Jako obserwatorzy świata muzyki jesteśmy przyzwyczajeni do ewolucji. Artyści się zmieniają, dojrzewają, a my często patrzymy przychylnym okiem na tych, którzy nie chcą powielać jednego schematu. Czasem jednak ewolucja przeradza się w rewolucję. A te rzadko przechodzą bez echa. Taka zmiana może skończyć się różnie. Twórca może wyjść z niej zwycięsko i zmienić bieg historii, ale może też przegrać i stać się obiektem drwin. Bywa również tak, że wprawia odbiorców w konsternację i dzieli ich na dobre. W tym tekście przywołam kilka muzycznych rewolucji, które dla artystów kończyły się w różny sposób.
Nowy Mata w nostalgicznym wydaniu. “MATA#2040” coraz bliżej
Mata prezentuje nowy singiel "Echo" zapowiadający jego zbliżający się wielkimi krokami album.
30.04.2026
Redakcja
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
W nieco innym wydaniu
Ostatnie ruchy Maty pokazują, że zamierza on regularnie mieszać klimatami i stylami, przy okazji nieco grając z oczekiwaniami części słuchaczy. Ostatnie single były bowiem mocno trapowe “Pangea”, “Będę prezydentem :)” czy “Freaky” z Fagatą. Na najnowszym “Echo” uderzamy jednak w nieco bardziej delikatne, romantyczne tony, dużo spokojniejsze i nostalgiczne niż pozornie podobne “to nieprawda, że nie lubisz róż ;**” wydane z Soblem. Klip nakręcony na pustym PGE Narodowym dodaje całości intymnego klimatu. A przy okazji przypomina, że koncerty na największym polskim stadionie zbliżają się wielkimi krokami.
Rok Maty
Jak nie teraz, to chyba nigdy zdają się mówić wszyscy czekający na album “MATA#2040”. Pierwsze wzmianki o tym albumie pojawiły się w 2022 roku, od tamtego czasu ukazała się cała masa utworów i ciężko było się połapać, które z nich trafią na projekt. Sytuację nieco klarowało pojawianie się tytułu płyty przy tytułach niektórych utworów, ale przy tylu wydanych singlach wciąż ciężko powiedzieć ile kart odsłonił przed nami Mata. Jednocześnie dwa koncerty na PGE Narodowy 15 i 16 maja wydają się być idealnymi okolicznościami, by wreszcie podzielić się nowym albumem ze światem. Zresztą Mata zapowiada, że będą to dwa różne występy, a późniejszy z nich nazywa się “MATA#2040 FINAŁ”. Czy więc premiera wydarzy się podczas koncertu? A może chwilę przed? Zacieramy ręce ze zniecierpliwieniem, ale jedno jest pewne – to może być i prawdopodobnie po prostu będzie rok Maty.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












