Historia Eurowizji skrywa cały skarbiec wyjątkowych utworów, które rzuciły wyzwanie konkursowym schematom. Te właśnie piosenki, które nie miały szans sięgnąć po statuetkę, po zgaśnięciu świateł eurowizyjnych jupiterów okazały się prawdziwymi perełkami, a ich artystyczne walory do dziś wzbudzają uznanie nawet najbardziej wybrednych krytyków i melomanów.
Dawid Podsiadło – uwielbiany chłopak z sąsiedztwa. Jak stał się sławny?
Dawid Podsiadło ma mnóstwo fanów i praktycznie żadnych hejterów. Coś sprawia, że utalentowany muzyk najzwyczajniej jest lubiany. Może dlatego, że mimo ogromnego sukcesu jest nadal zwyczajnym, zabawnym chłopakiem z sąsiedztwa. Takim, którego nie da się wspominać bez sympatii.
10.07.2024
Urszula Korąkiewicz
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Historia muzyki była świadkiem rozbłysku karier wielu słynnych Dawidów. Część z nich nadal włada sceną. Weźmy przykład – tu akurat Davida – zza oceanu. Dave Grohl to od dekad jedna z największych gwiazd rocka, od dekad zresztą nosząca z dumą miano “najmilszego faceta w świecie rocka”. Ten, kto widział go chociaż raz na żywo wie doskonale, o czym mowa. To człowiek zbudowany z niespożytych pokładów pozytywnej energii.
I bardzo podobnym mianem, choć w porównaniu na znacznie mniejszą skalę, może cieszyć się nasz Dawid. Dawid Podsiadło. To przecież, przekładając ze “świata Grohla” na nasze, chłopak z sąsiedztwa, uroczy, piekielnie utalentowany wesołek. Dzisiaj Dawid Podsiadło cieszy się renomą prawdopodobnie największej rodzimej gwiazdy pop młodego pokolenia – nikt jak on nie wypełnia stadionów. I na wypełnianie tych stadionów (stwierdzi każdy, kto widział jego koncert) zwyczajnie zasługuje.
Dawid Podsiadło to chłopak z sąsiedztwa praktycznie w dosłownym znaczeniu. Chłopak Małomiasteczkowy. Zawsze podkreślający, że pochodzi z Dąbrowy Górniczej. Tak “zwyczajny”, że trudno w to uwierzyć. A jednocześnie tak utalentowany i muzykalny, że momentalnie robi wrażenie na bardziej doświadczonych kolegach z branży. W efekcie – praktycznie każdy z nim z chęcią współpracuje.
O Dawidzie jednak, przynajmniej w takim natężeniu, nie zrobiłoby się głośno, gdyby nie jego udział w “X-Factor”. Do show dostał się za drugim razem (w międzyczasie próbował sił też w “Mam talent” z zespołem Curly Heads. Niepowodzenia go nie zraziły. Spróbował ponownie i… właśnie za drugim razem “X-Factor” wygrał. Głosem i talentem oczarował nie tylko jurorów i publiczność programu. Sława Dawida Podsiadło rosła w siłę.
Szczególnie gdy wydał debiutancką solową płytę, “Comfort And Happiness”. Płyta, co prawda w większości po angielsku, wywindowała Dawida na szczyty list przebojów. Bo właśnie z niej pochodzą single “Nieznajomy” i “Trójkąty i kwardaty”, które długo nie schodziły z radiowych playlist. Kolejnym krążkiem “Annoyance And Dissapointment” tylko ugruntował swoją pozycję nowej nadziei polskiej muzyki. Z tej znów, dwujęzycznej płyty, wylansował takie przeboje, jak “Pastempomat”, “W dobrą stronę”, czy “Forest”.
Już wówczas mógł się pochwalić pierwszym udziałem w orkiestrze Męskiego Grania, tworząc w 2014 r. singiel “Elektryczny” ze Smolikiem, Emade i Brodką. Do tego intensywnie koncertował, raz po raz pojawiał się w telewizji, chociażby u Kuby Wojewódzkiego. Sława rosła w siłę, a Dawid pozostawał skromnym, zabawnym, lekko nieśmiałym chłopakiem. Coraz mocniej zaskarbiał serca fanów. I nie zwalniał tempa pracy.
Wydaje się, że podsiadłomania wybuchła w momencie, gdy Dawid wydał płytę “Małomiasteczkowy”. Tytułowy singiel, “Najnowszy klip” czy “Nie ma fal” – w mig podbiły serca fanów. Krytyka też przyjęła album ciepło. Ostatecznie krążek został nagrodzony Fryderykiem za najlepszy album pop 2019. Ale na tym przecież się nie skończyło. W ramach “Małomiasteczkowej Trasy”, Dawid wyprzedał cztery koncerty na warszawskim Torwarze – bijąc rekordy frekwencji wcześniej dla polskich artystów nieosiągalnych. Zagrał też wyjątkową, nastrojową “Leśną Trasę” w najpiękniejszych salach koncertowych. To już było dużo.
Ale okazało się też, że Dawid może osiągnąć znacznie więcej. Bo też pracuje dzisiaj znacznie intensywniej i na różnych polach (w międzyczasie przecież ruszy z podcastem z Radkiem Kotarskim i będzie współprodukował filmy, w tym “Nieznajomych” czy “Johnny’ego”).
Muzycy, którzy napotkali go na drodze zawodowej, twierdzą jak jeden mąż, że to jeden z najbardziej pracowitych i muzykalnych artystów jego pokolenia. I tak w tak zwanym międzyczasie, oprócz intensywnego koncertowania, Dawid właściwie na stałe wpisał się w Męskie Granie. Nagrał kilka singli w różnych składach: z Krzyśkiem Zalewskim i Kortezem “Początek” (2018), z Organkiem i O.S.T.R.-em “Watahę” (2016), a z Darią Zawiałow i Vito Bambino “I ciebie też, bardzo” (2021).
Po przerwie od nagrywania płyt nabrał sił i pomysłów. W 2022 wydał długi, szczególny album “Lata dwudzieste”. Trafiający zresztą nie tylko w okres lat dwudziestych XXI w., ale na swój sposób podsumowujący „lata dwudzieste” Dawida. Podsiadło w końcu niedługo później skończył trzydziestkę. Krążek błyskawicznie spotkał się z entuzjazmem słuchaczy – ci śmiało śpiewają już nowe utwory na koncertach, razem z Dawidem i bez niego. “Lata Dwudzieste” doczekały się reedycji z dwoma udanymi coverami utworów “Bóg” T.Love i “Nic nie może wiecznie trwać” Anny Jantar.
A skoro mowa jeszcze o koncertach, to na tym polu Podsiadło znowu przeszedł sam siebie. 26 sierpnia 2023 roku Dawid Podsiadło pobił rekord, grając koncert na PGE Narodowym dla 80 tysięcy osób. Teraz go przeskoczył. W czasie tegorocznej stadionowej trasy Dawid praktycznie pobił własny rekord. Zagrał na czterech wyprzedanych stadionach, ściągając łącznie blisko pół miliona widzów.
Dwudniowe zakończenie trasy w Chorzowie oklaskiwało blisko 200 tys. fanów. Wtedy też doświadczył szczególnego ukoronowania trasy i przy okazji… znowu pobił sam siebie. Tuż przed ostatnim koncertem odebrał pamiątkową płytę, symbolizującą kolejne imponujące osiągnięcie, czyli milion sprzedanych egzemplarzy jego dotychczasowych wydawnictw.
Dawid Podsiadło tymczasem, oczywiście ciesząc się z sukcesów, z rozbrajającą szczerością przyznaje, że nie spodziewał się, że jego przygoda z muzyką będzie trwała dziesięć lat. Cóż, trwała. I wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze trwała długo.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












