Kiedyś trzyminutowa piosenka wydawała się krótka. Dziś coraz częściej zdarza się, że utwór kończy się dokładnie wtedy, gdy zdążysz się w niego wciągnąć. Dwie i pół minuty? Nic nadzwyczajnego. Dwie minuty? Też się zdarza. A intro trwające kilkadziesiąt sekund? Dla współczesnego słuchacza może być już testem cierpliwości. Skąd ta zmiana? Czy artyści naprawdę piszą coraz krótsze piosenki, bo tego chcą ich słuchacze, czy może dlatego, że tak działa świat streamingu, algorytmów i playlist? I dlaczego w nowszych utworach refren powinien pojawić się jak najszybciej?
Kino
Tutaj zaczął się polski rock and roll. Stwierdzenie, że to miejsce kultowe, to niedopowiedzenie. Tymczasem w ostatnich latach niszczało, niszczało, aż… znaleźli się ludzie, którzy przywrócili temu miejscu dawną świetność. Choć w nowej formie. I pod lekko zmodyfikowaną nazwą. Bo legendarny gdański Rudy Kot to dziś po prostu Kot.
Niektórzy dostają wszystko, inni… Cóż. Przyjrzyjmy się jednak bliżej tym farciarzom, którzy mają więcej niż jeden talent i co więcej: błyszczą nim tak mocno, że dostrzegają go nie tylko rodzice.
Tak jak w muzyce, tak samo w kinie istnieje zarówno mainstream, jak i kino niezależne. Które z nich jest lepsze? Trudno to stwierdzić. Wszystko zależy od tego, czego w filmach szukamy. Jeśli potrzebujesz rozrywki po ciężkim tygodniu – warto postawić na kino mainstreamowe. A jeśli szukasz seansu podejmującego trudne tematy i skłaniającego do refleksji, wybierz się na film niezależny. Zobaczmy, czym dokładnie różnią się te dwa rodzaje sztuki filmowej.
Jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów na świecie, sześciokrotna zwyciężczyni Grammy, autorka takich hitów, jak "Rehab" czy "Back To Black" - oto Amy Winehouse! I chociaż wokalistki nie ma z nami na świecie już 13 lat, to wielokrotnie zostało udowodnione, że jej twórczość jest wiecznie żywa. Już w kwietniu do kin trafi film "Back In Black. Historia Amy Winehouse".










