Niektórzy artyści dosłownie żyją na walizkach. Co kilka dni mieszkają w innym hotelu w innym mieście (a czasem nawet w innym kraju). O ile nie śpią w autobusie w drodze do kolejnego celu. O domowym jedzeniu mogą pomarzyć (chyba, że mają swojego kucharza, bo sił i czasu na gotowanie po prostu im już nie wystarcza). Wieczorami zaś wchodzą na scenę i występują przez kilkunastoma, a nawet kilkudziesięcioma tysiącami ludzi. Tak przez miesiąc czy dwa wygląda rzeczywistość wielu artystów. Ale w przypadku niektórych ciągnie się to przez… lata. A nawet dekady.
Stand-up
Solidna dawka śmiechu prosto z Wielkiej Brytanii! Jimmy Carr dwukrotnie odwiedzi nasz kraj.
Dawka śmiechu prosto z Australii? Takie atrakcje zagwarantuje Jeff Jefferies, który dwukrotnie rozbawi publiczność już w grudniu.
Polecamy wydarzenia, które w najbliższy weekend odbywają się w Warszawie. Skorzystaj z nich darmo!
Myślisz o rozpoczęciu kariery stand-upera i zastanawiasz się, gdzie zacząć? Z jednej strony chciałabyś wystąpić przed dużą publicznością, a z drugiej kompletnie nie wiesz, jak sobie poradzić ze stresem, który pojawia się na samą myśl o większej widowni… Co robić? Jak żyć? Podpowiemy Ci (choć skupimy się na stand-upie, nie na życiu ogółem).
Są takie żarty, które nie śmieszą nikogo. Są takie, które dzielą ludzi. I są też takie, które śmieszą za każdym razem, choć byśmy słyszeli je codziennie. W tym artykule przyjrzymy się, z czego to wynika i sprawdzimy, jak tworzyć komiczne treści w stand-upie.
Stand-up staje się coraz bardziej popularny. Już dawno prześcignął kabarety, szczególnie wśród młodszych odbiorców. Dlaczego tak jest? Bo ludzie mają już dość żartów niczym odgrzewane kotlety, które królują na scenach kabaretowych (ciągle tylko PiS, PO, teściowe i księża). Stand-up daje im coś więcej: odniesienie do prawdziwego życia. Podczas gdy kabaret jest przedstawieniem, stand-up to monolog o prawdziwym życiu. Kabaret ma tylko bawić, stand-up – zachęcić do rozważań.












