Wielkimi krokami zbliża się kinowa premiera "Burning Ambition", dokumentu poświęconego legendzie metalu. W oczekiwaniu na wydarzenie, przybliżamy historię Eddiego, nieśmiertelnej maskotki Iron Maiden.
Wielkimi krokami zbliża się kinowa premiera "Burning Ambition", dokumentu poświęconego legendzie metalu. W oczekiwaniu na wydarzenie, przybliżamy historię Eddiego, nieśmiertelnej maskotki Iron Maiden.
06.05.2026
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Iron Maiden wkracza na ekrany z “Burning Ambition”!
Iron Maiden świętuje swoje półwiecze wyjątkowym wydarzeniem kinowym! Już wkrótce na wielkie ekrany trafi “Burning Ambition”, dokument będący swoistym hołdem dla legendy metalu. Kamery zostaną skierowane nie tylko w stronę muzyków, ponieważ swojej chwały doczeka się również… Eddie! Maskotka od samego początku towarzyszy zespołowi, a jej wizerunek jest uwzględniony na albumach, w merchu, a przede wszystkim – na scenie! Nie podlega wątpliwości, że Eddie owiany jest fenomenem i został doceniony przez muzyków oraz grafików w różnych częściach świata. Z biegiem lat doczekał się wielu oficjalnych inkarnacji oraz intrygujących interpretacji stworzonych przez fanów Ironów. Nadszedł czas, by przybliżyć jego historię!
Eddie – nieodłączny element Iron Maiden
Zrodzony z metalu, podgrzany ogromnymi emocjami i nutą grozy – oto Eddie, maskotka Iron Maiden, która towarzyszy zespołowi od “korzeni”! Entuzjaści twórczości brytyjskiej legendy mieli pierwszą styczność z tym “upiorem” podczas debiutanckiego singla “Running Free”. Chociaż na okładce wystraszył centralną postać, zaintrygowani słuchacze ochoczo sięgnęli po wydawnictwo… i zachwycili się zarówno jego brzmieniem, jak i warstwą wizualną.
Jak to się stało, że Eddie trafił w tę tajemniczą uliczkę ujętą na okładce debiutanckiego singla Iron Maiden? Tę zasługę przypisuje się ekipie technicznej zespołu, na czele z Dave’em Lightsem, który wcielił postać w życie. To właśnie wtedy powstała specyficzna maska stworzona techniką papier-mâché, która wkrótce zaczęła figurować jako nieodłączny element koncertów. Z racji tego, że miała tylko twarz, nazwano ją The Head, a w akcencie muzyków brzmiało to jak Ead, co przekształciło się w imię Eddie. Ten ruch skłonił menadżera zespołu, Roda Smallwooda, do stworzenia większej koncepcji wokół rekwizytu. Gdy muzycy podpisywali kontakt z EMI, zasugerowano, by ich dzieła były sygnowane znakiem rozpoznawczym. Oznaczało to, że mieli wyróżniać się zarówno brzmieniem, jak i warstwą wizualną. Stało się jasne, że upiorna maska dostanie “kończyny” i na stałe wskoczy w graficzne plany Iron Maiden.
Następnie twórczą pałeczkę przejął Derek Riggs, który zaprowadził Eddiego do wcześniej wspomnianego zakamarka z debiutanckiego singla. Grafika “Running Free” stała się strzałem w dziesiątkę, a artysta postanowił iść krok w krok z kiełkującym metalem spod szyldu Iron Maiden, który wkrótce miał opanować muzycznie resztę świata.
Eddie ma wielu ojców, o czym przekonacie się, gdy przejrzycie muzyczny katalog Iron Maiden! Jak się okazuje, chociaż Derek Riggs odcisnął solidny ślad w tworzeniu postaci, jego warianty zostały przejęte również przez innych artystów. Jeden z najsłynniejszych albumów zespołu, “Fear of the Dark”, jest wynikiem wizji Mela Granta, który związał się twórczo z zespołem na kilka kolejnych okładek. Swój udział w inkarnacjach maskotki mieli między innymi: Hugh Syme, Tom Adams, Bob Cesca, Tim Bradstreet, Anthony Dry czy David Patchett.
Najświeższa odsłona Eddiego została stworzona przez Marka Wilkinsona, który przyczynił się do tworzenia okładek “Senjutsu” czy “The Book Of Souls”, ale miał swój udział w kreowaniu maskotki jeszcze w latach 90. Artysta powiedział wówczas Metal Hammerowi, że przyodzianie postaci w strój samuraja stało się nie lada wyzwaniem. “Wojownicy wyższych kast zazwyczaj nosili wiele warstw bogato zdobionego, gęstego materiału, który miał się zarówno prezentować, jak i spełniać swoją misję na polu bitwy – nie wyobrażałem sobie, żeby taki kostium pasował do szkieletowej sylwetki Eddiego. Poza tym wyglądałby zbyt ekstrawagancko” – tłumaczył Wilkinson. W efekcie znalazł złoty środek, który bez wątpienia zachwycił fanów Iron Maiden.
Polecamy na eBilet.pl
Eddie oczami muzyków
“Ciężko wyobrazić mi sobie bardziej rozpoznawalną maskotkę lub symbol kojarzony z zespołem. Eddie to niesamowite dzieło” – powiedział Lars Ulrich. Perkusista Metalliki rozwinął swoją myśl w filmie “Burning Ambition”, który wkroczy do polskich kin już 15 maja. Chuck D z Public Enemy podsumował: “Eddie ma to do siebie, że potrafi trafić do kilku pokoleń. Zawsze można było przyciągnąć nową osobę swoją postacią. Eddie to pomnik”.
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł













