Początek roku w popkulturze wypełniła nostalgia za rokiem 2016. Trudno ocenić, dlaczego akurat teraz zebrało nam się na tego typu wspominki i dlaczego nie wspominaliśmy podobnie roku 2015. Z pewnością powstanie masa artykułów na ten temat, a głębszą analizę zostawię socjologom i kulturoznawcom. Najwidoczniej w tamtym okresie była jakaś magia. Nie będę kłamał, u mnie również pojawił się uśmiech na myśl o licealnych wspomnieniach. Poddałem się tej wszechobecnej gorączce i odpaliłem swoją "nostalgronkę" (polecam bardzo te odcinki “South Park”), by sprawdzić, co dzwoniło w uszach i od jakich dźwięków nie mogliśmy się opędzić w tamtym czasie.
Działalność Malika Montany wzbudza kontrowersje od pierwszych hitów warszawskiego rapera. Wyrazisty wizerunek i imponujące współprace sprawiły jednak, że dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych polskich artystów poza granicami kraju – zwłaszcza wśród nawijaczy.
12.02.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Wyczucie stylu, charyzma i rozmach. Na tych trzech atrybutach szef GM2L zbudował karierę, którą jedni nazwaliby festiwalem taniego flexu, drudzy marzeniem niejednego artysty. Na ich kanwie Malik Montana zaskarbił sympatię nie tylko wśród odbiorców trapowych, gangsta-rapowych treści, ale również fanek viralowych hitów podbijających platformy społecznościowe i radiowe rotacje.
Z Wrzeciona na salony
Chociaż wielokrotnie podkreślał przywiązanie do Warszawy, Malik sporą część dzieciństwa spędził w Niemczech. Po przyjeździe do Polski tworzył muzykę po angielsku, choć nie zyskała ona sporej rozpoznawalności. Rap był jednak projektem pobocznym, bo głównym zajęciem Montany była organizacja zagranicznych koncertów, w czym bez wątpienia pomagały zagraniczne koneksje i inna perspektywa na rynek muzyczny.

Przełomem dla autora “Baciaty” było dołączenie do Get Money Live Life, gdzie razem z Sentino i Diho coraz mocniej zaznaczał swoją obecność na polskiej scenie. Pierwszym wyraźnym akcentem było “NaNaNa” z Orangutanem i Białasem. Singiel wydany w październiku 2015 szybko zyskał popularność, a nawet stał się chętnie remixowanym viralem. Swoje wersje nagrali m.in. 17-letni Bedoes z Zui, Winicjusz i Wac Toja.
Przeczytaj też:
Zarówno “Haram Masari”, jak i “Naaajak” z Diho to albumy mocno uliczne, jednak skrajnie inne od tego, jak w 2016 postrzegano uliczny rap nad Wisłą. Zwłaszcza gdy mowa o stołecznej ulicy. Dziś luksusowe samochody, wysadzana diamentami biżuteria i drogie marki nie robią już na nikim wrażenia. Dekadę temu Montana był jednym z pierwszych, którzy zaczęli na klipach eksponować odzież i akcesoria prosto z włoskich domów mody. Nie zgadzało się również brzmienie – skrojone pod zachodnie trendy, mocno oparte na trapie i bardziej przystępnych refrenach. Repeat value liczyło się dużo bardziej od real talku, co zresztą nadal definiuje stylistykę stołecznego rapera.
Mordy wiedzą, o co chodzi
Popularność Malika nie wzięła się tylko z muzyki. Raper umiejętnie buduje swój wizerunek w mediach społecznościowych. Często w sposób cyniczny i kontrowersyjny, jednak – co widać po stale powiększającym się fanbasie – skuteczny. Internet okazał się dla niego podatnym gruntem także ze względu na memiczność. Od rekordowych zasięgów przy corocznych zdjęciach z bigosem do one-linerów i haseł, które co jakiś czas próbuje wyryć w świadomości odbiorców.
Social media Montany działają więc jak interaktywny serial, który nie zdradza jednak nic więcej prócz otoczki wizualnej i kolejnych projektów muzyczno-biznesowych. To z pewnością pomaga w budowaniu aury tajemniczości tak korzystnej dla wizerunku rapera-bandyty. I nieźle kontrastujące z celebryckim blichtrem.
Od Nowego Jorku po sylwestra w telewizji
Malika Montany mimo wszystko nie da się tak łatwo zaszufladkować jako ulicznego rapera. Chociaż lirycznie osiedlowa stylistyka niezmiennie mu towarzyszy, jego największe hity to skoczne, taneczne kawałki. Skrojone tak, by promocja kolejnych singli opierała się na repostowaniu rolek. Sam Malik wielokrotnie podkreślał, że to przemyślana decyzja biznesowa, przynosząca dużo większe korzyści niż tworzenie muzyki “dla facetów”. W tej kwestii całkiem nieźle sprawdza się poboczny projekt rapera we współpracy z Kaziorem – Tax Free.
Rzecz, która niezmiennie budzi podziw, to współprace z zagranicznymi artystami ze ścisłego mainstreamu. Od pierwszych singli z reprezentantami 187 Strassenbande przez Sofiane czy Dosseha z Francji, kończąc na DaChoyce z Brazylii i raperach ze Stanów Zjednoczonych jak Lil Tjay, NLE Choppa czy Bobby Shmurda. Choć międzynarodowe kooperacje Polaków stały się czymś dużo powszechniejszym niż jeszcze 10 lat temu, szef GM2L wychodzi przed szereg pod kątem regularności tego typu przedsięwzięć.

Coraz większy repertuar featuringów gwiazd z zagranicy sprawia, że o Maliku Montanie robi się coraz głośniej poza Polską. Ledwie w grudniu raper informował o swoim gościnnym występie na legendarnym Medison Square Garden podczas koncertu egipskiego gwiazdora – Mohameda Ramadana, a na początku lutego jako pierwszy polski raper trafił na antenę On The Radar Radio, gdzie wykonał na żywo “Baciatę”. W On The Radar występowali do tej pory tacy MCs jak Kodak Black, Drake i Central Cee, Fivio Foreign czy Amine.
Dotychczasowa kariera Malika Montany wydaje się pozbawiona przypadków, a zarazem trudno przewidzieć, co jeszcze może mieć w planach. Wśród najbardziej zaskakujących wydarzeń wydają się występy Malika w formatach telewizyjnych, gdzie – przynajmniej w teorii – jego repertuar nie ma prawa bytu. Stołeczny raper, wzorem amerykańskich performance’ów, całkiem skutecznie radzi sobie z telewizyjnymi restrykcjami.
Polecamy na eBilet.pl
Jubileusz Malika
W tym roku mija 10 lat, odkąd Malik Montana zadebiutował krążkiem “Haram Masari”, dając początek jednej z najbarwniejszych – jeśli nie przejaskrawionych – karier w polskich rymach i bitach. Między regularnym wydawaniem muzyki Malik działał jako wydawca, był twarzą federacji freak fightowej, a nawet reklamował własną sieć komórkową. Po tak aktywnej dekadzie przyszedł czas na podsumowanie.

21 października w warszawskim Torwarze Malik Montana będzie świętować 10-lecie. Czego się spodziewać? Trudno przewidzieć – jak to u Malika. Można jednak przypuszczać, że raper zapewni pełen przekrój stylistyczny, a wśród zaproszonych artystów pojawią się znane nazwiska zarówno z kraju, jak i zagranicy. Na promocję wydarzenia ma niemal cały rok, więc zdziwiłbym się, gdyby wszystkie karty wyłożył na stół tak wcześnie.
Malik Montana wniósł do polskiego rapu zachodni przepych i przewózkę, o której inni tylko nawijali. Choć nie po drodze mi z poglądami rapera i jego aktywnością w przestrzeni publicznej, trudno nie docenić warsztatu i wyczucia trendów. Często wcześniej i dużo naturalniej niż konkurencja.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł









