W 2019 roku The Weeknd wydał Blinding Lights. Wiele osób odniosło wrażenie, że już gdzieś kiedyś tę piosenkę słyszało, choć była de facto nowa. Nie mogli jej znać wcześniej, ale brzmiała… jak muzyka z lat 80. Co ciekawe, wielu słuchaczy tej piosenki nawet jeszcze nie było wtedy na świecie! A jednak muzyka lat 80. w nowoczesnym, synth-popowym wydaniu ma wielu fanów. The Weeknd nie nagrał tego kawałka przez przypadek. Świadomie wybrał takie, a nie inne wpływy muzyczne. Jak się okazuje, wybór był trafny. Tylko… dlaczego?
Primetime Roberta Pattinsona. Czy to najlepszy aktor swojego pokolenia?
Czasem jedna rola jest w stanie zahamować karierę aktora na resztę życia. Robert Pattinson mógł na zawsze zostać zapamiętany jako Edward Cullen ze "Zmierzchu". Zamiast odcinać kupony, rzucił się w wir pracy, stając się jedną z najjaśniejszych gwiazd Hollywood swojego pokolenia.
12.10.2026
Igor Wiśniewski
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Zendaya, Timothée Chalamet, Florence Pugh, Tom Holland. Można odnieść wrażenie, że nie ma obecnie filmu z setkami milionów dolarów w box office, w którym nie pojawi się choć jedno z tych nazwisk. Wspomnieni aktorzy biorą udział w największych produkcjach ostatnich lat, stając się tym samym synonimem murowanego przeboju. W jednym szeregu z powyższymi stoi także Robert Pattinson, który w ostatnich dwóch latach nie schodzi z afisza.
Robert Pattinson jest wszędzie
Stwierdzenie, że Brytyjczyk nie znika z plakatów nie jest żadną przesadą. Od 2025 roku zagrał już w pięciu wielkich produkcjach, a kolejne trzy albo za chwilę trafią do kin, albo zrobią to w ciągu kolejnych 24 miesięcy. Na liście znajdziemy takie filmy jak nieszablonowa “Drama” z Zendayą, “Mickey 17” czy “Odyseja” Christophera Nolana.
Teraz Pattinson znów trafił na języki za sprawą “Primetime”, który właśnie trafił do kin. Film Lance’a Oppenheima opowiada o Chrisie Hansenie i kulisach powstania “To Catch a Predator” – programu, którego celem było ujawnienie potencjalnych przestępców seksualnych. “Primetime” to kolejne dzieło studia A24, w którym Pattinson odnalazł się wyśmienicie. Widzowie i krytycy nie szczędzą ciepłych słów nie tylko w kierunku aktora, lecz także samego Oppenheima, dla którego był to reżyserski debiut.
Zanim jednak 2026 dobiegnie końca, zobaczymy Roberta Pattinsona w chyba najbardziej wyczekiwanym blockbusterze obok “Avengers: Doomsday”, czyli “Diunie: Części trzeciej”. Film Denisa Villeneuve’a ukaże się w połowie grudnia.
Polecamy na eBilet.pl
“Zmierzch” kariery już na początku?
Powiedzieć, że Pattinson jest obecnie w wyśmienitej dyspozycji, to jak nie powiedzieć nic. 40-latek (sic!) kradnie całą uwagę za każdym razem, kiedy pojawia się w kadrze. Niezależnie od tego, jak dużą rolę odgrywa w danym filmie. Jego bohaterowie są wyraziści i zróżnicowani. Można odnieść wrażenie, że produkcje dobiera tak, by nie tyle pokazać pełny wachlarz możliwości, lecz stale go poszerzać, rzucając sobie kolejne wyzwania. Chęć podnoszenia poprzeczki zdaje się towarzyszyć Robertowi od początku kariery, lecz dopiero po 20 latach jego praca jest aż tak dostrzegalna.
Robert Pattinson zaliczył aktorski debiut w 2004 roku, a już rok później sportretował Cedrica Diggory’ego w “Harrym Potterze i Czarze Ognia”. Prędko przylgnęła do niego łatka czarującego, nieco wyniosłego młodzieńca. Nonszalanckiego chłopaka, z którym trudno jednoznacznie sympatyzować, choć jego postaci w jakiś sposób intrygowały. Najlepiej te cechy uwydatnił w 2008 wraz z premierą pierwszego “Zmierzchu”. Rola Edwarda Cullena bez wątpienia była dla Pattinsona przełomem, a równocześnie – złota klatką.
Aktor doskonale zdawał sobie sprawę z poziomu filmu, który przyniósł mu olbrzymią popularność. Nie przeszkadzało mu to w publicznym nabijaniu się ze świecącego w słońcu wampira. W wywiadach często kłamał na temat planu zdjęciowego. Jego wybryki – z oczywistych względów – nie spodobały się managementowi, który szybko zainterweniował i stonował wypowiedzi Roberta, któremu groziła utrata pracy. Pattinson, oprócz poskromienia temperamentu, musiał także pilnować się poza wywiadami, bo jako nieskazitelny gwiazdor nastolatek, musiał bardzo uważać na paparazzich.
Talent niewspółmierny do budżetu
Trudno stwierdzić, gdzie byłby dziś Robert Pattinson, gdyby nie występ w “Zmierzchu”. Edward Cullen przylgnął do aktora na lata, którego prędko zaszufladkowano jako aktora jednej roli. Pattinson jednak uparcie starał się pokazać widzom, że ma dużo więcej do zaoferowania niż pokazał w sadze dla nastolatków. Uciekając do mniej hitowych produkcji uwydatniał swoje atuty, jak choćby w “Popiołkach” z 2008 roku, gdzie wcielił się w Salvadora Dalego. Zaliczył oczywiście małe potknięcia, jak “Life”, lecz nawet w mniej udanych produkcjach pokroju “Wody dla słoni” potrafił zachwycić.
Prawdziwym przełomem i zerwaniem z Cullenowskim piętnem był rok 2019. Zaczynając od wyśmienitej roli Delfina w “Królu”, gdzie Pattinson i Chalamet stworzyli bardzo zgrabny, rezonujący duet, serwując widzom przyziemne, brudne od krwi i błota widowisko, a kończąc na fenomenalnym “The Lighthouse”. Produkcja A24 natychmiast stała się jedną z najważniejszych ról w karierze Pattinsona, przyćmiewając nawet wybitnego Willema Dafoe. Wszechogarniająca samotność i obłęd niemal wylewają się z ekranu, a widz może utonąć w pełnych szaleństwa oczach młodszego aktora.
W kolejnym roku Robert postawił kolejny ważny krok w karierze, zasilając obsadę w filmie Christopera Nolana – “Tenet”. Ledwie dwa lata później wszedł w buty Bruce’a Wayne’a w “Batmanie” Matta Reevesa, całkiem odmieniając wizerunek ikony DC. To obraz mężczyzny nieprzystosowanego do społeczeństwa. Jego Batman nie jest nieskazitelnym miliarderem z misją, lecz straumatyzowanym, ocierającym się o obsesję człowiekiem, który wykorzystuje swoje możliwości do subiektywnego wydawania osądów. Batman Pattinsona jest mroczniejszy, bardziej ludzki i odarty z superbohaterskiej otoczki właściwej dla Wayne’ów Christiana Bale’a czy Michaela Keatona. Pozostaje żywić nadzieję, że produkcja “The Batman Part II” wróci na właściwe tory i zobaczymy, jak Strażnik Gotham mierzy się z Trybunałem Sów.
Polecamy na eBilet.pl
Robert Pattinson wydaje się stworzony do skomplikowanych postaci. Gwiazdor, który na co dzień stroni od blasku fleszy, przemyca na wielki ekran bardziej teatralną formę gry, jednocześnie dostosowując się do formatu. Zamiast ekspresyjności, otrzymujemy niejednoznaczne odpowiedzi. Nie wiadomo, ile w tym pracy twórczej, a ile selekcjonowania ról. Wciąż dla wielu Robert Pattinson na zawsze pozostanie gwiazdorem z filmów dla nastolatków. Jednak niejednokrotnie udowodnił, że nie jest kolejnym blockbusterowym aktorem, odhaczającym kolejne, odbite od kalki filmy. Apetyt Pattinsona wydaje się niezaspokojony, a role, które przyjmuje, trudno sprowadzić do wspólnego mianownika. Takich aktorów chce się oglądać, nawet jeśli patrzą na widza z każdego plakatu w kinie.
Poprzedni artykuł











