Kategorie
eBilet

Ciekawostki

Zjawisko “Post-Concert Depression” jak wrócić do rzeczywistości po wielkim evencie?

Fot. Shutterstock/AAR Studio

Czy możemy w ogóle mówić o depresji pokoncertowej, czy to jednak zbyt duże słowo? Depresja to przecież ciężka choroba, którą diagnozuje psychiatra. A może lepiej mówić o zjawisku post-concert blues? Naukowcy badają je oba, choć sprowadzają się do tego samego: obniżonego poczucia nastroju, braku motywacji do działania i trudności z powrotem do “normalnego” życia po udziale w długo wyczekiwanym wydarzeniu (nie tylko muzycznym). Sprawdźmy, czym są oba te zjawiska i jak sobie radzić z powrotem do rzeczywistości po wielkim evencie. Mamy dla ciebie aż 11 sposobów do przetestowania!

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

Czym jest Post-Concert Depression, i czy w ogóle możemy mówić tutaj o depresji? 

Post-Concert Depression, czyli pokoncertowa depresja NIE jest oficjalną diagnozą kliniczną. Nie znajdziesz jej w DSM-5. To nieformalny termin, który z depresją ma kilka wspólnych czynników, ale depresją NIE jest. 

Definicja Post-Concert Depression (PCD) mówi nam, że to termin używany nieformalnie do opisania uczucia smutku i wewnętrznej pustki po bardzo wyczekiwanym wydarzeniu (niekoniecznie musi być to od razu koncert). Od depresji odróżnia go głównie to, że stan ten trwa tylko chwilę, a depresja jest CHOROBĄ, którą się diagnozuje, leczy, i która trwa znacznie, ale to znacznie dłużej. 

Niektórym osobom po koncercie trudno wrócić do rzeczywistości i codziennej rutyny, które wydają się im strasznie monotonne i nudne w porównaniu do “wspaniałości” koncertu. Za chwilę do tego tematu wrócimy, ale musimy zrobić tu bardzo ważne wtrącenie.

Ważne! Czym jest depresja? 

Korzystając z okazji, warto wspomnieć o tym, czym NAPRAWDĘ jest depresja, bo termin ten jest znacznie nadużywany, szczególnie w mediach społecznościowych czy codziennych rozmowach, w których ludzie mają “depresję” od wysokich cen parówek (serio, widzieliśmy taki przypadek) czy nadchodzącej jesieni. 

Depresja to prawdziwa choroba, na którą nie wystarczy wziąć się w garść (głównie dlatego, że osoba chorująca na depresję nie potrafi tego zrobić. Tak, jak nie potrafiłaby siłą woli “zrosnąć” złamanej ręki). Daje ona przygnębiające uczucie smutku, które zalewa nas tak bardzo, że na inne uczucia brakuje miejsca. Towarzyszy mu poczucie beznadziei, brak zainteresowania czymkolwiek (także tym, co wcześniej sprawiało przyjemność chorującemu). To wszystko znacząco wpływa na codzienne życie, pogarszając jego jakość. 

By mówić o depresji, musimy spełnić wiele kryteriów ujętych w DSM-5:

  • stan depresyjny trwa przez większą część dnia, praktycznie codziennie,
  • anhedonia (brak zainteresowania przyjemnymi rzeczami),
  • wahania wagi lub apetytu bez żadnej innej przyczyny,
  • kłopoty ze snem (bezsenność lub hipersomnia, czyli ciągła potrzeba spania),
  • brak sił i energii,
  • poczucie beznadziejności, nieproporcjonalnego poczucia winy lub bezwartościowości,
  • problemy z koncentracją lub skupieniem uwagi
  • myśli samobójcze.

Jeśli takie objawy towarzyszą ci praktycznie ciągle od około dwóch tygodni – koniecznie udaj się do specjalisty w zakresie zdrowia psychicznego. Jeśli masz myśli samobójcze – sięgnij po pomoc od razu!

PCD a depresja

Wróćmy do naszej depresji pokoncertowej.

Jak widzisz, depresja jest chorobą, a PCD nie. Pierwsza z nich towarzyszy choremu przez praktycznie cały czas przez co najmniej dwa tygodnie. Druga – jest chwilowym spadkiem nastroju, który występuje zaraz po emocjonującym wydarzeniu. Najczęściej trwa maksymalnie kilka dni po koncercie. Jeśli jednak po tygodniu czy dwóch nadal czujesz się źle, warto porozmawiać ze specjalistą. Zawsze warto sięgnąć po pomoc. Lepiej to zrobić o raz za dużo, niż o raz za mało. I ma to zastosowanie nie tylko wobec samego siebie, ale także naszych bliskich, u których zaobserwujemy zmiany nastroju, które zdecydowanie zbyt długo się utrzymują. 

PCD a nauka – co o tym zjawisku mówią badania?

Post-Concert Depression jest badane dopiero od niedawna. Jedną z pierwszych osób, które postanowiły przyjrzeć się temu zjawisku z naukowego punktu widzenia, jest Lyen Krenz Yap. W 2020 roku badał fanów BTS. Wykazał on pewne elementy wspólne “depresji” pokoncertowej i prawdziwej depresji. Nie jest to jednak miarodajne badanie, ponieważ próba była mała, nieróżnorodna. Ponadto badanie nie zostało zrecenzowane. 

Post-event blues – alternatywa dla Post-Concert Depression

Jest także szersze zjawisko – post-event blues – którego nazewnictwo jest znacznie mniej kontrowersyjne z racji tego, że nie nawiązuje do choroby, jaką jest depresja. 

Post-event blues (coś na zasadzie baby blues po urodzeniu dziecka) to gwałtowny spadek nastroju, uczucie letargu i smutku po długo wyczekiwanym wydarzeniu, które dało nam radość. 

W artykule z “When the Event Ends: Post-Event Blues after Attending a Festival” z Journal of Festive Studies (2024) możesz przeczytać o tym, że spadek nastroju po koncercie ma podłoże zarówno biologiczne, jak i psychologiczne oraz społeczne. Nie da się ich wyraźnie rozgraniczyć. 

Naukowcy przebadali uczestników węgierskiego festiwalu Fekete Zaj i doszli do wniosków, że wiele osób doświadcza takiego właśnie spadku nastroju i jest to zjawisko normalne. Nie oznacza ono, że powinieneś zrezygnować z udziału w wydarzeniach, które wywołują u ciebie takie emocje, po prostu musisz być świadomy, że przez chwilę po wydarzeniu możesz odczuwać różne emocje, ale gdy zadbasz o siebie, wrócą do normy.

To naturalne, że gdy doświadczamy stanu szczęścia i euforii, zaliczymy potem zjazd (równowaga! W przyrodzie nic nie ginie i balans musi być, a przecież jako ludzie jesteśmy częścią natury, czy nam się to podoba, czy nie). Możemy odczuwać smutek, złość, nostalgię. 

Skąd bierze się PCD? 

Mogłoby się wydawać, że Post-Concert Depression jest zjawiskiem nietypowym. Ma ono jednak solidne podłoże w nauce, szczególnie jeśli skupimy się na funkcjonowaniu naszego mózgu. Podczas przyjemnych aktywności nasz mózg produkuje endorfiny oraz dopaminę (ta druga odpowiada za “system nagrody”. Wydziela się, gdy np. sięgamy po telefon i scrollujemy. Właśnie przez to, że w trakcie scrollowania – przez to, że nie wiemy, czy trafimy na coś fajnego, czy nie… albo może za chwilę jednak trafimy, więc jeszcze jedna rolka i jeszcze jedna – wydziela nam się dopamina, tak trudno nam się od tego oderwać). 

Czujemy się wtedy dobrze. Jednak gdy aktywność się kończy, a dopaminy mieliśmy naprawdę wysoki poziom – teraz on drastycznie spada, a my odczuwamy przygnębienie (tak samo jak wtedy, gdy przestajemy scrollować i wracamy do prawdziwego życia. Jest nam trudno, nie mamy motywacji ani chęci do działania. Chcemy sięgnąć po telefon jeszcze raz, bo tam czeka nagroda).

Jak dojść do siebie po koncercie? 11 sposobów do przetestowania

Jeśli po koncercie odczuwasz PCD, warto przede wszystkim zadbać o siebie.

Czas na refleksję

Zaraz po koncercie możesz wziąć do ręki długopis i dziennik, a następnie zapisać parę zdań (lub stron) o wydarzeniu, które miało miejsce. Czego doświadczyłeś? Co ci się podobało? Co nie? Czego chciałbyś więcej? Czy jest coś, co teraz chciałbyś zmienić w swoim życiu? 

Pisz, pisz, pisz. Pisanie naprawdę pomaga w wielu różnych sytuacjach, szczególnie gdy masz chaos w głowie (a po koncercie na pewno go masz). 

Możesz też porozmawiać o swoich doświadczeniach z bliskimi lub z innymi uczestnikami koncertu (to mogą być jednocześnie twoi bliscy, jeśli wybraliście się tam razem). W tej drugiej sytuacji możecie zobaczyć, jak postrzeganie tego samego wydarzenia zmienia się w zależności od tego, kto o nim opowiada.

Zostań w kontakcie z wydarzeniem

Możesz śledzić artystę / artystów w mediach społecznościowych lub dołączyć do grupy fanów, z którymi w różnych wątkach będziesz mógł porozmawiać na temat swoich doświadczeń. Na pewno okaże się, że nie jesteś jedyną osobą, która się tak czuje.

Możesz także w wolnych chwilach, w trakcie dojazdów (np. do pracy) czy podczas gotowania słuchać utworów, które zostały zagrane na koncercie. 

Regularny sen

Podstawą podstaw jest regularny sen, bo gdy się nie wysypiamy, nasz nastrój się pogarsza, jesteśmy bardziej drażliwi, łatwiej wyprowadzić nas z równowagi, trudniej nam się skupić i mniej rzeczy nas cieszy. 

Jak zadbać o sen? 

  • wietrz sypialnię,
  • śpij przy niższej temperaturze,
  • chodź spać regularnie,
  • minimum godzinę przed snem nie korzystaj z ekranów,
  • wieczorem włącz ciepłe, przygaszone światło.

Spędzaj czas z ludźmi / zwierzakami

Relacje to jeden z fundamentów naszego dobrostanu. Dlatego warto spędzać z naszymi bliskimi czas każdego dnia. Nikt nie mówi tu o tym, by codziennie wychodzić na kawę z przyjaciółmi, bo wszyscy pracujemy / mamy dzieci / obowiązki itd. Ale kilka słów wymienionych z mężem, przytulanie, SMS do rodziny czy przyjaciół naprawdę potrafią zdziałać cuda. Każda, nawet najmniejsza cegiełka, ma znaczenie. 

  1. Pamiętaj, że nie musicie rozmawiać, robić niczego razem. Możecie po prostu być obok siebie (np. jedno z was w słuchawkach ogląda film na laptopie, a drugie czyta książkę, ale siedzicie obok siebie, jednocześnie dotykając się nogami). 

Alternatywą jest spędzanie czasu ze zwierzakami. Jeśli masz swojego – pobaw się z nim, pogłaskaj, a nawet porozmawiaj. Raczej nie będzie cię oceniał (raczej, bo niektóre koty patrzą tak, jakby bardzo surowo nas oceniały…). 

Czas na hobby

Jeśli je masz – zaplanuj w kalendarzu czas na zajmowanie się nim bez poczucia winy. Tutaj znajdziesz wskazówki, jak znaleźć czas na hobby, gdy masz milion innych obowiązków i żyjesz w ciągłym niedoczasie.

Jeśli go nie masz – zacznij testować różne rzeczy. Może to będzie rękodzieło (tego jest mnóstwo rodzajów! Możesz robić coś z papieru, bibuły, drewna…)? Lepienie z gliny? Taniec? Sport? Rośliny? Ogródek (spróbuj wyhodować rośliny na własnym parapecie)? Piesze wycieczki (zostań turystą w swoim mieście)? Czytanie? Opcji masz praktycznie nieskończenie wiele!

Aktywność fizyczna

Aktywność fizyczna działa uspokajająco na nasz układ nerwowy, który po dużym wydarzeniu jest rozregulowany i nadaktywny. Co ciekawe, nie musisz ćwiczyć powolnej jogi czy się rozciągać, by poczuć korzyść. Jeśli czujesz, że rozsadza cię od środka i wręcz nosi – pobiegaj, zrób trening cardio albo chociaż zacznij skakać. Wyrzuć z siebie tę energię. Jeśli jednak czujesz przytłoczenie – lżejszy trening będzie idealny (możesz sprawdzić yin jogę).

Nigdy nie ćwiczyłeś? Spacer zawsze będzie dobrym pomysłem. 

Odżywianie

Pamiętaj o tym, by dobrze się odżywiać. Zajadanie się przekąskami, szczególnie słodkimi, nie dodaje energii. Wręcz przeciwnie – przez chwilę mamy skok glukozy, a potem zjeżdżamy rollercoasterem w dół, zaliczając senność, zmęczenie i brak chęci do czegokolwiek. Tego nie chcesz w swoim stanie. Postaw na prosty, zdrowy i smaczny posiłek. Po inspiracje możesz zajrzeć tutaj

Unikaj alkoholu i innych używek

One nie sprawiają, że czujesz się lepiej. Zagłuszysz emocje i odczucia, ale one “znikną” tylko na chwilę. Później wrócą ze zdwojoną siłą. 

Nie będziemy cię tutaj pouczać o tym, że alkoholu nie warto pić w ogóle, ale sam zdecyduj, czy chcesz czuć się później jeszcze gorzej niż teraz, czy może jednak lepiej zaopiekować się sobą i przetrwać trudny czas, a potem być sobie za to wdzięcznym.

Techniki relaksacyjne

Wyglądają głupio, ale pamiętaj: jak coś jest głupie i działa, to wcale nie jest głupie. Sięgnij po oddychanie po kwadracie (4 sekundy wdech – 4 sekundy przerwy – 4 sekundy wydech – 4 sekundy przerwy) lub mindfulness, czyli po prostu uważność. Rozejrzyj się dookoła siebie i pomyśl o:

  • 5 rzeczach, które widzisz,
  • 4 rzeczach, które czujesz (dotykiem),
  • 3 rzeczach, które słyszysz,
  • 2 rzeczach, których zapach czujesz,
  • 1 rzeczy, których smak czujesz.

Możesz także wypróbować medytację. Polecamy prowadzoną przez Małgorzatę Mostowską (znajdziesz na YouTubie) lub „Poradnik Headspace: Medytacja” na Netflixie. 

Planowanie przyszłości

Zastanów się, na jakie kolejne wydarzenia chciałbyś się wybrać. Zaplanuj wyjazd. Kup bilety (lub zaplanuj ich zakup, jeśli jeszcze nie ruszyła sprzedaż). Odliczaj do kolejnego koncertu lub czegokolwiek innego (może to być spektakl teatralny, wyjście do muzeum, wyjazd czysto turystyczny itd.).

To wcale nie musi być ogromne wydarzenie! Możesz zaplanować nawet spacer w swoim mieście (pamiętasz przykład z byciem turystą?) na sobotę i przez cały tydzień do niego odliczać. Niech takie planowanie małych przyjemności stanie się dla ciebie nawykiem, wtedy zawsze będziesz na coś czekał, a przez to zawsze będziesz się mógł na coś cieszyć. Ponadto słabiej odczujesz pokoncertowe przygnębienie, bo będziesz wiedział, że to nie jest pojedyncze fajne wydarzenie w twoim życiu. 

Słuchaj muzyki

Ale takiej muzyki, które jest balsamem na twoją duszę, a nie takiej, która dobije cię do samej ziemi. Nie chcesz pogarszać swojego nastroju, tylko go polepszyć. Wybieraj utwory, które dają ci radość. Jeśli możesz do nich śpiewać i/lub tańczyć – jesteś na wygranej pozycji. 

Post-Concert Depression, post-event blues a depresja – podsumowanie

Już wiesz, czym się różnią wszystkie te zjawiska. Jeśli nie chcesz bagatelizować depresji, mów raczej o post-event bluesie, który jest powszechnym zjawiskiem po długo wyczekiwanych wydarzeniach. I pamiętaj, by o siebie zadbać. Dzięki temu szybciej wrócisz do rzeczywistości i lepiej się poczujesz.

 

Źródła:

[1] https://footprintstorecoverymh.com/what-is-post-concert-depression/ (dostęp z dnia 15.04.2026)

[2] https://www.researchgate.net/publication/343222715_ARMYs_Post-Concert_Depression_as_A_Clinical_Phenomenon (dostęp z dnia 15.04.2026)

[3] “When the Event Ends: Post-Event Blues after Attending a Festival”, Journal of Festive Studies, Vol. 6, 2024, 279—299, https://doi.org/10.33823/jfs.2024.6.1.245

[4] https://www.medicalnewstoday.com/articles/post-concert-depression#causes (dostęp z dnia 15.04.2026)

Avatar autora wpisu
Klaudia Jaroszewska-Kotradii

Klaudia Jaroszewska-Kotradii – multipasjonatka, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zafiksowana na punkcie rozwoju i zdobywania wiedzy wszelakiej. Prywatnie mama, żona i kreatywna dusza, która na równi uwielbia Sanah i The Hardkiss.