W pewnym momencie liceum w Warszawie przestaje być tylko szkołą. W kalendarzu obok sprawdzianów i klasówek pojawiają się wydarzenia, które mają zupełnie inny ciężar – festiwale organizowane przez uczniów, dla uczniów, ale z ambicją wykraczającą daleko poza szkolne mury. Nie są ani oficjalnymi imprezami kulturalnymi, ani zwykłymi akademiami. Funkcjonują gdzieś pomiędzy. Z czasem jednak wyrósł z tego osobny ekosystem – scena licealnych festiwali, która zaczęła działać jak miniatura dużej kultury muzycznej. Z własnymi nazwami, publicznością, hierarchią i momentami, które pamięta się bardziej niż same lekcje.