Kategorie
eBilet
Fot. PAP/EPA/Claudio Peri

Sport

Natalia Kaczmarek: Będę mierzyć się ze znacznie większą presją

- W Rzymie chciałam osiągnąć pierwszy szczyt swojej formy. Pojechałam do Włoch nieco wypoczęta, dzięki temu nogi szybciej pracowały - mówi eBilet NOW Natalia Kaczmarek, złota medalistka lekkoatletycznych Mistrzostw Europy w biegu na 400 metrów. 26-latka właśnie pobiła dotychczasowy rekord Polski na tym dystansie, należący do legendarnej Ireny Szewińskiej. Zawodniczka wyznała nam, że jest bardzo zadowolona ze swojej formy, choć jej szczyt ma nadejść na Letnie Igrzyska Olimpijskie, które odbędą się Paryżu.

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

Paweł Chrząszcz: Po tak imponującym występie na ME można być zadowolonym aktualnej z formy…

Natalia Kaczmarek: Zdecydowanie tak. Ostatnio osiągane wyniki pokazują, że cały czas jestem w czołówce międzynarodowej. Patrząc na to, że szczyt swojej formy mam osiągnąć na sierpniowe Igrzyska, wydaje mi się, że obecnie jest bardzo dobrze. Cały czas jestem w ciężkim treningu, dlatego zupełnie się nie boję, że forma może przyjść za szybko.

Poprawiła pani dotychczasową życiówkę, przy okazji ustanawiając nowy rekord Polski na 48.98 i zdobywając złoto. Imponująca i obiecująca forma przed Igrzyskami…

Chciałam poprawić poprzedni rekord, jednak zdawałam sobie sprawę, że wiele czynników na to wpływa, choćby warunki i dyspozycja dnia. W Rzymie chciałam osiągnąć pierwszy szczyt swojej formy. Pojechałam do Włoch nieco wypoczęta, dzięki temu nogi szybciej pracowały. W takich docelowych zawodach chce się zrobić najlepszy wynik, ale nie zawsze się to udaje. Tym razem wszystko było po mojej myśli.

Jak będą wyglądały tygodnie poprzedzające Letnie Igrzyska Olimpijskie?

Bardzo lubię dużo startować, więc przed Mistrzostwami Polski pojawię się na dwóch mityngach. Potem planuję trzy lub cztery starty. Jeśli będzie to możliwe, chciałabym występować w Diamentowej Lidze, by móc cały czas rywalizować z najlepszymi. Dzięki temu mogę regularnie sprawdzać się na tle najlepszych rywalek. Na pewno zwycięstwa i zajmowanie wysokich miejsc w takich zawodach budują pewność siebie przed Igrzyskami i są doskonałą formą treningu. Bardzo liczę na to, że zdrowie mnie nie zawiedzie.

Fot. PAP/Adam Warżawa

Celem tego lata są występy w Paryżu. Jednak pod koniec czerwca czekają nas na rodzimym podwórku 100. Mistrzostwa Polski. Jak Pani do tych zawodów mentalnie podchodzi?

Fajnie jest się pokazać przed własną publicznością na swoim podwórku. Ta impreza zawsze mnie odrobinę stresuje i za każdym razem podchodzę do niej poważnie. Może dlatego, że rywalizuję z rodaczkami. Oczywiście, zdarza mi się konkurować z koleżankami z Polski, ale na zagranicznych imprezach to nieco inaczej wygląda. Jestem trochę zestresowana zbliżającymi się mistrzostwami, ale bardzo je lubię.

Czyli adrenalina idzie w górę, gdy trzeba udowodnić, kto rządzi na własnym podwórku…

Trochę tak, jednak użyłabym nieco innych słów (śmiech). Ale faktycznie, rywalizacja wewnętrzna z dziewczynami, które znam, z którymi się koleguję, zawsze jest nieco inna.

Oglądając materiały wideo z pani treningów, natknąłem się na sformułowanie “masochistka”. Czy faktycznie ta praca nad formą zawsze jest tak wykańczająca?

Wydaje mi się, że nie tylko u mnie. Wszyscy, którzy biegają jak ja 400 m, są trochę takimi osobami. To po prostu jest ciężki trening. Aby osiągać dobre wyniki na tym dystansie na zawodach, trzeba podczas treningów bardzo mocno się zmęczyć i doprowadzać organizm do skrajnego stanu. Każdy, kto robi dobre wyniki, przeżył takie treningi i to jest całkowicie normalne. Ja z tym nie mam problemu. Mam ogromną satysfakcję, kiedy się zmęczę. Oczywiście, nie jest tak, że gdy trener daje mi trening, to sama go podkręcam, aby jeszcze mocniej się zajechać. Natomiast zmęczenia się nie boję. Kiedy wiem, że mam mocny trening, to po prostu go wykonuję. Natomiast po takiej ciężkiej pracy przychodzi zadowolenie. Są słabsze dni, gdy źle się czuję i wiem, że pewnych rzeczy nie jestem w stanie zrobić. Rozumiem swój organizm, wiem, kiedy odpuścić, by nie zrobić sobie krzywdy.

Lata treningów i eksploatacji organizmu pozwalają pani zrozumieć, co w danym momencie dla niego jest najlepsze?

Tak, zdecydowanie. Po tylu latach treningu i bycia cały czas ze sobą, nauczyłam się tego. Doskonale znam siebie i wiem, co pewne sygnały mogą dla mnie oznaczać. Oczywiście, niektóre sprawy konsultuję ze specjalistami, nie wszystko jestem w stanie zrozumieć bez wsparcia.

Fot. PAP/Adam Warżawa

Poprzednie Igrzyska Olimpijskie to dwa medale: złoto i srebro. Z tym bagażem doświadczeń jedzie pani do Paryża. Czy te sukcesy i doświadczenia będą bardziej pomocne, czy obciążające?

Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Nie ma wątpliwości, że będę mierzyć się ze znacznie większą presją, nakładaną szczególnie z zewnątrz. Pod tym względem najbliższe Igrzyska będą dla mnie bardziej stresujące niż Tokio. Do Japonii jechałam bez większych nadziei indywidualnych, poza tym były to moje pierwsze Igrzyska. Wiedziałam wówczas, że w sztafecie liczymy na medal, ale nie byłam tak obiegana jak dzisiaj. Nie byłam tak pewna siebie. Są plusy i minusy tego bagażu. Jazda w roli jednej z faworytek, kandydatek do walki o medal, zawsze jest bardziej stresująca niż atakowanie z tyłu. Ale ja też jestem inną zawodniczką niż wcześniej.

Bardziej świadomą?

Tak, zdecydowanie. Mam za sobą wiele startów na różnych imprezach. Wygrywanie z najmocniejszymi rywalkami na międzynarodowych mityngach pozwala budować pewność siebie. Te występy i wyniki bardzo wzmacniają mnie psychicznie. Już tyle razy przebiegłam te 400 m na wysokim poziomie, że wiem, na co mnie stać. W tym kontekście czuję się spokojniejsza.

To wiemy, jaka jest pani jako sportsmenka. A jako kobieta? Czy te lata, sukcesy i zobowiązania zmieniły panią?

Wydaje mi się, że jestem taka sama. Może jestem trochę bardziej otwarta. Mam wrażenie, że nie tylko na bieżni mam większe doświadczenie, ale również poza nią. Zdecydowanie łatwiej jest mi teraz w kontakcie z mediami, sporo tych wywiadów i sesji było. Poza tym może jestem trochę bardziej asertywna (śmiech). Wiadomo, że obecnie mam dużo różnych propozycji. Gdy się jest na topie, to zainteresowanie drastycznie rośnie. Myślę, że umiejętnie balansuję między tymi zobowiązaniami a swoją codzienną pracą, którą muszę wykonać na bieżni.

Gorące wydarzenia

Gorące wydarzenia

Nothing But Thieves

10.02.2025-10.02.2025
Warszawa

BMW M Festival

19.07.2024-19.07.2024
Kamień Śląski

Papa Roach

27.01.2025-27.01.2025
Warszawa

JIMEK & GOŚCIE – SUBKLASYKA

30.11.2024-30.11.2024
Łódź

Tauron Nowa Muzyka Katowice 2025

19.06.2025-19.06.2025
Katowice

SBM FFestival 2024

29.08.2024-29.08.2024
Warszawa

Lenny Kravitz

21.07.2024-21.07.2024
Kraków, Łódź

2025 PZM FIM Speedway Grand Prix of Poland – Warsaw

17.05.2025-17.05.2025
Warszawa

OFF Festival Katowice

02.08.2024-02.08.2024
Katowice

Anastacia

30.03.2025-30.03.2025
Warszawa

KSW 97

24.08.2024-24.08.2024
Tarnów

Duff McKagan

13.10.2024-13.10.2024
Warszawa

Pantera

04.02.2025-04.02.2025
Kraków

Artemas – you’re really early… the tour

21.09.2024-21.09.2024
Warszawa

Warsaw Rocks: Scorpions, Europe & others

26.07.2024-26.07.2024
Warszawa

MIUOSH x Zespół Śląsk: Pieśni Współczesne II

06.01.2025-06.01.2025
Bielsko-Biała, Gdynia, Katowice i inne

FAME 22: Ultimate

15.07.2024-15.07.2024
Łódź, Warszawa

HIGH FESTIVAL – Silesia 2024

15.08.2024-15.08.2024
Chorzów

Nothing But Thieves

10.02.2025-10.02.2025

BMW M Festival

19.07.2024-20.07.2024

Papa Roach

27.01.2025-27.01.2025

JIMEK & GOŚCIE – SUBKLASYKA

30.11.2024-30.11.2024

SBM FFestival 2024

29.08.2024-31.08.2024

Lenny Kravitz

21.07.2024-23.07.2024

OFF Festival Katowice

02.08.2024-04.08.2024

Anastacia

30.03.2025-30.03.2025

KSW 97

24.08.2024-24.08.2024

Duff McKagan

13.10.2024-13.10.2024

Pantera

04.02.2025-04.02.2025

FAME 22: Ultimate

15.07.2024-31.08.2024

HIGH FESTIVAL – Silesia 2024

15.08.2024-16.08.2024