Są takie filmy, płyty, seriale czy gry, o których dzisiaj mówi się, że są genialne lub przełomowe. Tylko że kiedy pojawiły się po raz pierwszy, niekoniecznie było to takie oczywiste. Czasem publiczność nie wiedziała, co właściwie zrobić z dziełem, które nie pasowało do znanych schematów. Czasem marketing obiecywał coś zupełnie innego. Bywało też tak, że twórca rzeczywiście zrobił coś nowego, ale odbiorcy potrzebowali kilku, kilkunastu albo nawet kilkudziesięciu lat, żeby oswoić się z tym pomysłem. A czasem sprawa jest jeszcze ciekawsza…
Royal Blood wydaje nowy album i ogłasza koncert na Open’er Festival!
W końcu jest! Brytyjski duet Royal Blood sprezentował światu wyczekiwany album "Dead Company". Zespół już wkrótce przyjedzie do Polski z nowym repertuarem.
06.11.2026
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Nowa płyta Royal Blood już na streamingach! Wszystko, co wiemy o “Dead Company”
Świetne wieści dla fanów Royal Blood! Brytyjski duet wydał “Dead Company”, a zaledwie kilka godzin przed premierą wydawnictwa muzycy potwierdzili swój udział w przyszłorocznej edycji Open’er Festival. Nadchodzące wydarzenie odbędzie się w dniach 30.06-03.07, a Royal Blood rozgrzeje Tent Stage pierwszego dnia imprezy. Zanim to nastąpi, minie jeszcze sporo czasu – warto wykorzystać go, by przyjrzeć się najświeższemu repertuarowi zespołu! To właśnie z tymi kawałkami Mike Kerr i Ben Thatcher przyjadą do Polski. W oczekiwaniu na wydarzenie, przyglądamy się płycie.
“Dead Company” rozgrzał streamingi 6 listopada, choć pierwotnie zakładano, że dzieło ujrzy światło dzienne tydzień później. Okres oczekiwania się skrócił, co jeszcze bardziej zaostrzyło apetyt fanów duetu – w końcu od ostatniego “Back to the Water Below” minęły trzy lata, więc entuzjaści chwytliwych melodii nie mogli doczekać się piątej studyjnej odsłony Royal Blood. W poprzednich wydawnictwach twórcy udowodnili, że potrafią mieszać różne odcienie gatunku, a rock w ich wydaniu przybiera formę garage, alternative, blues czy nawet stoneru. W jakie rejony zawędrowali tym razem?
Polecamy na eBilet.pl
“Wszystko albo nic – to wszystko, co wiem. Nigdy nie idę na pół gwizdka, idę na całość” – zadeklarował wokalista w singlu otwierającym album, “Ten Over Ten”. Słuchacze od razu wyłapali dwuznaczność tego wyrażenia – pasuje zarówno do tekstu utworu, jak i może figurować jako deklaracja muzycznej pewności siebie, którą nabrali artyści przez ostanie pięć wydawnictw. I mieli rację! Mike w jednym z wywiadów powiedział: “Wizja nowego materiału dojrzewała w nas i krystalizowała się, aż stała się absolutnie jasna: pójść na całość. Chcieliśmy po prostu nagrać najszybszą i najgłośniejszą płytę w historii Royal Blood”. W rozmowie z NME uzupełnił te słowa, deklarując, że mieli zamiar stworzyć dzieło bez jakichkolwiek hamulców. “Naprawdę podziwiam każdego, kto potrafi dotrwać do końca. Kawałki są dość brutalne, nie ma miejsca na oddech. Nagrywaliśmy każdą piosenkę z wyobrażeniem, że prezentujemy ją na żywo, a zestawiając je wszystkie ze sobą i grając jedna po drugiej, wyszło całkiem nieźle”. Warner Music porównał te utwory do “koncertowej amunicji”, więc spodziewajcie się, że już wkrótce część z tych dziesięciu nowych piosenek wybrzmi na żywo!
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł













