Szukacie czegoś, co chociaż na chwilę pozwoli wam zapomnieć o krótkich dniach i niskich temperaturach? Potrzebujecie w mig pozytywnego ładunku energii? Wybierzcie się do Teatru Capitol na jedną - a jeszcze lepiej na wszystkie - z tych sześciu komedii! Zabawa od pierwszej do ostatniej minuty gwarantowana. Bo komedie Teatru Capitol to doskonały sposób na walkę z zimową aurą!
Laibach wraca do Polski. Szykujcie się na popową apokalipsę w cieniu algorytmów!
Słoweńska legenda muzyki industrialnej już w maju zawita do Polski w ramach trasy promującej jej najnowszy album "MUSICK". Co wiadomo o tym wydawnictwie?
26.02.2026
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Laibach nagrywa pierwszy album od 12 lat i wkrótce przyjedzie z nim do Polski!
Słoweńscy muzycy wystąpią na scenie Progresji 30 maja. W Warszawie grupa zaprezentuje materiał z najnowszej płyty “MUSICK”, a także inne utwory ze swojej rozległej dyskografii.
O tym, że koncerty Laibacha to jest coś więcej niż tylko muzyka, fanom kolektywu mówić nie trzeba. Każdy ich występ to widowisko. Za każdym razem inne i zaskakujące kolejnymi muzycznymi i wizerunkowymi projektami, wizjami i wcieleniami, nawet jeśli wydają się z zupełnie innego świata.
Od samego początku grupa wymyka się łatwym klasyfikacjom. Industrial, darkwave, metal, pop, muzyka symfoniczna, elektroniczna, techno, awangarda i wszystkie inne rzeczy, które trudno nazwać – to właśnie Laibach. Ale nie tylko, bo formacja zajmuje się także sztukami wizualnymi, performance’em i filozoficzno-polityczno-symbolicznej grą z publicznością – np. parodiując totalitarną ikonografię – oraz komponuje muzykę dla teatru (muzyka do przedstawienia “Macbeth”), filmu (np. “Iron Sky”), na potrzeby wystaw, czy szczególnych rocznic (np. z okazji 70. rocznicy Powstania Warszawskiego). Zespół flirtuje z tym wszystkim, filtrując to przez swoją pokręconą wyobraźnię. Dla nich po prostu nie ma niemożliwego!
“MUSICK”
Trasa koncertowa promująca “MUSICK” rozpocznie się 18 maja w Grazu i obejmie najważniejsze europejskie miasta. Sam album ukaże się z kolei 1 maja nakładem legendarnej wytwórni Mute Records. Jest to pierwszy pełnoprawny album z całkowicie autorskim materiałem od czasu płyty “Spectre” wydanej w 2014 roku.
Przez ostatnie dwanaście lat grupa skupiała się głównie na projektach koncepcyjnych, takich jak “The Sound of Music”, “Also Sprach Zarathustra” czy symfonicznym “Alamut”. “MUSICK” jest więc powrotem do formy piosenkowej, choć w niezwykle przewrotnym wydaniu. Album został zapowiedziany jako najbardziej popowe dzieło w ponad czterdziestoletniej karierze kolektywu. Brzmieniowo płyta ma czerpać z szerokiego spektrum gatunków, od J-popu i K-popu, aż po eurodance lat 90. Oczywiście we wszystko to wpleciono charakterystyczny dla grupy marszowy industrial i mimo tych tanecznych naleciałości, w centrum wciąż pozostaje głęboki, grobowy baryton Milana Frasa, który nadaje całości znajomy, “laibachowski” ciężar. Za produkcję materiału odpowiada m.in. uznany brytyjski producent Richard X, który w swoim dorobku ma współprace z takimi gwiazdami jak Pet Shop Boys, Sugababes, Goldfrapp, New Order i Kelis.
Oczywiście taka stylistyczna wolta to zabieg ideowy u Laibacha. W końcu nie od dziś wiadomo, że grupa pod płaszczykiem piosenek nagrywa swoje manifesty, pod które można tupać nogą. I tu nie jest inaczej. Tytuł albumu jest w końcu grą słów łączącą angielskie słowo “music” (muzyka) z przymiotnikiem “sick” (chory), co zdaniem zespołu określa współczesny stan przemysłu muzycznego funkcjonującego w epoce “cyfrowego odpadu”, w której AI coraz częściej zastępuje ludzką kreatywność. “MUSICK” – jednocześnie zaraźliwie taneczny, koszmarny i przerażający oraz szyderczy i ironiczny – jest próbą odpowiedzi na pytanie, czy w świecie zdominowanym przez maszyny jest jeszcze miejsce na autentyczną sztukę. Koncept albumu porusza problem dominacji sztucznej inteligencji i algorytmów w naszym życiu. Zespół postrzega je jako narzędzie kontroli i wykorzystując estetykę nadidentyfikacji obnaża te mechanizmy “nowej władzy” ukryte za kolorową fasadą hiper-chwytliwych popowych utworów. Ten album to Laibach przeglądający się w lustrze TikToka – obraz w nim jest wyraźnie i celowo zniekształcony, ale pokazuje wciąż prawdę o kondycji współczesnego świata.
– Tytuł albumu, “MUSICK”, odnosi się do przesytu – do zmęczenia muzyką w czasach, gdy jest jej tak dużo, że ledwo jesteśmy w stanie się w nią naprawdę zaangażować. Każdego dnia do sieci trafia od 100 000 do 150 000 nowych utworów, które w zasadzie nie istnieją – stają się cyfrowymi odpadami, martwo narodzonymi dźwiękami słyszanymi wyłącznie przez boty. Podobnie jak wiele aspektów współczesnego życia, nawet prosta czynność słuchania muzyki sprawia, że zaczynamy kwestionować rzeczywistość. “MUSICK” odnosi się do tej “choroby” poprzez nieustannie deformujące się brzmienia i punkty odniesienia – czytamy w opisie wydawnictwa.
Muzyka do gimnastyki w cyfrowym gułagu
Singlem promującym płytę jest utwór “Allgorhythm”, nagranym z ghańską wokalistką Wiyaalą. Zarówno w treści, jak i formie utwór zręcznie zestawia manipulacyjną naturę algorytmów z manipulacyjną naturą samej muzyki – obydwu zaklęć, którym tak chętnie i bezwolnie się poddajemy. Laibach dekonstruuje popową piosenkę, by pokazać nam, jak bardzo jesteśmy sterowani przez kody:
– Algorytmy to nowi bogowie, którym składamy w ofierze naszą uwagę – piszą o utworze muzycy.
Najtrafniej singiel podsumował chyba The Quietus pisząc, że “to muzyka do gimnastyki w cyfrowym gułagu. Fascynująca i odpychająca jednocześnie”.Bardzo trafna jest również recenzja Spin, który ze swojej strony dodaje, że “to najbardziej taneczna diagnoza końca cywilizacji, jaką otrzymaliśmy w tej dekadzie”.
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł








