W tym roku świętujemy 40-lecie "Tupelo", jednej z muzycznych wizytówek Nicka Cave’a and The Bad Seeds. Autor ostatnio podzielił się historią powstania utworu.

Prywatna muzyka, kolektywna uczta. Sierpień “poza nurtem”
Lato pod znakiem białego węża, łyk słońca i balansu, a może melancholijna podróż? Sprawdź, co nowego przyniósł sierpień.
29.08.2025
Martyna Kościelnik
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Deftones, Pile, Quannnic i nie tylko. Co zachwyciło w sierpniu?
Polecam, zwracam uwagę i prognozuję powodzenie. Garść młodych dźwięków od energicznego Radio Free Alice, muzyczny oddech Marissy Nadler czy wyczekiwana porcja najświeższego brzmienia Deftones. Co skroił sierpień? Czy ten miesiąc zaprawił nas w nadchodzący jesienny klimat? Sprawdźcie!

Deftones – “Private Music”
Gdy “my mind is a mountain” wjechał na streamingi, wielu słuchaczy uznało, że lato odbędzie się pod znakiem Deftones. Wąż zaczął oplatać się ku korzeniom grupy z Sacramento, wyciskając esencję wszystkiego, co najlepsze z ich brzmienia. Wkrótce okazało się, że ten zachwyt nie jest wynikiem chwilowego odurzenia, a pełznięcie przez 11 nowych utworów stało się drogą bez przeszkód, pełną spójności, ale i przyjemnych zaskoczeń. Z tego wydawnictwa z pewnością wyniosę pamiątkę – “souvenir” staje się płucami albumu, ponieważ to właśnie w tym momencie brany jest głęboki oddech, by ochłonąć i poddać się kolejnej porcji dźwięków pod znakiem białego węża. Deftones wije się przy swoim nu-terytorium przy chociażby “cut hands”, ale i odkrywa nowe obszary dzięki zaskakującemu zwieńczeniu pod postacią “departing the body”. Najlepiej podsumować wydawnictwo tytułem jednego z utworów – “i think about you all the time”.
Polecamy na eBilet.pl
Pile – “Sunshine and Balance Beams”
Czy łykając nową dawkę dźwięków Pile, faktycznie zatracimy się w świecie słońca i złapiemy balans? Ta muzyczna pigułka wypełniona została alternatywą, nutą indie rocka i lekkimi powiewami post-punka, a to wszystko działa w odpowiednich proporcjach. Nie ma miejsca na przesyt, więc obiecana równowaga ma swoją rację bytu. Rick Maguire udowadnia, że wokal świeżo sunie się po dźwiękach, a jego wyczuwalna wrażliwość jeszcze bardziej zaognia wszystkie emocje skumulowane na “Sunshine and Balance Beans”. Chociaż album wyróżnia się spójnością i utwory swobodnie przenikają przez siebie, Rick pokazał, że do każdej kompozycji ma indywidualne podejście wokalne. Kluczem stała się autentyczność, a sercem wydawnictwa zdecydowanie jest “Holds”, pulsujący w rytmie melancholii i nadziei.
Pile istnieje od niemal dwóch dekad, a ostatnie dzieło jest dziewiątą pozycją w ich muzycznym katalogu. Chociaż mogłoby się wydawać, że ponowny rozkwit twórczości stanie się niełatwym zadaniem, krytycy już złożyli im pełne gratulacje, wyróżniając “Sunshine and Balance Beans” jako album tygodnia. Ze mną zostanie na dłużej… i z pewnością idealnie wkomponuje się w nadchodzącą jesień.
Quannnic – “Warbrained”
Oczaruje wszystkich, którym doskwiera shoegaze’owy głód, pragną lekkiego powrotu do lat 90., ale i chcą doświadczyć lekkiej, deftonesowej maniery. Młody artysta od pięciu lat spełnia się muzycznie, a jego ścieżki już zostały splecione z ikoną – rozgrzewał publiczność przed Slowdive! Niewątpliwie repertuar stał się powiewem świeżości i mógł przyciągnąć niejednego entuzjastę pragnącego zagłębić się we współczesne oblicze shoegaze. Choć gatunek sam w sobie wymusza patrzenie w ziemię, twórczość Quannnic brzmi tak, jak gdyby wznosiła, uskrzydlała i dawała obietnicę na dalsze przetrwanie. Zaczął swoją przygodę od relacji z elektroniką, by z biegiem lat nabrać sił i rozpalić płomienny romans z gitarą, syntezatorami i senną atmosferą. Słuchacze przedpremierowo zachwycili się “Wrenches” czy “Aviator”, ale to właśnie “Scolder” staje się machiną napędową całej “Warbrained”. Piorunujące wrażenie zrobiły również “Observer” i “Floorface” wymykające się poza ramy shoegaze i dzielnie przedzierające się w nu-brzmienie rodem wcześniej wspomnianej ekipy z Sacramento. Zarówno tytuł płyty, jak i okładka w pewnym sensie idealnie oddają esencję twórcy – jego repertuar wpaja się w umysł, zostawiając solidny niedosyt. O nim jeszcze usłyszymy. Z pewnością.
Radio Free Alice – “Empty Words”
Świeża porcja muzyki prosto z Melbourne! Obiecujący młody zespół regularnie dostarcza nowej dawki rockowego, alternatywnego brzmienia. Bije od nich słońce… skąpane w indie dźwiękach. Chociaż niedawno wydali kawałek “Regret” – nie ma czego żałować! Przesłuchajcie “Empty Words”, a być może poznacie ich tuż przed największym rozkwitem. Jeszcze rok temu Noah Learmonth powiedział NME: “W Australii jest niski pułap, jeśli chodzi o osoby zainteresowane indie rockiem. Jeśli odniesiesz tutaj sukces, to nie przeniesie się on dalej, natomiast jeśli podbijesz Wielką Brytanię, przeniesie się to na Europę i tak dalej”. Wkrótce okazało się, że udało im się wyjść poza ramy rodzimego kraju – Radio Free Alice zachwyca Stany Zjednoczone i cieszy się pierwszymi wyprzedanymi koncertami. Kto wie, może wkrótce zagości też w Polsce?
Polecamy na eBilet.pl
Marissa Nadler – “New Radiations”
Senne historie i melancholijny wokal – Marissa Nadler zaprasza do intymnego świata, idealnie wplecionego w jesienną aurę tego lata. Jej repertuar może stać się remedium na wakacyjne koszmary (sięgnijcie po “Bad Dreams Summertime”) czy przestrzenią na samodzielnie zmierzenie się z własnymi emocjami. Kojący wokal stał się bezpieczną przystanią, z której nie chce się ruszać. Kołysząc się w atmosferze spokojnych dźwięków, przemierzamy jedenaście nowych kompozycji, obfitujących w lekkość i ciepło.
Przeczytaj też:
Poprzedni artykuł
Następny artykuł