Kategorie
eBilet

Piłka nożna

“Tato, ty przecież nie płaczesz” tragiczna historia Luisa Enrique, który znów wygrał Ligę Mistrzów

Fot. PAP/EPA

- Nigdy nie płakałem i nie będę płakał po przegranym meczu. Co to za powód? Jaka tragedia? Idźcie na onkologię, zobaczycie prawdziwą tragedię, gdy ludzie umierają - mówił w dokumencie "Nie macie k…a pojęcia" pełen pasji Luis Enrique, szkoleniowiec Paris Saint-Germain. Słowa te wydają się zwykłym truizmem, ale wypowiadane przez Hiszpana nabierają znacznie mocniejszego wyrazu. Doświadczony szkoleniowiec przeżył tragiczną śmierć dziewięcioletniej córeczki Xany, która w ciągu kilku miesięcy przegrała walkę z nowotworem.

Artykuł może zawierać autopromocję eBilet.pl

W miniony weekend Paris Saint-Germain po raz drugi z rzędu świętował zwycięstwo w Lidze Mistrzów pod wodzą Luisa Enrique, tym razem zwyciężając po serii rzutów karnych z Arsenalem Londyn. Przed dwoma laty Hiszpan pozbył się największych gwiazd, zmienił oblicze drużyny i dzięki temu Paryż kolejny raz mógł świętować triumf w najważniejszych klubowych rozgrywkach świata.

Choroba zabrała córkę

Enrique to ikona hiszpańskiego futbolu, najpierw jako piłkarz, potem jako szkoleniowiec, który zawsze miał swoją wizję i bardzo mocno się jej trzymał. Jednak jego życie to nie tylko pasmo sukcesów. Swój największy dramat przeżył poza areną sportową. Jego córka zmarła w 2019 roku w wieku 9 lat po bardzo bolesnej walce z chorobą nowotworową. Przyczyną śmierci był rzadki rodzaj raka kości – kostniakomięsak. W czasie jej trwania trener zdecydował się przerwać pracę selekcjonera reprezentacji Hiszpanii.

– Zastanawiam się, czy mam w życiu szczęście, czy pecha. Cóż, jestem wielkim szczęściarzem, ale jak mogę się tak czuć, skoro umarła mi 9-letnia córka? – pytał retorycznie w dokumencie Canal Plus, po czym natychmiast tłumaczył: – Moja córeczka przyszła na świat, by spędzić z nami dziewięć wspaniałych lat. Mam z nią tysiąc wspomnień, filmów, to był niewiarygodny czas – wyznał poruszony.

Jednym z najbardziej charakterystycznych nagrań Luisa Enrique i Xany jest to po finale Ligi Mistrzów w 2015 r., w którym Barcelona pokonała 3:1 Juventus Turyn. Sukces swojego taty świętowała również kilkuletnia córka, trzymając w rękach flagę katalońskiego klubu. To nagranie było po latach inspiracją dla kibiców PSG, którzy po zwycięstwie w Lidze Mistrzów w zeszłym roku przygotowali specjalny transparent dla Enrique, na którym widniał wizerunek jego i córki, ale tym razem świętujących sukces paryskiego klubu.

Trudne chwile rodziny Enrique

Hiszpan opowiedział również o tym, jak rodzina poradziła sobie z bolesną stratą. Wyjaśnił swoją filozofię i sposób postrzegania tego trudnego momentu w życiu. – Moja mama nie potrafiła patrzeć nawet na jej zdjęcie – mówiła, że nie jest w stanie. Powiedziałem jej: “Mamo, musisz tutaj postawić fotografię Xany. Xana żyje, fizycznie jej nie ma, ale w wymiarze duchowym żyje, bo każdego dnia o niej pamiętamy”. Myślę, że Xana nadal nas widzi. Jak dać jej znać, że jakoś się z tym uporaliśmy? – pytał.

Śmierć Xany była przyczynkiem do stworzenia fundacji jej imienia (Fundación Xana). Założycielami są oczywiście Luis Enrique i jego żona Elena Cullell. Organizacja zajmuje się niesieniem kompleksowej pomocy dzieciom i młodzieży dotkniętym chorobami onkologicznymi oraz innymi ciężkimi schorzeniami. Przy okazji jednej z imprez fundacji powstała piosenka na cześć Xany, w której nagraniu wzięły udział jej koleżanki.

Fot. PAP/DPA/Ina Fassbender

– Ledwo zdołałem wysłuchać tej piosenki, to tak, jakbyście do niej dzwoniły i ją wołały – mówi w dokumencie do dziewcząt szkoleniowiec podczas jednej z imprez organizowanych przez fundację. – Już chyba nie będę płakał, to ożywiło mnóstwo bardzo fajnych wspomnień. Dziesięć razy wysłuchałem tej piosenki i za każdym razem ryczałem. Nie mogłem nie płakać – przyznał.

Hiszpański trener opowiedział również o najtrudniejszych chwilach, które miały miejsce pod koniec choroby Xany. – Życiowe porażki uczą najwięcej. Zastanawiam się, czy mam w życiu fart. Pod koniec, gdy moja biedna córeczka była bardzo wycieńczona, to były straszne chwile. Xana pogodziła się z tym, że matka płacze, Elena (siostra – przyp. red.) całkowicie się załamała. Ale córka nie potrafiła zaakceptować, że ja też płaczę. “Tato, ty przecież nie płaczesz, prawda?”. Niektóre chwile były nie do wytrzymania, ale Xanita umarła w naszym domu, nie w szpitalu. Odeszła otoczona przez najbliższych, kuzynów, rodziców i dziadków. Te straszne momenty bardzo nas wszystkich zbliżyły – podkreślił.

To teraz kibicujemy Realowi Madryt?

Xana, gdy jeszcze nie do końca rozumiała zasady piłki nożnej, w dość zabawny sposób reagowała na powołania piłkarzy Realu Madryt do hiszpańskiej reprezentacji, gdy ta była prowadzona przez jej ojca. – Była wspaniała. Pamiętam, gdy zostałem trenerem drużyny narodowej, ona taka malutka świętowała wszystkie tytuły Barcelony. Nie sądzę, by nienawidziła Realu, ale wiedziała, że to wróg. Więc kiedy widziała zawodnika Realu w koszulce reprezentacji, to pytała: “To teraz kibicujemy im?” – mówił rozbawiony.

W dokumencie Canal Plus “Nie macie k…a pojęcia” szkoleniowiec w bardzo rozczulający sposób opowiadał o zmarłej córce. – Była niewiarygodna, niezwykle otwarta, czasami komiczna. A także waleczna i bardzo odważna – prawdziwy wulkan. Piękna jak jej tata – stwierdził rozbawiony, po czym dodał: – Nie, była podobna do mamy.

Zapewne w minioną sobotę kilkuletnia Xana znów świętowała z ukochanym tatą wielki sukces – kolejne zwycięstwo w finale Ligi Mistrzów.

Safri Duo przyjedzie do Polski!