W jednym pokoju spotykają się fani, którzy znają Chivasa jak swojego najlepszego przyjaciela. Problem w tym, że jedna osoba tylko udaje i próbuje przetrwać kolejne rundy bez zdemaskowania.
OFF Festival 2026: właśnie po takie koncerty tu przyjeżdżamy!
Jeśli w piątek OFF Festival dopiero się rozkręcał, to w sobotę Dolina Trzech Stawów była już wypełniona po brzegi. Można było odnieść wrażenie, że ludzi jest jeszcze więcej niż dzień wcześniej. Ścieżki między scenami gęstniały z każdą godziną, a znalezienie dobrego miejsca pod największymi koncertami wymagało coraz lepszego wyczucia czasu. Ale właśnie tak powinien wyglądać środek festiwalowego weekendu. Głośno, tłoczno, intensywnie i z poczuciem, że za chwilę gdzieś wydarzy się coś, czego nie mieliśmy w planach.
09.08.2026
Jacek Stasiak
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Niesamowite koncerty na OFF Festival 2026!
Sobotę rozpoczął Dom Zły, który zamiast łagodnego wejścia w kolejny festiwalowy dzień zafundował publiczności brutalne przebudzenie. Ciężkie gitary, krzyk, napięcie i niemal apokaliptyczna ściana dźwięku sprawiły, że słoneczna Dolina Trzech Stawów na kilkadziesiąt minut została przykryta mrokiem. Nie było półśrodków ani czasu na rozgrzewkę. Był hałas, emocje i muzyka, która zamiast zapraszać, chwytała za kołnierz. OFF po raz kolejny przypomniał, że alternatywa nie zawsze musi być wygodna.
Polecamy na eBilet.pl
Koncert wieczoru? Arthur Verocai i AUKSO Orchestra stworzyli jeden z tych momentów, dla których przyjeżdża się na festiwale i które trudno później zamknąć w kilku zdaniach. Brazylijski kompozytor, aranżer i producent, którego muzyka od dekad wymyka się prostym definicjom, spotkał się w Katowicach z orkiestrą AUKSO. I nagle wszystko zaczęło się zgadzać.
Była w tym koncercie lekkość, świeżość i ogromna radość grania. Muzycy nie tylko wykonywali kolejne kompozycje. Oni sprawiali wrażenie, jakby naprawdę cieszyli się każdą minutą spędzoną razem na scenie. A ta radość bardzo szybko przestała należeć wyłącznie do nich. Przeszła na publiczność.
Soul, jazz, samba, psychodelia i orkiestrowe aranżacje zaczęły mieszać się w jedną muzyczną opowieść. Nie trzeba było znać dyskografii Verocaia. Nie trzeba było nawet wiedzieć, co za chwilę wydarzy się w kolejnym utworze. Wystarczyło dać się temu ponieść.

Polecamy na eBilet.pl
Kilka godzin później zupełnie innego rodzaju emocje przyniósł DAM. Palestyńska grupa hip-hopowa przypomniała, że muzyka może służyć nie tylko do zabawy. Może być komentarzem, protestem, opowieścią o miejscu, z którego się pochodzi, i próbą powiedzenia głośno rzeczy, których czasem wygodniej byłoby nie słyszeć.
Nie oznacza to jednak, że pod sceną zrobiło się poważnie i nieruchomo. Wręcz przeciwnie. DAM był wulkanem energii. Bity, rap i kontakt z publicznością działały natychmiast, a koncert miał w sobie wszystko, czego można oczekiwać od świetnego festiwalowego występu. Tyle że pod warstwą zabawy cały czas znajdowało się coś jeszcze. Lawina prawdy. Świadomość, że za słowami stoją prawdziwe historie, doświadczenia i rzeczywistość, której nie da się zostawić za kulisami.

A przecież druga sobota OFF-a miała znacznie więcej twarzy. Einstürzende Neubauten pokazali, dlaczego od dekad pozostają jednym z najważniejszych zespołów europejskiej awangardy, Chat Pile dołożyli kolejną porcję niepokoju i ciężaru, The Mary Wallopers przywieźli z Irlandii folkową energię, Oklou przeniosła publiczność w bardziej subtelny, elektroniczny świat, a Yung Lean & Bladee zamknęli główną scenę koncertem dla jednej z najbardziej oddanych publiczności tego weekendu. Było też miejsce na psychodelię Frankie and the Witch Fingers czy powrót do “Nowej Aleksandrii” w wykonaniu Ludzi Wschodu. I właśnie w takim zestawieniu najlepiej widać siłę OFF-a: kilka minut spaceru potrafi przenieść człowieka do zupełnie innego muzycznego świata.
Przed nami ostatni dzień. W niedzielę na Scenie Głównej zagrają m.in. Johnny Marr, czyli legenda The Smiths, australijski punkowy żywioł Amyl and the Sniffers oraz Sunny Day Real Estate. Na Scenie ORLEN pojawią się Sw@da x Niczos, Nu Genea i Deafheaven, którzy z kolei potrafią w ciągu jednego utworu przejść od niemal eterycznych przestrzeni do ekstremalnego ciężaru. To bardzo OFF-owe zakończenie festiwalu: od gitarowej historii, przez punk i muzykę inspirowaną tradycją, aż po blackgaze. Bez jednej odpowiedzi na pytanie, czym właściwie jest alternatywa.

Poprzedni artykuł
Następny artykuł












