Jako obserwatorzy świata muzyki jesteśmy przyzwyczajeni do ewolucji. Artyści się zmieniają, dojrzewają, a my często patrzymy przychylnym okiem na tych, którzy nie chcą powielać jednego schematu. Czasem jednak ewolucja przeradza się w rewolucję. A te rzadko przechodzą bez echa. Taka zmiana może skończyć się różnie. Twórca może wyjść z niej zwycięsko i zmienić bieg historii, ale może też przegrać i stać się obiektem drwin. Bywa również tak, że wprawia odbiorców w konsternację i dzieli ich na dobre. W tym tekście przywołam kilka muzycznych rewolucji, które dla artystów kończyły się w różny sposób.
Zakopane
“Miłość, miłość w Zakopanem” śpiewa Sławomir, a na Krupówkach przechadzają się tysiące turystów dziennie. Do tego korki na Zakopiance… czy warto tam w ogóle jechać? Oczywiście! To tatrzańskie miasto ma wiele do zaoferowania. Zresztą sam zobacz Zakopane od nieco innej strony.







