Niektórzy artyści dosłownie żyją na walizkach. Co kilka dni mieszkają w innym hotelu w innym mieście (a czasem nawet w innym kraju). O ile nie śpią w autobusie w drodze do kolejnego celu. O domowym jedzeniu mogą pomarzyć (chyba, że mają swojego kucharza, bo sił i czasu na gotowanie po prostu im już nie wystarcza). Wieczorami zaś wchodzą na scenę i występują przez kilkunastoma, a nawet kilkudziesięcioma tysiącami ludzi. Tak przez miesiąc czy dwa wygląda rzeczywistość wielu artystów. Ale w przypadku niektórych ciągnie się to przez… lata. A nawet dekady.
Red Hot Chili Peppers
Rok 1991 zapisał się złotymi nutami w historii muzyki alternatywnej. To wtedy wydany został album "Metallica", Nirvana zdetronizowała Michaela Jacksona, przejmując pierwsze miejsce na liście przebojów "Billboardu", a do mainstreamu przedarli się kalifornijscy funkrockowcy z Red Hot Chili Peppers. Miejsce na światowych scenach zapewniła im ballada "Under the Bridge", która pierwotnie miała pozostać jedynie wierszem w zeszycie.







