Większość artystów zostawia w muzyce jakiś ślad. David Bowie zostawił ich mnóstwo i widać je do dziś. Zmieniał tę muzykę, gdy tylko miał na to ochotę i robił to tak konsekwentnie, że trudno dziś wskazać jeden gatunek, jeden styl czy jedną dekadę, na którą nie miał wpływu. Kosmiczny rock'n'rollowiec, androgyniczny prowokator, berliński awangardzista, gwiazdor wielkich aren… a to i tak tylko część jego wcieleń. Nie był jednym artystą. Był kilkoma. A ponad dekadę po jego śmierci, wciąż mówimy o nim w czasie teraźniejszym. Przed tobą 10 utworów Davida Bowiego, bez których historia muzyki wyglądałaby zupełnie inaczej.
Imany: kobieta, która wywalczyła własną niepodległość. Poznaj jej “Women Deserve Rage”
Imany już za chwilę wyruszy z trasą koncertową po Polsce promującą jej nowy, porywający i długo oczekiwany album "Women Deserve Rage", który - jak podkreśla artystka - jest czymś więcej niż zwykłą płytą: to zrodzony z wewnętrznej potrzeby, odważny manifest emancypacji kobiety, która postanawia się na nowo zdefiniować.
13.04.2026
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Imany: Women Deserve Rage Tour
Imany, autorka takich hitów jak “You Will Never Know” czy “Don’t Be So Shy” w 2025 roku powróciła z nowym albumem “Women Deserve Rage” uznanym przez krytyków za jedno z najznakomitszych wydawnictw w jej karierze. To właśnie z materiałem z tej płyty artystka już za kilka dni przyjedzie do Polski. Wystąpi:
- 20 kwietnia w Gdańsku (Stary Maneż)
- oraz 21 kwietnia w Warszawie (Teatr Muzyczny ROMA)
Te koncerty to wspaniała okazja, by na żywo usłyszeć charyzmatyczną artystkę, którą The Guardian uznał za jeden z najbardziej charakterystycznych głosów współczesnej Francji. A jest to głos, który rozpoznajesz od razu – ciepły, delikatnie chrypiący, głęboki, melancholijny, pełen prawdy i siły.
Przeczytaj też:
Imany – kobieta pełna wiary
Jej historia jest równie nieprzeciętna, jak jej głos. Tak naprawdę nazywa się Nadia Mladjao i urodziła się na Komorach Francuskich. Nim świat muzyki poznał ją jako Imany (co w języku suahili oznacza “wiarę”) była najpierw lekkoatletką, a potem przez blisko dekadę pracowała jako modelka w Nowym Jorku. Zmęczona byciem tylko “wieszakiem na ubrania”, zrezygnowała jednak z kariery na wybiegu i w pełni poświęciła się temu, co uważała za swoje prawdziwe powołanie – muzyce.
Jak opowiada w wywiadach przyjechała do Paryża mając w małej walizce oprócz ubrań tylko portfolio i krążek demo z 6 utworami. Z pomocą siostry zaczęła od występów w małych klubach stolicy Francji. To właśnie tam swoją oryginalnością zwróciła uwagę producenta, który wcześniej odkrył m.in. Ayo.
I tak w 2010 roku Imany wydała swoją pierwszą EP-kę pt. “Acoustic Sessions”, która od razu przyciągnęła uwagę zarówno słuchaczy, jak i krytyków. Obdarzona unikalną, androgyniczną barwą głosu piosenkarka zachwyciła ich swoim nostalgicznym stylem przywodzącym na myśl Tracy Chapman i Billie Holiday.
Jednak prawdziwy przełom nastąpił w 2011 roku wraz z premierą debiutanckiego albumu “The Shape of a Broken Heart” zawierającego mega-hit “You Will Never Know”, który podbił listy przebojów w całej Europie. Ale nie tylko on zdobył serca słuchaczy. Płyta pełna osobistych, głębokich piosenek, w których słodycz przeplata się z goryczą, a melancholia z niezwykłą pogodą ducha wniosła do muzyki pop powiew szczerości.
Również styl muzyczny Imany jest unikalny. Artystka rezygnuje z nadmiernej produkcji na rzecz akustycznego minimalizmu, a w warstwie muzycznej znakomicie łączy melancholię folk-rocka z głębią i surową elegancją bluesa, rytmiką soulu, lekkimi odniesieniami do klimatów afrykańskich i tym, co można by nazwać nowoczesnym nurtem “chanson française” w wersji anglojęzycznej.
O tym, że mamy do czynienia z nonkonformistyczną osobowością, która budując swój artystyczny świat na własnych zasadach, a jej twórczość, to nie tylko “zwykłe” piosenki, a piękne song-deklaracje i manifesty (Imany w swojej twórczości często wypowiada się m.in. na temat standardów etycznych, nierówności społecznych i walki o prawa kobiet) przekonaliśmy się również wraz z kolejnymi płytami, które w kolejnych latach zagościły w dyskografii Imany.
Wydany w 2016 roku album “The Wrong Kind of War” potwierdził jej międzynarodowy sukces, przynosząc kilka platynowych płyt, a przygotowany przez duet Filatov & Karas remiks promującego wydawnictwo singla “Don’t Be So Shy” stał się globalnym fenomenem, osiągając setki milionów odtworzeń na całym świecie. Z kolei w 2021 roku Imany zaskoczyła nas płytą “Voodoo Cello” – śmiałym projektem, w którym hipnotyzujący głos artystki znakomicie przeplata się z harmoniami ośmiu wiolonczel i w którym zaproponowała własne – często bardzo nieoczywiste i zaskakujące – reinterpretacje klasyków: od Radiohead po Madonnę.
“Women Deserve Rage” – poruszający portret kobiety w procesie przemiany
W październiku 2025 roku Imany powróciła z nowym, porywającym i długo oczekiwanym albumem “Women Deserve Rage”. Artystka mówi o tym wydawnictwie, że jest to bardzo intymny – a jednocześnie uniwersalny, bo jego problematyka dotyczy doświadczeń wielu kobiet – projekt, zrodzony z istotnej i pilnej wewnętrznej potrzeby “odzyskania swojej prawdy i odrodzenia się w wolności”. To deklaracja niepodległości i emancypacji kobiety, która postanawia się na nowo zdefiniować.
W warstwie tekstowej Imany z pasją i surowymi emocjami porusza tematy dotyczące m.in. emocjonalnych ran, procesu ich uzdrawiania oraz pragnienia i tęsknoty za nieustraszoną i bezkompromisową miłością – również tą, którą powinnyśmy okazywać samym sobie. To poruszający portret kobiety w procesie przemiany. “Women Deserve Rage” – jak mówi Imany – “daje głos kobiecie, która wybiera prawdę, wolność, odwagę i odnowę”.
Ale jest to też głos kobiety, która w końcu dała sobie prawo do tego, by zaakceptować swój gniew, który – jak przekonuje artystka – wcale nie musi być powodem do wstydu, lecz wręcz przeciwnie, może stać się początkiem drogi do wewnętrznej wolności.
Tak o przesłaniu “Women Deserve Rage” powiedziała Imany w wywiadzie dla Polskiego Radia:
– Potrzebowałam przepracować bardzo bolesne doświadczenia takie, jak gniew, ból, rozczarowanie. Zrobiłam to więc w jedyny znany mi sposób, czyli tłumacząc je na język sztuki. Podzieliłam tę płytę na części odpowiadające tym stanom: złości, rozczarowaniu, wreszcie uzdrowieniu i uwolnieniu. Chciałam zaprosić słuchacza do tego, żeby towarzyszył mi w mojej podróży, której efektem jest odzyskanie integralności i bycie wspanialszą wersją siebie. Sądzę, że emocje typu smutek i gniew są niezwykle potrzebne. One czynią nas ludźmi. Chodzi o to, żeby nie oddać im nad sobą kontroli, a dzieje się tak, jeśli pozostaną one niewyrażone. Ten artystyczny wyraz emocji jest uwalniający. Kobiety mówiły mi, że już przez sam tytuł albumu, poczuły się dostrzeżone, poczuły, że mogą czuć to, co czują i być tym kim są. Wiele kobiet wyraża wdzięczność za to, że śpiewam o rzeczach, które one zawsze chciały powiedzieć. Czasem coś jest nie w porządku, ale nie masz pojęcia, jak to ująć w słowa. Myślę, że taka jest rola artysty.
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł












