Kategorie
eBilet

Muzyka elektroniczna

Ponad czasem i modami. Dlaczego “Push the Button” The Chemical Brothers wciąż brzmi tak świeżo?

Fot. PAP/PA

24 stycznia 2005 roku ukazał się piąty krążek brytyjskiej grupy The Chemical Brothers. Rok po premierze muzycy otrzymali za niego nagrodę Grammy w kategorii "Best Electronic/Dance Album". Z okazji 21. urodzin przyglądamy się płycie "Push the Button".

Kwaśna psychodeliczna elektronika z rockową energią i hip-hopowym szlifem

Połowa lat 00. XXI wieku to czas dominacji indie rocka i sukcesów takich grup jak Franz Ferdinand, The Killers czy The Strokes. W klubach coraz popularniejszy staje się electro house. Jak zatem radzą sobie ci, którzy w poprzedniej dekadzie przenieśli taneczną elektronikę w miejsca zarezerwowane dotąd wyłącznie dla gitarowych bandów? Fatboy Slim dzielnie broni honoru big beatu na albumie “Palookaville”. Moby wkłada garnitur i nagrywa naszpikowany pop-rockiem “Hotel”. Bracia Hartnoll po stworzeniu wraz z Simonem Boswellem soundtracku do horroru “Krwawa jazda”, wydają “Blue Album” i robią sobie 5 lat przerwy. Liam Howlett decyduje się na przefiltrowanie brzmienia The Prodigy przez popularne 80’sowe electro i tworzy “Always Outnumbered, Never Outgunned”. Daft Punk z kolei odchodzą od pobrudzonego disco house’u na rzecz syntetycznego rocka na płycie “Human After All”. A co robią Tom Rowlands i Ed Simmons? – stawiają na sprawdzone patenty, czyli połączenie kwaśnej psychodelicznej elektroniki z rockową energią i hip-hopowym szlifem.

Album “Push the Button” otwiera “Galvanize” z gościnnym udziełem Q-Tipa z legendarnego A Tribe Called Quest. Taneczno-rapowy kawałek o silnie popowym potencjale (to komplement) oparty jest na samplu z utworu “Goul El Hak El Mout Kaina” marokańskiej wokalistki Najat Aatabou. Drugi na płycie “The Boxer” nosi w sobie specyficzny rodzaj funkowości, do której idealnie pasuje wokal Tima Burgessa z The Charlatans. “Believe” to dance-rock na “chemicznych zasadach” (słyszymy w nim wokalistę grupy Bloc Party, Kele Okereke), a “Hold Tight London” (śpiewa w nim Anna Lynne-Williams, którą za kilka lat świat pozna jako Lotte Kestner – wokalistka formacji Trespassers William, przyp. red.) można określić mianem psychodelic house’u z elementami dream popu.

 “Come Inside” i “The Big Jump”, czyli typowi “Chemiczni Bracia” w quasi-instrumentalach, to muzyka idealna na soundtrack do filmu akcji lub gry komputerowej (co ciekawe, drugi z wymienionych numerów znalazł się na ścieżkach dźwiękowych do “Project Gotham Racing 3” i “Burnout Revenge”, przyp. red.). Pierwszy ze znakomitą linią basu i połamanym loopem perkusyjnym przenosi big beat, do którego powstania w połowie lat 90. przyczynili się m.in. nasi bohaterowie do lat 00., kolejny zaś kontynuuje tradycję tanecznego rocka zapoczątkowaną w “Believe”, choć w innym wymiarze (więcej w nim humoru). “Left Right” to antywojenny protest song, w którym rapuje Anwar Superstar.

“Close Your Eyes jest niespodzianką dla miłośników onirycznego folku (tutaj Toma i Eda wokalnie wspomagają The Magic Numbers), natomiast “Shake Break Bounce” stanowi prezent dla fanów dancehallu i latino. “Marvo Ging” można porównać do sfilmowanego kamerą skeczu przedstawiającego długowłosego farmera, który w słoneczny dzień biega uśmiechnięty po swoim ranczo, a kończący płytę “Surface to Air” brzmi jak Beatlesi próbujący sił w tworzeniu breakbeatowego ambientu.

Po latach

Minęło 21 lat, a płyta “Push the Button” brzmi równie świeżo, co wtedy, gdy sięgnąłem po nią pierwszy raz, będąc jeszcze uczniem gimnazjum. W kontekście dyskografii The Chemical Brothers nie jest to rewolucyjna propozycja, ale czy w muzyce zawsze musi chodzić o rewolucję?