Jeszcze kilka lat temu polska scena muzyczna kojarzyła się głównie z disco polo i radiowym popem. Dziś wygląda to zupełnie inaczej i to za sprawą pokolenia artystów młodego pokolenia, którzy grają na własnych zasadach, otwierają własne wytwórnie i zdobywają słuchaczy bez proszenia o zgodę radia. Oto oni – artyści, którzy w ciągu ostatniej dekady zmienili oblicze polskiej muzyki. Poniżej przedstawiamy kilkanaście nazwisk (a raczej pseudonimów), które warto znać.
Temples: nadchodzi nowa płyta i koncert w Polsce!
Mistrzowie kalejdoskopowych, neo-psychodelicznych rockowych brzmień powracają w wielkim stylu! Już w czerwcu ukaże się ich piąty album, który najpewniej zaskoczy nawet ich najwierniejszych fanów. I to właśnie z materiałem z tego krążka - o którym już mówi się, że zdefiniuje brzmienie alternatywy w 2026 roku - Temples przyjedzie jesienią do Polski!
15.04.2026
Aleksandra Gieczys
Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl
Temples przyjadą do Polski!
Od swojego debiutanckiego albumu “Sun Structures” z 2014 roku Temples na Wyspach Brytyjskich cieszy się statusem kultowej kapeli, będącej inspiracją dla niezliczonych nowych formacji na tamtejszej scenie alternatywnej.
Grupa stała się synonimem zespołu żądnego przygód, nieustannie eksplorującego nowe pomysły i poszukującego nowych tekstur dźwiękowych – od euforycznych i melancholijnych melodii z lat 60., przez neo-psychodeliczne rockowe riffy, po muzykę elektroniczną zakorzenioną w stylistyce końca lat 90. i początku XXI wieku. Wszystko to razem tworzy ich wyjątkowe, niepowtarzalne, świeże brzmienie.
Temples zagra w Polsce 27 października w warszawskim klubie Niebo. To niepowtarzalna okazja, by na żywo usłyszeć zespół, o którym magazyn Rolling Stone napisał swojego czasu, że to “najlepsza psychodeliczna grupa, jaką wydała Wielka Brytania w tej dekadzie”.
Przeczytaj też:
Mistrzowie kosmicznego rocka
Zespół Temples powstał w 2012 roku w małym angielskim miasteczku Kettering jako typowo garażowy projekt przyjaciół: Jamesa Bagshawa (wokal/gitara), Toma Walmsleya (gitara basowa), Adama Smitha (instrumenty klawiszowe/gitara) i Rensa Ottinka (perkusja).
Jednak już ich debiutancki singiel “Shelter Song” – wrzucony anonimowo do sieci – wywołał natychmiastową lawinę zachwytów wśród krytyków i fanów retro-rocka. Potem było już tylko lepiej i lepiej, bo kapela błyskawicznie podpisała kontrakt z wytwórnią Heavenly Recordings, a w 2014 roku wydała pierwszy album, “Sun Structures”, który z miejsca zadebiutował w pierwszej dziesiątce brytyjskich list przebojów i stał się na Wyspach fenomenem, zyskując uznanie takich legend jak Noel Gallagher czy Johnny Marr, którzy publicznie chwalili jego niepowtarzalne brzmienie opierające się na genialnym balansowaniu między estetyką vintage a nowoczesną produkcją studyjną.
Kolejne albumy – “Volcano” oraz “Hot Motion” – umocniły pozycję Temples jako liderów współczesnej psychodelii. Z kolei w 2023 roku premierę miał wyprodukowany przez Seana Ono Lennona “Exotico”, który to album nie tylko dał zespołowi ogólnoświatową rozpoznawalność, ale też otworzył im drzwi do jeszcze większych scen na całym świecie, w tym do występu przed The Rolling Stones w londyńskim Hyde Parku.
“BLISS”
Ponad dekadę po debiutanckim albumie zespół wciąż udowadnia, że psychodelia wciąż może być świeża, nowatorska i mieć sporo do zaoferowania, jeśli tylko nie boi się być elastyczna stylistycznie. Dowodem na powyższą tezę ma być nowy albumem studyjny Temples – “BLISS” – który ukaże się 26 czerwca nakładem V2 Records, na którym formacja obiera nowe, elektroniczne kierunki, pozostając jednocześnie wiernym swojemu rockowemu DNA.
Na płycie znajdzie się 10 utworów, których brzmienie zespół opisuje jako próbę uchwycenia “melancholijnej euforii”, inspirowanej kulturą rave przełomu wieków i tanecznym rytmem przypominającym dokonania Underworld czy Massive Attack.
To najbardziej radykalny zwrot w ich dotychczasowej dyskografii. Sami muzycy Temples mówią, że “BLISS” to dla nich coś więcej niż tylko zmiana stylistyczna – to deklaracja intencji, wolności artystycznej i braku kompromisów. Płyta została stworzona przez muzyków zupełnie samodzielnie i – jak ujął to zespół – w duchu siły ich kolektywu napędzanego “instynktem, chemią i radością wspólnego tworzenia muzyki”.
– Chodzi o pozwolenie: na puszczenie wodzy fantazji, na ruch i na stanie się czymś nieoczekiwanym -mówią o swoim najnowszym wydawnictwie członkowie Temples.
Taneczna i niesamowicie przebojowa psychodelia? Właśnie tak! Już pierwszy singiel zapowiadający płytę – “Jet Stream Heart” – pokazuje, że jest to możliwe i ta fuzja sprawdza się doskonale. Połączenie psychodelicznych riffów, pętli i klubowego pulsu rodem z europejskiej sceny tanecznej końca lat 90. zaciera granice gatunków i granice między tym, co analogowe, a tym, co cyfrowe tworząc brzmienie dalekie od konserwatyzmu i nastawione wyłącznie na przeżywanie muzyki i fizyczną energię.
Wczoraj zespół zapowiedział płytę kolejnym singlem, “Vendetta”. To prosty, klubowy utwór, zbudowany wokół wielowarstwowych faktur i wyrazistego, melodyjnego rdzenia, który idealnie łączy brudne riffy z laserowymi syntezatorami i bulgoczącą taneczną melodią tworząc hipnotyzujący miks. Zresztą posłuchajcie sami:
Poprzedni artykuł











