Marzycie, by na chwilę uciec przed wakacyjnym słońcem, zwolnić bieg, spojrzeć na świat z innej perspektywy i zyskać przestrzeń na osobiste refleksje, których tak bardzo brakuje nam w codziennym, zabieganym życiu? Nasze propozycje pozwolą wam zanurzyć się w chłodzie muzealnych i galeryjnych, sal w których czekają na was wspaniałe, zaskakujące, fantastyczne wystawy!
Ozzy Osbourne, Lemmy Kilmister i wielki hit. Historia “Mama, I’m Coming Home”
Mija rok od śmierci Ozzy’ego Osbourne’a. Niekwestionowana legenda metalu na dobre wpisała się w rozwój muzyki, a jego twórczość stała się źródłem inspiracji dla pokoleń muzyków. Nadszedł czas, by przyjrzeć się jednemu z najbardziej poruszających dzieł w jego muzycznym katalogu - "Mama, I’m Coming Home".
22.07.2026
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
“Mama, I’m Coming Home” – jak powstał przebój Ozzy’ego Osbourne’a?
Solowa ścieżka Ozzy’ego Osbourne’a przyprószona była różnymi odcieniami rocka i metalu. Żywiołowe utwory, chwytliwe melodie i charakterystyczny image na dobre wpisały się we współczesną popkulturę, a wokalista jeszcze za życia zyskał status legendarnego. W rocznicę śmierci Księcia Ciemności przypominamy historię jednego z jego największych hitów. Jak się okazuje, za przebojem “Mama, I’m Coming Home” stoi… Lemmy Kilmister!

Polecamy na eBilet.pl
W 2025 roku odbył się Back To The Beginning, wyjątkowy koncert i ogromne święto metalu, podczas którego cenione zespoły i fani z całego świata zjednoczyli się we wspólnej celebracji. Najistotniejszym punktem wieczoru stał się występ Ozzy’ego Osbourne’a. Wokalista zaprezentował się zarówno solo, jak i z Black Sabbath. To wydarzenie śledziły miliony słuchaczy, a znaczna część nie kryła wzruszenia, gdy Książę Ciemności postanowił zaprezentować światu “Mama, I’m Coming Home”. To zdecydowanie jeden z najbardziej emocjonalnych kawałków w dorobku brytyjskiego artysty. Po jego śmierci to właśnie ten utwór przewodniczył różnym wydarzeniom spod znaku tribute.
“Mama, I’m Coming Home to było zawsze zdanie, które mówiłem Sharon przez telefon, gdy wracałem z trasy” – tłumaczył Ozzy w jednym z wywiadów. Do tej pory reszta błędnie uważa, że utwór odnosi się do matki wokalisty, jednak sam autor rozwiał te wątpliwości już kilkadziesiąt lat wcześniej.
“Umrę, jeśli nie wytrzeźwieję” – takie refleksje naszły go podczas sesji twórczej do albumu, więc postanowił przelać swe myśli na papier i spróbować przeżyć swoiste katharsis. Dedykował go ukochanej, bo w końcu to ona trwała przy nim przez te wszystkie szalone lata. Miał jednak pewien problem – rozpoczął tekst, ale nie wiedział jak go dokończyć, o czym wspomniał w rozmowie z BBC Radio 2 w 2021 roku.
Melodia była przy nim już kilka lat wcześniej, lecz nie potrafił rozwinąć nad nią żadnej myśli przewodniej. Według zapisków z 1997 roku, całość zaczęła się układać, gdy z Zakkiem przystąpili do nagrywania płyty “No More Tears”. Gdy zarejestrowano wersję demo, Ozzy zaniósł ją Lemmy’emu do odsłuchu. Myślał, że napisanie tekstu zajmie liderowi Motörhead przynajmniej kilka dni, lecz Kilmister stwierdził, że da radę zrobić to w kilka godzin, co przytoczył BBC. Według Osbourne’a, Lemmy doskonale oddał ducha całego “burdelu”, który przeżywał w trasie i trafił w sedno jego relacji z Sharon. “To po prostu było idealnie moje, rozumiesz? On doskonale wiedział, co chciałem przekazać” – wspominał Książę Ciemności.
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












