Niektóre gitary są czymś więcej niż drewnem i ukrytą pod nim elektryką. Stają się symbolem epoki, znakiem rozpoznawczym artysty, a czasem wręcz częścią jego tożsamości. Trudno wyobrazić sobie tych muzyków bez instrumentów, które trzymali w dłoniach. W tym tekście przyjrzymy się nieco bliżej kultowym instrumentom, które wraz z grającymi na nich muzykami stworzyły historię rocka.
Najbardziej kontrowersyjny piłkarz świata i wielkie kłamstwo o słynnym ciosie Zidane’a
Był najbardziej znienawidzonym piłkarzem świata, a jego sportowa dewiza definiowała postępowanie na boisku: – Futbol to wojna, nie można być miłym na wojnie – mówił Marco Materazzi, legendarny obrońca reprezentacji Włoch. Znany w świecie piłki przede wszystkim ze sprowokowania Zinedine’a Zidane’a w finale mistrzostw świata. Kulisy całej historii okazały się kłamstwem, za które brytyjskie media musiały po latach wypłacić piłkarzowi spore odszkodowanie.
18.03.2026
PC
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Marco Materazzi, znany jako “Matrix”, dla jednych był brutalem i prowokatorem, dla innych – zwłaszcza kibiców Interu Mediolan oraz reprezentacji Włoch – symbolem bezkompromisowej walki, lojalności i mentalnej siły. Fani Nerazzurri kiedyś wywiesili transparent ze znamiennym hasłem: “Marco, jesteś draniem… ale jesteś naszym draniem”.
Jego historia to opowieść o bólu, gniewie i wielkim zwycięstwie. Włoch jest piłkarzem, który pokazuje, że granica między bohaterem a wrogiem jest niezwykle cienka.
Charakter Materazziego ukształtowały dramatyczne doświadczenia młodości. Kluczowym momentem była śmierć jego matki, Anny, gdy Marco miał zaledwie 15 lat. To wydarzenie pozostawiło w nim trwały ślad – zamknęło go emocjonalnie, ale jednocześnie nauczyło bezwzględnej lojalności wobec tych, których uznawał za “swoich”.
Na boisku przełożyło się to na jasną, bezkompromisową filozofię. Materazzi nigdy nie wierzył w futbol oparty na uprzejmościach. Jak sam powtarzał: “Futbol to wojna, a na wojnie nie może być miło”. Nie przejmował się reputacją brutalnego obrońcy ani statystykami fauli. Dla niego liczyły się tylko zwycięstwa i trofea, co podsumował w charakterystyczny dla siebie sposób: “Wolę 25 czerwonych kartek i puchar świata niż zero czerwonych i zero trofeum.”

Droga na szczyt: od odrzucenia do legendy
Jego kariera nie była prostą drogą do wielkości. Na początku profesjonalnego futbolu miotał się po niższych ligach we Włoszech. Potem z Carpi niespodziewanie przeniósł się do Evertonu, w którym spędził sezon. Czas na Wyspach okazał się wyjątkowo trudny. Materazzi czuł się marginalizowany, a jego agresywny styl nie pasował do klubu. W 27 meczach aż czterokrotnie wylatywał z boiska, co tylko umocniło jego opinię problematycznego piłkarza.
Przełom nastąpił po powrocie do Włoch. W sezonie 2000–2001 w barwach Perugii Materazzi zapisał się w historii Serie A, zdobywając 12 bramek – rekordowy wynik jak na obrońcę. Nagle “brutal” stał się sensacją ligi. Tamten sezon pozwolił defensorowi na głośny transfer do wielkiego Interu Mediolan, który okazał się dla niego domem. To właśnie tam jego charakter został w pełni zaakceptowany, a wręcz pokochany. Kibice nie zaprzeczali jego agresji, ale widzieli w nim uosobienie klubowego DNA, co wyrazili na słynnym transparencie: “Materazzi sei un bastardo, ma sei il nostro bastardo” (“Materazzi, jesteś draniem, ale jesteś naszym draniem”).
Kulminacją kariery było mistrzostwo świata w 2006 roku. W finale strzelił gola i stał się centralną postacią wydarzenia, które przeszło do historii futbolu – sprowokowania Zinedine’a Zidane’a do uderzenia głową. Ten moment uczynił Materazziego postacią nieśmiertelną, na zawsze wpisaną w zbiorową pamięć kibiców. Tamta historia, jak i wiele innych, w których Marco robił wszystko, by uprzykrzyć życie rywalom, sprawiła, że piłkarze wybrali go najbardziej znienawidzonym piłkarzem na świecie. Całą listę z jego nazwiskiem na czele opublikował francuski “L’Équipe”.
Przeczytaj też:
Konflikty, które definiowały reputację
Materazzi przez całą karierę toczył prywatne wojny z rywalami, często balansując na granicy sportu i otwartego konfliktu. Najgłośniejszy był oczywiście finał MŚ 2006. To Zidane najpierw go sprowokował, na co Marco odpowiedział słowami: “Wolę twoją siostrę”. W reakcji Francuz uderzył go głową, za co sam otrzymał czerwoną kartkę, kończąc swoją karierę w reprezentacji. Wyrzucenie legendarnego pomocnika z boiska w drugiej połowie dogrywki miało znaczenie dla losów finału, który ostatecznie wygrali Włosi po serii rzutów karnych.
Początek tamtego meczu nie zapowiadał się jednak dobrze dla Włochów i dla Materazziego, który już w 6. minucie sprokurował rzut karny, zamieniony przez Zidane’a na gola. 13 minut później Marco naprawił swój błąd, zdobywając gola wyrównującego, którego zadedykował swojej zmarłej mamie, unosząc ręce do góry. Dalsze losy finału mundialu w Niemczech są wszystkim znane.
Wokół słynnej prowokacji narosło jedno kłamstwo, które potem miało konsekwencje. Pierwsza teoria była taka, że Materazzi miał odpowiedzieć Zidane’owi, że zamiast jego koszulki “woli jego matkę”. Takich słów Włoch nigdy nie użył i, mając za sobą śmierć własnej matki, tak daleko w ataku słownym by się nie posunął.
To właśnie wersja “o matce” i rzekomych rasistowskich odzywkach, forsowana przez brytyjskie media, spowodowała, że piłkarz poszedł na wojnę z częścią tytułów brukowej prasy na Wyspach. Kroki Włocha okazały się słuszne, ponieważ finalnie Materazzi wygrał swoje sprawy, a Daily Star, The Sun i The Daily Mail musiały w swoich gazetach napisać przeprosiny i sprostowania, jak również wypłacić odszkodowanie.

Po latach spotkał Zidane’a
Po latach Materazzi zdradził, że spotkał Zidane’a w Mediolanie, przy okazji meczu Realu Madryt z Milanem. Piłkarz zdradził, że obaj rozmawiali o incydencie z finału MŚ 2006, a rozmowa była długa i prywatna. Na koniec Zidane wyciągnął rękę, a Materazzi ją uścisnął, potrząsając mocno dłonią i patrząc Zidane’owi w oczy – co Materazzi uznał za symboliczne “zamknięcie tamtej sprawy”. Materazzi mówił, że to, co sobie powiedzieli, pozostanie między nimi. Do tej pory Zidane nie odniósł się do tej sprawy.
Były inne konflikty. Po ciosie od Ibrahimovicia wylądował w szpitalu
Historia z Francuzem nie była jedyną konfliktową w życiu “Matrixa”. Z gwiazdą włoskiej piłki, Antonio Conte, konflikt ciągnął się latami, jeszcze od czasów prowokacji Materazziego w szatni Juventusu. Jeden z najbardziej znanych epizodów miał miejsce po meczu 5 maja 2002 r., kiedy to Inter Mediolan pokonał Juventus 4:2, a Stara Dama straciła szansę na mistrzostwo dzięki wcześniejszej porażce w Perugii — i Materazzi prowokacyjnie świętował w kierunku zawodników Juve, co doprowadziło do ostrej reakcji Antonio Conte’a i spięć w szatni. “Matrix” naśmiewał się, że Conte miał przeszczep włosów, na co obecny trener SSC Napoli wypalił: – Włosy można przeszczepić, niestety nie można tego zrobić z mózgiem.
Jedno ze słynniejszych spięć, jakie Materazzi miał w swojej karierze, dotyczyło Zlatana Ibrahimovicia. Kto choć trochę zna temperament Szweda, ten wie, że trzeba być prawdziwym “kozakiem”, aby wejść w otwarty konflikt z rosłym snajperem. “Matrix” nie obawiał się Zlatana i bardzo często go prowokował. Historia skończyła się bardzo brutalnie podczas derbów Mediolanu. Ibrahimović nie zapominał dawnych urazów. W 2010 roku brutalnym ciosem rodem z taekwondo wysłał Materazziego do szpitala, a po meczu powiedział bez cienia skruchy: “Czekałem cztery lata, żeby wreszcie go dostać.”
Nie brakowało też konfliktów kończących się zawieszeniami, jak bójka z Bruno Cirillo, którego Materazzi uderzył pięścią w tunelu po meczu po wcześniejszych obelgach, nazywając go na boisku “scarso”.
Wyjątkowa więź z José Mourinho
Na tle wszystkich konfliktów szczególnie wyróżnia się relacja Materazziego z Jose Mourinho. Portugalski trener od początku zrozumiał jego charakter i nie próbował rządzić strachem. Już na pierwszym spotkaniu w szatni rozładował napięcie słowami: “Hej, nie jesteśmy w kościele. Możecie się śmiać, możecie opowiadać żarty, możecie rozmawiać.”
Legendarny szkoleniowiec doprowadził Inter i Materazziego do zwycięstwa w Lidze Mistrzów w 2010 roku. Jednak wiadomo było, że opuści włoski klub, ponieważ zdobył z nim wszystko, co chciał. Po zwycięskim finale “Matrix” stał na parkingu i płakał, zdając sobie sprawę, że to był jego ostatni mecz pod opieką Mourinho. Gdy szkoleniowiec zauważył swojego zawodnika, zatrzymał auto, wyszedł z niego i natychmiast doszedł do swojego piłkarza, mocno przytulił, nie kryjąc przy tym swoich łez. Lata później Materazzi odmówił wspólnej pracy w roli trenera z Mourinho w Romie, tłumacząc to szczerze: “Jose, twoje metody wymagają osobowości, której ja po prostu nie mam. Ty potrafisz zarządzać 25 różnymi ludźmi, ja potrafię zarządzać tylko sobą.”

Nie rozstał się z piłką
Były defensor obecnie nie jest związany z żadnym klubem jako trener ani menedżer, ale udziela się w piłkarskim świecie. Okazjonalnie angażuje się w wydarzenia FIFA, takie jak losowania baraży do MŚ 2026. Pojawia się też w mediach, komentując bieżące sprawy futbolu. w Polsce będziemy mogli oglądać go podczas Galacticos Show: Meczu Legend XXI Wieku na Superauto.pl Stadionie Śląskim w Chorzowie już 25 kwietnia!
Poprzedni artykuł
Następny artykuł













