Co kilka lat pojawia się gra, która na jakiś czas staje się wyznacznikiem jakości. Punktem odniesienia dla gamerów oraz deweloperów, odwołujących się doń z ochotą podczas promocji własnych tytułów. "Crimson Desert" zapowiada się na jedną z takich gier.
Zapomnij o “GTA VI”! Ta gra może być hitem na lata
Co kilka lat pojawia się gra, która na jakiś czas staje się wyznacznikiem jakości. Punktem odniesienia dla gamerów oraz deweloperów, odwołujących się doń z ochotą podczas promocji własnych tytułów. "Crimson Desert" zapowiada się na jedną z takich gier.
18.03.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Czasem od momentu zapowiedzi do premiery mija niewiele czasu. Studia rozpoczynają promocję na pół roku, rok przed ukazaniem się gry na rynku. Zazwyczaj to w zupełności wystarczy. Inni – jak na przykład CD Projekt RED, Ubisoft czy Rockstar – znacznie wydłużają ten okres, by stopniowo podsycać ekscytację wśród graczy. Pracownicy południowokoreańskiego studia Pearl Abyss również wybrali tę drogę. Lecz pospiesznie ogłoszony projekt przez lata wrzucany był do jednego worka z kolejną odsłoną “The Elder Scrolls” Bethesdy, na którą wciąż czekamy.
“Crimson Desert” po raz pierwszy zapowiedziano w 2019 roku. Może nie jest tak źle jak w przypadku “TES 6”, jednak 7 lat to zdecydowanie zbyt długo. Dyrektor ds. PR i marketingu, Will Powers, otwarcie przyznał, że ogłosili swój najnowszy produkt za wcześnie, stając się ofiarami własnych obietnic. Oczekiwanie w końcu dobiega końca. Gra ukaże się już w ten czwartek, 19 marca, na PC i konsolach obecnej generacji.
Czym jest “Crimson Desert”?
Koncepcja najnowszej gry Pearl Abyss przez lata ewoluowała, lecz jej główny zarys pozostał niezmienny. “Crimson Desert” osadzono w tym samym uniwersum co poprzedni hit Koreańczyków – “Black Desert Online”. Popularnego MMORPG wydanego w 2014 roku, które wciąż utrzymuje się w ścisłej czołówce tego typu produkcji.
Twórcy reklamują “Crimson Desert” jako “przygodową grę akcji z otwartym światem”. Jeśli wierzyć zapowiedziom oraz dotychczasowym materiałom dostępnym w Internecie, koreańska produkcja to dużo więcej niż kolejna “przygodówka”. Przynajmniej w kwestii gameplayu. Fabularnie mamy tu sporo sprawdzonych klisz, które (jeśli zostaną dobrze poprowadzone) powinny zadowolić graczy.

W trakcie rozgrywki wcielamy się w Kliffa, członka wytrzebionego klanu Graymanów. Pozbawiony wszystkiego protagonista ma za zadanie zebrać niedobitków rozrzuconych po kontynencie Pywel, odbudować upadły klan i “odzyskać to, co zostało mu odebrane”. Dalsze etapy mają udostępnić graczom kolejne dwie grywalne postacie: Oongka i Damiane. Każdy z bohaterów ma charakteryzować się innym stylem poruszania się i walki.

Gra zaoferuje graczom szereg aktywności i mechanik, wykraczających daleko poza jeden gatunek. Znajdziemy w niej elementy RPG jak rozwój postaci, naleciałości survivalowe z polowaniem i systemem gotowania na czele po widowiskowy system walki wyjęty rodem z gier MMORPG lub hack and slashowych hitów jak “Devil May Cry”.
Gamingowy kolos
Choć gra jeszcze nie trafiła na rynek, już porównuje się ją do najlepszych. “Crimson Desert” zrównano już z “Wiedźminem 3”, “Red Dead Redemption 2”, “The Legend of Zelda”, “Kingdom Come: Deliverance” i wielu innych. Świat gry ma pękać w szwach od zawartości, a rozmiar mapy zapowiada się co najmniej imponująco. Według twórców, obszar eksploracji będzie dwukrotnie większy niż w “The Elder Scrolls: Skyrim” i dużo większy od “RDR 2”. Przejście z jednego końca na drugi powinno zająć ok. 6 godzin.
Pywel składać się będzie z 5 regionów, a każdy z nich to inne kultury, biomy i właściwości. Co więcej, gracze mają znaleźć w nim wachlarz zróżnicowanych aktywności. Od uganiania się za zwierzętami gospodarczymi po walkę z bossami. Tych w grze mamy spotkać blisko 80.
Przeczytaj też:
Jeśli mowa o liczbach, te również imponują. Kliff na swojej drodze może spotkać kilkuset NPC-tów, którzy będą reagować na bieżąco na czyny głównego bohatera. W zależności od naszego zachowania mogą być bardziej ostrożni lub nawet zawieszać swoje interesy w obawie przed przestępstwami. Podczas rozgrywki stawimy czoła ok. 400 stworzeniom, zmierzymy się z ponad 100 frakcjami, będziemy mogli ujeżdżać niemal 30 wierzchowców. Od konia po smoka – w zależności od potrzeb.

To jednak nie koniec zawiłości! Ci, którzy mieli okazję grać w “Crimson Desert” zwracają uwagę na mnogość outcomów, czekających na to, by gracze sami je odkryli. Grę podobno pozbawiono współczesnych ułatwiaczy, a wiele niuansów trzeba rozpracować samodzielnie. Tę samą sekwencję będzie można przejść przy użyciu magii, broni dystansowej lub białej. Żeby wykrzesać ogień wystarczy rzucić zaklęcie, użyć płonącej strzały lub… odbić promienie słońca od klingi miecza. Od właściwości ekwipunku, możliwości personalizacji i zawiłości systemu walki w zależności od broni już przed premierą może rozboleć głowa. Do tego wszystkiego dochodzi system zarządzania i rozbudowy obozu, alchemia, gotowanie, wydobycie surowców, wysyłanie sojuszników na misje. Jest, co robić.
Zbyt piękne, by było prawdziwe?
“Crimson Desert” brzmi jak dzieło kompletne. Jak gra, w której każdy znajdzie coś dla siebie. Jednocześnie trudno nie oprzeć się wrażeniu, że deweloperzy chcieli wpleść w jakże ambitny projekt nieco za dużo. Paradoksalnie, zamiast zachęcać graczy, natłok mechanik może skutecznie ich odstraszyć.
Nie umiem sobie wyobrazić, by tak złożona gra mogła być dobrym tytułem dla osób grających rekreacyjnie. Godzinna rozgrywka wydaje się tu niemal niemożliwa, jeśli chcemy poczynić znaczące postępy. Taki scenariusz zakłada rozrywkę nie na dziesiątki, lecz setki godzin. Obawa o utrzymanie uwagi graczy wydaje się wcale zasadna.

Z drugiej strony, “Crimson Desert” oferuje bogaty, zróżnicowany świat, napakowany zawartością po brzegi. Użytkownik może dowolnie kreować swoją postać i prowadzić pełnoprawny roleplay. Pozbawiony mikrotransakcji i poczucia goniącego czasu. Jedni rzucą się w wir przygody, inni odtworzą “Manor Lords” z elementami fantasy.
Koreańczycy postawili sobie bardzo ambitny cel, który wydaje się prawie nieosiągalny. Nie da się zadowolić wszystkich, a tym bardziej w tak specyficznej dziedzinie. Twórcy wydają się jednak bardzo pewni swojego produktu. Jeśli obietnice się spełnią, będziemy mieli do czynienia z jedną z największych gamingowych premier (i niespodzianek) tej dekady.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł









