Jointy, melanże i malinowa wódka. Postać bambi, którą kreowała od debiutu w Baila Ella Records, rezonowała z młodymi odbiorcami. Była bezkompromisowa i prowokacyjna. Łączyła aparycję gwiazdy z miss osiedla. Na "B" artystka wraca z kilkuletniej imprezy ze złamanym obcasem i rozmazanym makijażem.
15 grudnia – Międzynarodowy Dzień Herbaty. Ceremonie, zwyczaje i rytuały na świecie
Gdy spytasz o filiżankę herbaty, w różnych regionach świata możesz otrzymać zupełnie różne napoje. W Japonii znana jest podniosła ceremonia picia herbaty, w której pierwsze skrzypce gra matcha. W Chinach mamy do czynienia z herbatą liściastą. W Wielkiej Brytanii pije się czarną herbatę z mlekiem. Zanim przyjdzie 15 grudnia, którego to dnia ma miejsce Międzynarodowy Dzień Herbaty, warto przyjrzeć się bliżej tym czterem różnym tradycjom picia herbaty i odkryć, że łączy je coś więcej niż sam napój.
20.10.2026
Klaudia Jaroszewska-Kotradii
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Japońska Ceremonia Picia Herbaty
Japońska Ceremonia Picia Herbaty – Chanoyu, 茶の湯, tłumaczona jako “wrzątek na wodę” – znana jest także jako sztuka ceremonialnego przyrządzania herbaty lub jako chadō lub sadō (“droga herbaty”). Ma ona podniosły, uroczysty charakter.
Krótka historia
Za panowania dynastii Tang (618-907) zieloną herbatę pito głównie dla jej smaku (wcześniej traktowano ją jako lekarstwo). Liście prasowano w kostki i dodawano do nich sól oraz imbir. W okresie panowania dynastii Song (960-1279) liście podgrzewano na parze, następnie suszono i tłuczono na proszek. Wykorzystywano je w celach ceremonialnych w świątyniach, ale z czasem zaczęto je cenić również poza ich murami.
Matcha – bo o nią tutaj chodzi – była roztrzepywana w stożkowych miseczkach tenmoku-chawan. Potem mnich Eisai Myōan (1141-1215) wprowadził rytuał picia sproszkowanej herbaty w czasie medytacji zen. To on jest autorem “Traktatu o piciu herbaty dla zdrowia”. Przedstawił on w nim jej korzyści dla zdrowia fizycznego oraz duchowego.
Jednak w tamtych czasach herbatę pili głównie arystokraci i mnisi. Dopiero za jakiś czas trafiła ona w ręce wojowników oraz przedstawicieli klasy kupieckiej. Niestety, wtedy też ceremonia straciła swoją rangę – podczas przyjęć skupionych wokół picia herbaty prowadzono konkursy poezji oraz rozpoznawania rodzajów herbaty, a także pito duże ilości alkoholu, uprawiano hazard i ostentacyjnie pokazywano kosztowne przedmioty do parzenia herbaty sprowadzane z Chin.
Skąd wzięła się ceremonia herbaciana?
Na obecny kształt ceremonii picia herbaty wpływ mieli:
- Shukō Murata – stworzył koncepcję picia herbaty w skupieniu, co miało być wyrazem wiary zen, według której każdy czym w życiu codziennym może prowadzić do oświecenia,
- Jōō Takeno – uprościł ceremonię oraz kładł nacisk na używanie przedmiotów japońskich, a nie chińskich,
- Rikyū Sen – wprowadził umiar, odrzucił splendor i ostentację, a także wyeliminował wszystko, co rozprasza uwagę. To on wprowadził bardzo wąskie wejście do altan herbacianych, które zmuszało gości do wpełzania do nich. Wszystko w myśl odrzucenia hierarchii społecznej.
Najważniejsze elementy ceremonii picia herbaty
Według anegdoty, piękną myślą podzielił się mistrz Rikyū: “Węgla drzewnego wziąć tyle, aby zawrzała woda, herbaty zaś tyle, aby wydobyć właściwy jej smak. Ułożyć kwiaty tak, aby wydawało się, że rosną. Latem stworzyć wrażenie rześkiego chłodu, a zimą – przytulności. I to jest cała tajemnica”.
Jednak najważniejsze ideały “drogi herbaty” sprowadzają się do czterech elementów:
- wa – harmonia, jaka powinna panować między ludźmi, między człowiekiem a naturą, a także… w doborze przedmiotów herbacianych i sposobów ich używania,
- kei – szacunek okazywany wszystkim rzeczom, który to pochodzi ze szczerego uczucia wdzięczności za ich istnienie,
- sei – czystość (fizyczna i duchowa),
- jaku – spokój, stan pokoju ducha.
Jak wygląda Japońska Ceremonia Picia Herbaty?
Tradycyjna ceremonia herbaciana odbywa się w niewielkim pawilonie usytuowanym w ogrodzie. Może się on znajdować zarówno na terenie prywatnym, jak i świątynnym lub parkowym. Wszystkie elementy ceremonii tworzą atmosferę spokoju i symbolizują oderwanie od świata zewnętrznego oraz codziennych spraw. Całość przebiega w nastroju godności i skupienia, według ściśle przyjętych zasad.
Ogród – pierwszy krok w stronę wyciszenia
Ogród zapewnia spokojne i naturalne otoczenie, które przygotowuje uczestników do ceremonii. Zazwyczaj podzielony jest na dwie części – zewnętrzną i wewnętrzną. W części zewnętrznej znajduje się zadaszone miejsce do siedzenia, pełniące funkcję poczekalni, zanim mistrz ceremonii zaprosi gości do środka. W części wewnętrznej czeka dodatkowe miejsce do siedzenia oraz kamienna misa na wodę, służąca do rytualnego obmycia rąk i płukania ust.
Gospodarz wita przybywających gości ukłonem przy furtce. Ci, spacerując po ogrodzie, wyrażają podziw dla aranżacji roślin i kamiennych kompozycji. Przy ogrodowej ławeczce wszyscy spotykają się, by wybrać “głównego gościa honorowego” – osobę spośród zaproszonych, uchodzącą za najbardziej szanowaną. Jej rolą jest, wspólnie z gospodarzem, dbanie o atmosferę spotkania oraz służenie pozostałym przykładem.
Wejście symbolizujące równość
Do pawilonu prowadzi niewielki otwór o wymiarach zaledwie 80 × 70 cm – każdy wchodzący musi niemal wczołgać się do środka. To symbol równości wszystkich uczestników ceremonii. W dawnych czasach nawet samuraj musiał zostawić przed wejściem swoją broń, by w ten sposób okazać, że podczas ceremonii jest równy innym gościom.
Wabi-sabi, czyli piękno prostoty
Wystrój podporządkowany jest zasadzie wabi-sabi – japońskiej koncepcji estetyki oznaczającej piękno odnajdywane w spokojnej prostocie i ascetycznym wyrafinowaniu. W pomieszczeniu nie znajdziemy mebli ani zbędnych przedmiotów – nic nie powinno rozpraszać uwagi uczestników.
Rozmowa, posiłek i przygotowanie herbaty
Kiedy do pomieszczenia wchodzi gospodarz, główny gość dziękuje mu za zaproszenie i przygotowanie ceremonii. Następnie rozpoczyna się rozmowa – ale wyłącznie na tematy związane z ceremonią. Poruszenie innych tematów byłoby uznane za nietakt i zakłócenie harmonii spotkania.
Gościom podawany jest lekki posiłek, na który składają się ryż, zupa, ryba i warzywa, a do niego czasem sake i wagashi.
Gospodarz zagotowuje wodę w naczyniu, przeciera miseczki, a bambusową łyżeczką wsypuje sproszkowaną herbatę – trzy łyżeczki na osobę. Następnie zalewa ją wodą i roztrzepuje bambusowym przyrządem, przypominającym z wyglądu pędzel do golenia. Gdy herbata jest dobrze wymieszana, gospodarz podaje ją gościom. Rozróżnia się tu dwa rodzaje herbaty:
- gęstą koi-cha, którą wszyscy piją kolejno z jednego naczynia, podając je sobie z ukłonem i stosownymi słowami uprzejmości,
- usu-cha – lżejszą herbatę podawaną każdemu gościowi osobno.
Każda z nich przygotowywana jest według innych skomplikowanych zasad, których nauka zajmuje lata.
Przeczytaj też:
Chińska Ceremonia Parzenia Herbaty
Gongfu cha bywa w skrócie nazywane “chińską ceremonią herbaty” – choć z tego określenia w zasadzie tylko słowo “herbata” pasuje bez zastrzeżeń. Czym więc naprawdę jest gongfu cha i dlaczego termin ten coraz częściej pojawia się w rozmowach o herbacie?
Co oznacza gongfu cha?
Gongfu cha (功夫茶) można przetłumaczyć jako “umiejętne parzenie herbaty”. Sam człon gōngfū oznacza umiejętność lub technikę wymagającą ćwiczenia i doskonalenia. Znawczyni herbaty Anna Włodarczyk tłumaczy gongfu cha jeszcze inaczej – jako “herbatę pracochłonną”.
Czy gongfu cha to ceremonia parzenia/picia herbaty?
Nie do końca. To przede wszystkim technika parzenia, która może towarzyszyć zarówno codziennemu piciu herbaty, jak i eleganckim prezentacjom “sztuki herbaty”, przypominającym już właściwą ceremonię.
Najważniejsze cechy parzenia gongfu cha
W dużym uproszczeniu styl ten charakteryzuje się użyciem małych naczyń, dużej ilości liści w niewielkiej ilości wody oraz krótkim czasem parzenia. Herbata parzona jest w niedużym czajniczku (glinianym lub porcelanowym) bądź w gaiwanie, czyli czarce z pokrywką – rzadko większych niż 200-250 ml. Po zaparzeniu napar przelewa się do dzbanuszka chahai (“morze herbaty”) lub gongdaobei (“kubek sprawiedliwości”), a stamtąd do czarek.
Gongfu cha to przede wszystkim procedura o znaczeniu użytkowym, której celem jest uzyskanie jak najsmaczniejszej herbaty jak najmniejszym nakładem – nie chodzi więc o wykonanie jak największej liczby parzeń, lecz o to, by każde z nich było dobre. Jak to ujął znawca herbaty Dawid Maciejowski: “Trzeba wiedzieć, kiedy rozstać się z herbatą w dobrych stosunkach”.
Co ciekawe, wszystkie naczynia do parzenia i picia herbaty są podgrzewane, by herbata była gorąca zarówno w czajniczku, jak i w czarce, z której się ją pije.
Jaką herbatę wybrać do gongfu cha i w czym ją przygotować?
Najczęściej w tym stylu parzy się oolongi i pu-erh, choć równie dobrze sprawdzają się herbaty białe i czarne (chińskie i tajwańskie hongcha oraz herbaty wietnamskie i japońskie wytwarzane w podobnym stylu). Herbaty zielone parzy się tak zazwyczaj rzadko – wyjątkiem jest Syczuan, gdzie parzenie w gaiwanie było praktykowane na długo przed rozpowszechnieniem gongfu cha.
Wersja minimum to czajnik lub inne źródło gorącej wody, gaiwan lub mały czajniczek (50-200 ml) oraz czarki. Częściej jednak spotyka się też dodatkowe elementy m.in.: podstawkę pod czajniczek, miskę na zlewki, naczynie do prezentacji liści, szczypce, szpatułkę, czarki do podziwiania aromatu (wenxiangbei), ściereczkę… Współcześnie nie ma sztywnych zasad co do tego, które akcesoria są niezbędne.
Parzenie herbaty na mokro i na sucho
Wyróżnia się przy tym dwa style parzenia: mokry (湿泡法), w którym wodzie pozwala się swobodnie spływać po naczyniach na specjalnym stoliku chapan, oraz suchy (干泡法), bardziej elegancki i oszczędny w rozlewaniu wody.
Skąd wzięło się gongfu cha?
Tradycja narodziła się w czasach dynastii Qing, na pograniczu prowincji Guangdong i Fujian – prawdopodobnie w mieście Chaozhou, co najmniej 300 lat temu (pierwsza pisemna wzmianka pochodzi z 1792 roku). Przez długi czas pozostawała jednak lokalnym, mało znanym zwyczajem – jeszcze w latach 30. XX wieku opisywano ją jako tradycję znaną wyłącznie w Chaozhou.
Prawdziwy przełom nastąpił na Tajwanie w latach 70., gdzie gongfu cha przekształcono w znacznie bardziej estetyczną “sztukę herbaty”, czerpiąc inspirację m.in. z japońskiej ceremonii herbacianej. To wtedy powstały charakterystyczne dziś dla gongfu cha akcesoria, jak dzbanek gongdaobei czy czarki do podziwiania aromatu wenxiangbei. W latach 90. tajwańska, mocno już zmodyfikowana wersja gongfu cha trafiła z powrotem do Chin kontynentalnych – i to właśnie ona, przedstawiana jako “czysta chińska tradycja”, stała się tym, co dziś na całym świecie kojarzymy z chińską ceremonią herbacianą.
Brytyjska tradycja picia herbaty
Tradycja picia herbaty w Anglii to chyba jeden z najbardziej rozpoznawalnych na świecie brytyjskich zwyczajów. Chyba każdy kojarzy słynne five o’clock. Skąd wziął się ten zwyczaj i dlaczego wciąż jest tak ważny dla mieszkańców Wysp?
Skąd wzięła się brytyjska tradycja herbaciana?
Herbata dotarła do Anglii na przełomie XVI i XVII wieku za sprawą londyńskiego kupca Thomasa Garraway’a, który sprowadził ją z Chin. Zwyczaj jej regularnego picia przypisuje się często żonie króla Karola II Stuarta, która – według niektórych przekazów – wniosła w posagu skrzynię pełną herbaty i to ona miała zapoczątkować tradycję picia herbaty o godzinie 17:00. Inni badacze przesuwają upowszechnienie tego zwyczaju aż do czasów królowej Wiktorii, wskazując na Annę z Bedford jako tę, która spopularyzowała go w kręgach arystokracji. Tak czy inaczej, w połowie XIX wieku picie herbaty o piątej po południu było już w Anglii powszechną praktyką.
Dlaczego akurat five o’clock?
Odpowiedź kryje się w zwyczajach arystokracji – ta jadała śniadanie, a kolejny posiłek, czyli obiadokolację, dopiero późnym wieczorem. Herbata o 17:00, podawana z ciastkami lub małymi kanapkami, pozwalała po prostu przeczekać do kolacji.
Dziś ta konkretna godzina nie jest już tak rygorystycznie przestrzegana, ale sam zwyczaj popołudniowej herbatki wciąż praktykowany jest w wielu brytyjskich domach – choć coraz częściej mówi się o nim po prostu tea time, afternoon tea, a nawet w skrócie: tea. To coś na kształt naszego podwieczorku.
Jaka herbata jest prawdziwie brytyjska?
Brytyjska herbata musi być czarna i mocna, podawana najlepiej z dodatkiem odrobiny mleka. Do niej serwowane są zazwyczaj przekąski – najczęściej klasyczne digestive biscuits. Choć początkowo Brytyjczycy sprowadzali herbatę z Chin, w czasach Imperium Brytyjskiego szybko odkryto możliwość uprawy na masową skalę w koloniach – Indiach i na Sri Lance. Stąd wzięły się dziś dobrze znane Assam i Darjeeling, których nazwy odnoszą się wprost do regionów uprawy. To właśnie dzięki plantacjom w koloniach i pracy niewolników Wielka Brytania zbudowała swoją silną pozycję w światowym handlu herbatą – a za rozwojem herbacianego biznesu na Cejlonie stali tak znani przedsiębiorcy jak James Taylor i Thomas Lipton, od którego nazwiska pochodzi jedna z najbardziej znanych marek herbaty i – swoją drogą – to on ją właśnie założył.
Jak wygląda kultowe picie herbaty w Wielkiej Brytanii?
Dla Brytyjczyków herbata jest napojem dużo ważniejszym niż kawa. Podaje się ją niemal wyłącznie w filiżankach, a do niej – oprócz ciasteczek i kanapek – czasem też owoce. Co ciekawe, nie przyrządza się jej tak, jak podpowiada nam logika. Okazuje się, że to herbatę dolewa się do gorącego mleka, a nie odwrotnie. Jak możesz się domyślić, podstawą parzenia jest herbata liściasta, nie torebki ekspresowe.
Dawniej znanym zwyczajem był tzw. low tea. Według niego herbatę podawano w salonie, na niskiej ławie obok sofy, gdzie przy wspólnej filiżance można było nie tylko poruszać codzienne tematy, ale i snuć plany czy prowadzić dłuższe, filozoficzne rozmowy. Może warto czasem znaleźć chwilę na taki rytuał?
Bawarka
Choć bawarka kojarzy się z Bawarią, jej korzenie sięgają francuskich kawiarni. To napój na bazie herbaty i mleka, podawany na ciepło, z pianką (np. z jajka) – idealny na poranek.
Skąd wzięła się nazwa “bawarka”?
Co ciekawe, określenie “bawarka” funkcjonuje właściwie tylko w języku polskim – w innych krajach ten sam napój (herbata z mlekiem) nie nosi nazwy sugerującej bawarskie pochodzenie. Skąd więc ta nazwa? Najpopularniejsza wersja mówi o paryskiej kawiarni Café Procope, którą w 1689 roku otworzył Sycylijczyk Francesco Procopio. To właśnie tam bywający książęta bawarscy zamawiali herbatę z syropem z paproci (tzw. sok kapillorowy) i to od nich – a właściwie od nazwy ich kraju – napój przejął swoją nazwę. Inne źródła wskazują z kolei, że zwyczaj ten wprowadzili francuscy kucharze na służbie u bawarskich książąt.
Jak bawarka trafiła do Polski?
Do polskiej kuchni napój dotarł w czasie Sejmu Czteroletniego, jako zapożyczenie z Francji. Szybko jednak zyskał lokalny charakter – niedostępne francuskie składniki, jak syrop z paproci, zastępowano rodzimymi ziołami: kwiatem bzu i lipy, rumiankiem, szałwią, miętą czy melisą. Pierwotnie bawarka pełniła funkcję niemal leczniczą – polecano ją przy przeziębieniach i chorobach górnych dróg oddechowych.
Jak wygląda bawarka dzisiaj?
Współcześnie w Polsce bawarka to po prostu herbata z mlekiem, parzona na sposób angielski – do gorącego mleka dolewa się mocny napar herbaciany, a cukier podaje się osobno, do samodzielnego dosłodzenia. Co ciekawe, we Francji Bavaroise oznacza dziś zupełnie coś innego – drinka na bazie kawy, kremu i rumu, a nie tradycyjną herbatę z mlekiem.
Bawarka a karmienie piersią
Przez lata w Polsce panowało przekonanie, że bawarka wspiera laktację u karmiących matek – stąd jej popularność wśród mam i mamek. Współcześnie wiadomo już, że sama herbata z mlekiem nie ma właściwości mlekopędnych. Jeśli zależy nam na wsparciu laktacji, lepiej sięgnąć po zioła faktycznie o takim działaniu, jak kminek, anyż, koper włoski czy kozieradka.
Podsumowanie
Japońska ceremonia, chińskie gongfu cha, brytyjski five o’clock i bawarka – choć dzieli je geografia, historia i sposób parzenia, łączy je jedno: herbata jako pretekst do zatrzymania się i odpoczynku.
Źródła:
[1] https://eherbata.pl/blog/gongfu-cha-historia-terazniejszosc-praktyka-307.html (dostęp z dnia 5.08.2026)
[2] https://earlystage.pl/blog/brytyjska-tradycja-picia-herbaty-skad-sie-wziela/ (dostęp z dnia 5.08.2026)
Poprzedni artykuł
Następny artykuł
Klaudia Jaroszewska-Kotradii – multipasjonatka, która nie potrafi usiedzieć w miejscu. Zafiksowana na punkcie rozwoju i zdobywania wiedzy wszelakiej. Prywatnie mama, żona i kreatywna dusza, która na równi uwielbia Sanah i The Hardkiss.












