Po kolejnym leniwym letnim sezonie, wrzesień przyniósł kilka ciekawych wydarzeń w polskim rapie. W kolejnym odcinku High Five przybliżymy wam najciekawsze wydarzenia ostatnich dwóch miesięcy w polskim rapie.
High Five: pięć najciekawszych wydarzeń w polskim rapie [sierpień i wrzesień 2026]
Po kolejnym leniwym letnim sezonie, wrzesień przyniósł kilka ciekawych wydarzeń w polskim rapie. W kolejnym odcinku High Five przybliżymy wam najciekawsze wydarzenia ostatnich dwóch miesięcy w polskim rapie.
15.10.2026
Jakub Wojakowicz
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Polski rap na urlopie
Po dość spokojnych, żeby nie powiedzieć nudnych, czerwcu i lipcu, sierpień również nie rozpieszczał słuchaczy polskiego rapu, stąd kolejna już odsłona High Five zbiera wydarzenia z ostatnich dwóch miesięcy. Wrzesień “oddał” jednak wystarczająco, bym nie musiał świecić przed wami oczami, wciskać bubla, lub powtarzać, że, dajmy na to Oer, robi wciąż super robotę w swoim Rapie Bez Dubli. Owszem, robi i jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić tej serii to serdecznie was zachęcam. Jeśli jednak sprawdzacie High Five, to doskonale już o tym wiecie. Dziś więc przed wami pięć wydarzeń, które faktycznie są czymś nowym. Choć jak się zaraz przekonacie dużo tu będzie “dinozaurów” zarówno tych faktycznych jak i aspirujących. Zaczniemy jednak z wysokiego C. A raczej Ć.
Zamknięcie historii Ćpaj Stajlu
To właśnie “Pi*rdolony Mixtape” próbował skończyć Cool P w słynnym skicie zawartym na albumie “Lato w Ghettcie”. W tamtym momencie, w 2018 roku, zarówno uliczny rap, jak i szeroko rozumiana rapowa alternatywa otrzymały jedynych w swoim rodzaju przedstawicieli, których trudno było porównać z czymkolwiek co powstało wcześniej, a dziś także z rzeczami powstającymi w kolejnych latach. Po nieco ponad ośmiu latach Cool P znany także jako Alick postanowił (jak przynajmniej twierdzi) zakończyć działalność pod szyldem Ćpaj Stajl i poeksplorować ze swoją twórczością nieco inne rejony muzyczne. A sam “Pi*rdolony Mixtape” to przekrojowa podróż przez wszystkie twarze ĆS. I choć całościowo to pewnie najgorszy projekt krakowskiej grupy, to wciąż ma momenty, które dobitnie tłumaczą, dlaczego tak wiele osób pokochało ten skład. I dlaczego ich odejście pozostawi ogromną dziurę na hip-hopowej mapie Polski.
Tymon czymś więcej niż ciekawostką
Jak to jednak często bywa z odejściami i zakończeniami kariery, często nie są one definitywne. Nawet jeśli czasem trzeba czekać 18 lat, tak jak na nadchodzący album Tymona. Większość młodszych słuchaczy prawdopodobnie nie ma zielonego pojęcia o kogo chodzi i dlaczego w ogóle warto czekać. Jednak końcem lat 90. jego beef ze Wzgórzem Ya-Pa 3 elektryzował słuchaczy rapu w całej Polsce, a kolejne projekty obrosły wręcz małym kultem wśród tych, którzy szukali nieco innego podejścia do rapu niż to uliczne. W rzeczywistości 2026 styl Tymona to wręcz prehistoria, ale słuchając “muzyki dla białasów”, pomyślałem, sobie, że właśnie tego mi brakowało i to jest prawdziwy hip-hop. Tekst zakrawający momentami o freestyle, ogromny spokój we flow, klip typu street video i nostalgiczny sampel w bicie Pstyka składają się na jeden z najlepszych utworów tego roku. Ich wspólny album “Kot w ciele psa” ukaże się prawdopodobnie w najbliższych miesiącach i wszystko wskazuje, że będzie czymś większym niż tylko sentymentalną ciekawostką dla oldboyów.
W.E.N.A. “to” zgubił i odzyskał
Gdy W.E.N.A. postanowił powrócić po kilkuletniej nieobecności z albumem “Wytrych” przyjąłem tę informację z pewną dozą ekscytacji, co rzadko już mi się zdarza w przypadku polskiego rapu. Postać Amatowsky’ego jako producenta całości napawała mnie dodatkową nadzieją, że Wudoe nawiąże do swoich najlepszych projektów. Rzeczywistość okazała się zgoła odmienna i to niestety za sprawą rapowanej części projektu. Flow warszawiaka zupełnie nie kleiło się z bitami, co pokazało jego ograniczenia. Jako swój kolejny projekt postanowił jednak spotkać się z Quizem, z którym nagrał już w przeszłości świetne “Monochromy” i był to strzał w dziesiątkę. Na singlach W.E.N.A. odzyskał pazur, za który pokochali go słuchacze, a bity Quiza, choć mocno jednowymiarowe, okazały się idealnie go uzupełniać. Niektóre połączenia po prostu nie zawodzą niezależnie od wszystkiego i to najwyraźniej jest jedno z nich.
Lohleq przejmuje pałeczkę
Co jakiś czas do kolejnych producentów na kilka lat przylega opinia najlepszego mainstreamowego producenta. Kiedyś taką opinią cieszył się chociażby Lanek. Ostatnio zaszczyt ten przypadał @atutowemu. Jednak po premierze “RIOTT” Otsochodziego chyba nikt nie ma wątpliwości, że na ten status zapracował lohleq. Jak to zwykle bywa przy tak wyczekiwanym albumie opinie o tym albumie przeczytacie skrajne w obie strony, ale nikt nie ma wątpliwości. Produkcja to jego najmocniejsza strona. Świetnie odgrzebane sample z polskich utworów nadają całości uroku, ale to co przede wszystkim imponuje to różnorodność jaką pokazał zarówno na tym projekcie, jak i w poprzednich miesiącach, na licznych projektach z podziemnymi raperami jak np. AG. Te współprace zwiastują zresztą w mojej opinii zmiany w polskim mainstreamie, ale o słuszności moich słów przekonamy się w najbliższych kilkunastu miesiącach.
Ment wrócił do rapowej produkcji
A skoro o producentach jesteśmy, to zakończymy powrotem tego, który w pewnym momencie polski rap przerastał. I to nie tylko dlatego, że jest dwumetrowym chłopem. Bity na projektach Rasmentalismu były unikatowe jak na tamten moment na scenie, a projekty Flirtini odważnie przenosiły trendy w światowym popie na polski grunt i były przetarciem dla kilku późniejszych gwiazd. Wraz z zakończeniem działalności duetu z Rasem, Ment odsunął się od świata rapu. “Odkurzył” go wreszcie niezwykle aktywny w ostatnich miesiącach VBS, z którym Mentos szykuje wspólny album, a pierwszy singiel zatytułowany “Luty / Marzec” sugeruje, że możemy poczuć nieco klasycznego, rasmentowego słońca. I że dalej jest w nim coś unikalnego, na co przynajmniej ja czekałem bardzo mocno.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł











