiedy zagrają twój ulubiony utwór? Przed koncertem sprawdź setlisty z poprzednich przystanków trasy, bo artyści rzadko zmieniają kolejność piosenek. Będziesz wiedzieć z wyprzedzeniem, kiedy warto mieć telefon w pogotowiu, a kiedy schować go głęboko do kieszeni i po prostu cieszyć się wydarzeniem.

Fot.

Gorące wydarzenia

Gorące wydarzenia

Pyrkon 2026: Prelekcje

Pekao Mastercard Przedsprzedaż

Orange Warsaw Festival 2026

29.05.2026-29.05.2026
Warszawa

Smart! Weeks na eBilet.pl

Taco Hemingway 2026 †††our

22.05.2026-22.05.2026
Kraków, Warszawa

Zakopower XX MIUOSH

01.10.2026-01.10.2026
Białystok, Bielsko-Biała, Gdańsk i inne

WWOFF

26.11.2026-26.11.2026
Warszawa

Open’er Festival 2026

29.05.2026-29.05.2026
Gdynia

Sunset Square 2026

28.08.2026-28.08.2026
Gdynia

Anita Lipnicka | Trasa jubileuszowa: 30 lat “Wszystko się może zdarzyć”

12.10.2026-12.10.2026
Bielsko-Biała, Gdynia, Lublin i inne

Acid Drinkers – Old Iron Biceps Tour 2026

27.11.2026-27.11.2026
Gdynia, Katowice, Warszawa i inne

Bezpieczna odsprzedaż w apce eBilet

Yaelokre

14.10.2026-14.10.2026
Kraków, Warszawa

Daria Zawiałow – Wiosna 2027 Tour

08.05.2027-08.05.2027
eBilet, Gdańsk/Sopot, Kraków i inne

Artur Rojek „Chciałbym urodzić się żeby latałem Tour 2026”

11.10.2026-11.10.2026
Katowice, Kraków, Łódź i inne

Męskie Granie 2026

26.06.2026-26.06.2026
Gdańsk, Kraków, Poznań i inne

Mecze towarzyskie Reprezentacji Polski mężczyzn w siatkówce

20.05.2026-20.05.2026
Katowice, Sosnowiec

Dawid Podsiadło OBROTOWY TOUR 2026

06.06.2026-06.06.2026
Chorzów, Gdańsk, Poznań i inne

The Dresden Dolls

02.09.2026-02.09.2026
Warszawa

Audioriver Festival 2026

10.07.2026-10.07.2026
Łódź
Avatar autora wpisu
Klaudia Jaroszewska-Kotradii

Klaudia Jaroszewska-Kotradii – multipasjonatka, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zafiksowana na punkcie rozwoju i zdobywania wiedzy wszelakiej. Prywatnie mama, żona i kreatywna dusza, która na równi uwielbia Sanah i The Hardkiss.