- To jest nagroda, wielka nagroda za te kilkanaście lat ciężkiej pracy - krzyczał Krzysztof Miklas na antenie Telewizji Polskiej, gdy Tomasz Sikora przekraczał linię mety, zdobywając 20 lat temu w biegu masowym na 15 km srebrny medal Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Turynie. Nasz biathlonista po latach zdradził, że podchodząc do decydującego startu, był zmęczony i nie dawał sobie wielkich szans na końcowy sukces. Czym dziś zajmuje się nasz legendarny sportowiec? Jego główny biznes może wielu zaskoczyć.
Myles Kennedy przez dwadzieścia jeden lat był frontmanem Alter Bridge i oczywiście jest głosem solowego projektu Slasha.Trzeba jednak pamiętać, że od blisko 6 lat muzyk z powodzeniem realizuje również własne projekty. Właśnie teraz po raz pierwszy przyjeżdża do Polski jako artysta solowy w ramach trasy promującej jego najnowszy album.
04.11.2024
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Znakiem rozpoznawczym Mylesa Richarda Kennedy’ego jest znakomity, mocny i czysty rockowy wokal, który trudno pomylić z innymi wykonawcą. To też dobry gitarzysta i autor poruszających tekstów.
Karierę zaczynał pod koniec lat 80., koncentrując się na jazzie i rocku progresywnym. Pierwszym przełomem było dołączenie do hardrockowo- metalowego Alter Bridge w 2003, z którym nagrał siedem albumów.
Jednak kamieniem milowym na muzycznej drodze Kennedy’ego stała się współpraca ze Slashem, słynnym gitarzystą Guns’n’Roses. Zaczęło się od tego, że w 2010 roku Kennedy zaśpiewał na solowej płycie Slasha, a od 2011 roku panowie występowali już pod wspólnym szyldem Slash feat. Myles Kennedy & The Conspirators. Kooperacja trwa do dziś, owocując nie tylko kolejnymi koncertami, ale też albumami.
Solowe projekty
Ale Kennedy miał też apetyt na solowe projekty. Marzenie zrealizował w 2018 roku wydając płytę “Year Of The Tiger”.
– Album “Year of the Tiger” Kennedy’ego nie jest odgrzewanym kotletem Slasha ani Alter Bridge – zachwalał album recenzent magazynu “Loudwire” i zwrócił uwagę na to, że to bardzo dobry muzycznie album blues-rockowy, na którym usłyszeć można też zgrabnie wplecione elementy country.
To był również bardzo osobisty album muzyka, gdyż w warstwie tekstowej Kennedy skupiał się w nim na największej traumie swojego dzieciństwa – jego ojciec zmarł na raka. Do tej tragedii doszło w szczególnych okolicznościach – rodzina muzyka należała bowiem do kościoła wyznającego zasady tzw. chrześcijańskiej nauki, która zabrania leczenia chorych w inny sposób aniżeli przez modlitwę, bo rzekomo tylko ona może naprawdę uzdrowić.
– Kiedy ojciec zachorował, nie szukał pomocy lekarskiej i zmarł kilka miesięcy później. Według wszystkich relacji ojciec był dobrym, uczciwym człowiekiem, ale nadal zmagam się z decyzjami, które ostatecznie doprowadziły do jego śmierci – wspominał przy okazji wydania tego albumu Kennedy.
“The Art Of Letting Go”
Rok 2021 przyniósł kolejny solowy album – “The Ides of March”. To wydawnictwo również zostało ciepło przyjęte przez media muzyczne. To zdecydowanie bardziej pogodna płyta od poprzedniej.
– “Znowu będzie dobrze” mruczy w Kennedy w “Wanderlust Begins” i gdybyś miał wybrać tylko jedną linijkę, która podsumowuje ten album, byłoby to właśnie ta” – napisał o płycie magazyn “Kerrang!” dodając, że “frontman Alter Bridge przyniósł nam swoim albumem odrobinę światła”.
Z kolei w październiku tego roku 53-letni wokalista wydał najnowszy album – “The Art Of Letting Go”. Tu jest już zdecydowanie bardziej hard-rockowo, o czym zaświadcza otwierający płytę tytułowy utwór “The Art Of Letting Go” a potwierdza kolejny – “Nothing More To Gain”.
– Ten album to piekło wypełnione riffami, dzieło mistrza rzemiosła. Kennedy ma fundamentalne zrozumienie tego, co składa się na stworzenie świetnej piosenki rockowej – napisał magazyn “Louder” rozpływając się nad płytą, którą określa jako najbardziej dojrzałą w dorobku artysty.
Na tym albumie muzyk po raz kolejny udowadnia też, że ma dar do snucia w swoimi piosenkami poruszających historii. Tak jest choćby w utworze “Say What You Will”, który mówi o prześladowanej uczennicy przełamującej własne ograniczenia i zdobywającej się na emancypację.
Myles Kennedy + Black River Delta
Myles Kennedy wielokrotnie odwiedzał Polskę, ale zawsze jako wokalista Alter Bridge lub Slasha. Teraz po raz pierwszy przyjedzie jako artysta solowy, by dać koncert 7 listopada w warszawskiej Progresji w ramach trasy promującej “The Art Of Letting”.
Muzykowi towarzyszyć będzie zespół Black River Delta. Kapela pochodzi ze Szwecji, ale brzmi bardzo po amerykańsku. To czysty blues rock dla ludzi rozkochanych w tym gatunku. Jest to – jak pisze organizator koncertu – “muzyka tak bardzo korzenna i zbudowana na feelingu, że trudno się w niej nie zauroczyć”.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł








