Jako obserwatorzy świata muzyki jesteśmy przyzwyczajeni do ewolucji. Artyści się zmieniają, dojrzewają, a my często patrzymy przychylnym okiem na tych, którzy nie chcą powielać jednego schematu. Czasem jednak ewolucja przeradza się w rewolucję. A te rzadko przechodzą bez echa. Taka zmiana może skończyć się różnie. Twórca może wyjść z niej zwycięsko i zmienić bieg historii, ale może też przegrać i stać się obiektem drwin. Bywa również tak, że wprawia odbiorców w konsternację i dzieli ich na dobre. W tym tekście przywołam kilka muzycznych rewolucji, które dla artystów kończyły się w różny sposób.
Grunge
Nirvana, Alice In Chains, Soundgarden i Pearl Jam – kolejność ważności tych artystów na scenie Seattle jest oczywiście subiektywna i zależy od tego, kogo zapytamy. Nie ma jednak wątpliwości, że to właśnie te nazwy nierozerwalnie kojarzymy z terminem grunge. Warto jednak przywołać kilka innych zespołów, które odegrały kluczową rolę w budowaniu tej sceny, choć nie stały się tak medialne jak wspomniana czwórka. Dla fanów tamtego okresu będą to nazwy doskonale znane. Dla tych, którzy znają temat jedynie pobieżnie, może to być dobra okazja, by głębiej zanurzyć się w to, co się muzycznie działo na północno-zachodnim krańcu Stanów Zjednoczonych.
Po tym, jak zespołowi udało się dojść do porozumienia z wdową po nieodżałowanym wokaliście formacji, znowu zrobiło się cicho o albumie Soundgarden, zawierającym nieopublikowane wcześniej utwory z Chrisem Cornellem. - Naszym celem jest ukończyć ten album - zapewnia jednak Kim Thayil w najnowszym wywiadzie. Czy jest nadzieja, że wydawnictwo ukaże się jeszcze w tym roku?
Kształtowanie grunge’u, ikona i inspiracja wielu późniejszych gigantów - tak prezentuje się twórczość Mudhoney! Żywa legenda wystąpi już 20 września w warszawskim klubie Proxima.
Do gry nie potrzebował metronomu. Kiedy Dave Grohl usiadł pierwszy raz za bębnami, nie umiał nawet trzymać poprawnie pałeczek. Ale tłukł nimi z całych sił, w znanym tylko sobie, "zwierzęcym" stylu. W skrócie – grał sercem. I to ono do dzisiaj dyktuje mu uwielbiane przez fanów tempo, rytm i dynamikę.
Podobno premiery kolejnych albumów Pearl Jam nie wywołują już takich emocji, jak kiedyś. Paradoksalnie, dzięki temu zespół może tym bardziej zaskoczyć. No i zaskoczył. "Dark Matter" to radość słuchania.
Premiera "Dark Matter" zbliża się wielkimi krokami! To dwunasty album studyjny w szeregach Pearl Jam, który ujrzy światło dzienne w drugiej połowie kwietnia. Zespół stopniowo dawkuje nową muzykę - już teraz możemy posłuchać dwóch singli promujących wydawnictwo!












