Poznaliśmy trzeciego headlinera nadchodzącej edycji OFF Festivalu! Sprawdź, kto jeszcze zagra w Katowicach.
Maciek Szczerbowski. Kim jest Polak, który zdobył Oscara?
Oscar dla Macieja Szczerbowskiego to wspaniała wiadomość dla polskiego kina! Podczas 98. ceremonii wręczenia Nagród Akademii, polsko-kanadyjski twórca odniósł historyczny sukces za film animowany "Dziewczyna, która płakała perłami". Ale to nie jedyna znacząca nagroda w jego dorobku! Poznaj lepiej tego wybitnego artystę.
16.03.2026
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Polak nagrodzony Oscarem za krótkometrażowy film animowany
Maciej Szczerbowski, urodzony w Poznaniu, dziś jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych twórców animacji na świecie. Reżyser, scenograf i animator, który właśnie zdobył Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany pt. “Dziewczyna, która płakała perłami” urodził się w 1971 roku w Poznaniu, jednak tuż przed wprowadzeniem stanu wojennego jego rodzina zdecydowała się na emigrację za ocean, przeprowadzając się najpierw na krótko do Austrii, a następnie do Kanady. I to właśnie tam Szczerbowski zdobył wykształcenie i rozwijał swoją karierę. Ale chociaż całe swoje życie związał z Kanadą, to w wywiadach podkreśla silną więź z ojczyzną i rodzinnym miastem, mówi że jest polskim artystą i od zawsze czuje się Polakiem.
Współpracę z Chrisem Lavisem Szczerbowski rozpoczął już w 1997 roku. Panowie w Montrealu stworzyli artystyczny duet o nazwie Clyde Henry Productrions, w ramach którego zaczęli zajmować się realizacją filmów, reklam i wideoklipów. Bardzo szybko zyskali światowe uznanie dzięki swojemu unikalnemu surrealistycznemu stylowi z wykorzystaniem animacji poklatkowej oraz niezwykłej dbałości o detale scenograficzne.
Pierwszym spektakularnym sukcesem Szczerbowskiego i Levisema była produkcja “Madame Tutli-Putli” z 2007 roku, która przyniosła im dwie nagrody w Cannes oraz pierwszą nominację do Oscara.
Ale to nie wszystko! Maciej Szczerbowski ma na swoim koncie także m.in. współpracę z wybitnym reżyserem Spike’em Jonze’em przy filmie “Higglety Pigglety Pop! Życie to musi być coś więcej”, gdzie głosów postaciom użyczyły takie gwiazdy, jak Meryl Streep.
Co ciekawe, Szczerbowski zdobył też ogromne uznanie nie tylko w świecie kina ale też w branży nowych technologii! Jego stworzony we współpracy z National Film Board of Canada projekt wirtualnej rzeczywistości (VR) o nazwie “Gymnasia” z 2019 roku – który przenosi widza do opuszczonej, surrealistycznej szkoły, gdzie zacierają się granice między wspomnieniami a snem – stanowił połączenie klasycznej animacji poklatkowej z techniką wideo 360 stopni, co pozwoliło odbiorcy niemal fizycznie poczuć niepokojącą atmosferę filmu. Dzięki niesamowitemu dopracowaniu dźwięku przestrzennego i fotorealistycznym detalom, “Gymnasia” została uznany za dzieło przełomowe i zdobyła uznanie na festiwalach takich jak Tribeca, stając się manifestem nowego wymiaru opowiadania historii.
Przeczytaj też:
- Twórcy “Stranger Things” wracają z zupełnie nowym serialem. Będzie hit?
- “Mumia” powraca do kin! Kto wystąpi w rolach głównych?
- Powstaje kinowa ekranizacja “Gry o tron”
- Powstaje kontynuacja “Dirty Dancing”!
- Nie przegapcie tych premier! Najgłośniejsze filmy 2026 roku
- Będzie kontynuacja “Mamma Mia!” z Meryl Streep!
- Gremliny wracają na ekrany!
- Serial “Z Archiwum X” powraca!

“Dziewczyna, która płakała perłami”
Nic dziwnego, że Maciek Szczerbowski jest obecnie uznawany za jednego z najważniejszych innowatorów współczesnej animacji na świecie. Media branżowe opisują go jako wizjonera, który potrafi tchnąć duszę w martwe przedmioty i lalki. Jego najnowsze, oscarowe dzieło to baśniowa, siedemnastominutowa opowieść, która rozgrywa się na początku XX wieku w Montrealu. Praca nad tym nakręconym oczywiście w technice poklatkowej filmem, w którym poznajemy historię o chłopcu zakochanym w dziewczynce, której łzy zamieniają się w perły, trwała blisko pięć lat, ale sam pomysł – jak mówią jego twórcy – dojrzewał latami, a inspiracji było kilka. Jedną z nich była m.in. fotografia Man Ray “Glass Tears” przedstawiająca płaczącą kobietę, która ma na twarzy łzy ze szklanych paciorków przypominających perły. Inną inspirację – jak powiedział w wywiadzie dla Polskiego Radia Maciej Szczerbowski – stanowił rozerwany naszyjnik z pereł, które rozsypały się w czasie realizacji finałowej sceny “Madame Tutli-Putli”.
Z innych ciekawostek: do jej realizacji produkcji duet artystów wykorzystał m.in. rzeczy znalezione w… śmietniku.
– Jeśli coś jest zepsute lub brudne, ludzie tego nie doceniają. A to przecież ta rzecz opowiada jakąś historię, niesie w sobie wspomnienia z innej epoki. Tu wszystko jest podróbką: nie ma prawdziwych lokacji, światło nie pochodzi ze słońca. Więc im więcej realnego materiału wpleciesz w obraz, tym bardziej podświadomie oddziałuje on na widza, sprawiając, że zapomina o tej iluzji i kupuje ją jako rzeczywistość – tłumaczył Szczerbowski w rozmowie z The Hollywood Reporter rolę recyklingu odpadów ulicznych, które nadają fakturę i autentyczność planowi zdjęciowemu, gdzie tak naprawdę wszystko jest sztuczne.
W kuluarach po gali Oscarów 2026 mówiło się, że jury było szczególnie pod wrażeniem ręcznie wykonanych kostiumów postaci, które Szczerbowski osobiście patynował, by nadać im wygląd przedmiotów “z duszą”.
Wygrana Maćka Szczerbowskiego odbiła się szerokim echem również w światowej prasie, a krytycy są niemal jednogłośni: mamy do czynienia z nowym arcydziełem, w którym czuć ducha polskiej szkoły animacji! Między innymi The New York Times napisał, że “Szczerbowski i Lavis stworzyli wizualny poemat, który rzuca wyzwanie prawom fizyki i logiki, pozostając przy tym głęboko ludzkim”. A Libération dodaje: “Melancholia i piękno przeplatają się tutaj w sposób niemal bolesny. To kino, które zostaje pod powiekami na bardzo długo. Szczerbowski stworzył coś, co można określić jedynie mianem czystej kinowej poezji. To powrót do korzeni surrealizmu w najlepszym wydaniu”. Le Monde podkreśla w swojej recenzji, że “Polsko-kanadyjski duet osiągnął szczyt rzemiosła; każda klatka tego filmu to osobne, kunsztownie wykonane dzieło sztuki”. Z kolei The Guardian pisze o filmie w zachwycie:
– Mroczna, a zarazem olśniewająca baśń, która udowadnia, że animacja poklatkowa wciąż posiada magię, której CGI nigdy nie zdoła podrobić. To najbardziej zasłużony Oscar wieczoru. Szczerbowski tchnął w lalki życie tak przekonujące, że zapominamy o dzielącym nas od nich ekranie. Absolutne arcydzieło!
Wszyscy w swoich recenzjach podkreślają też, że wygrana Szczerbowskiego to nie tylko osobisty sukces, ale także triumf niszowej, autorskiej sztuki filmowej nad wielkimi studiami komercyjnymi.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł








