Kategorie
eBilet

Metal

Phil Campbell nie żyje. Gitarzysta Motörhead miał 64 lata

Fot. PAP/Rafał Guz

Zmarł ceniony gitarzysta legendarnego zespołu Motörhead. Phil Campbell miał 64 lata.

Nie żyje Phil Campbell, gitarzysta Motörhead

Świat muzyki obiegła szokująca informacja o śmierci cenionego gitarzysty. Phil Campbell był członkiem zespołu Motörhead od 1984 roku, więc pierwszym krążkiem z jego udziałem stał się pełen sukcesów “Orgasmatron”. Łącznie pojawił się na 16 dziełach i niewątpliwie jego wkład muzyczny na stałe odcisnął się w historii metalu.

Informację o śmierci artysty opublikowano na mediach społecznościowych. W oświadczeniu zamieszczonym przez bliskich czytamy: “Z wielkim smutkiem zawiadamiamy o śmierci naszego ukochanego ojca, Philipa Anthony’ego Campbella, który odszedł w pokoju wczoraj wieczorem po długiej i odważnej walce na intensywnej terapii po złożonej poważnej operacji. Phil był oddanym mężem, wspaniałym ojcem i dumnym i kochającym dziadkiem, znanym czule jako ‘Bampi’. Był głęboko kochany przez wszystkich, którzy go znali i będzie nam go niezmiernie brakowało. Jego dziedzictwo, muzyka i wspomnienia, które stworzył z tak wieloma, będą żyć wiecznie”. Rodzina poprosiła o uszanowanie prywatności w tak trudnych chwilach.

Fot. PAP/EPA/Peter Nyikos

W internecie pojawiła się masa kondolencji – zarówno od zagorzałych fanów, jak i muzyków. “Phil był bardzo delikatnym i ciepłym facetem bez ‘manieryzmu’ gwiazdy rocka (a zdecydowanie nią był!). Fajnie było się z nim spotkać. Żartował na prawo i lewo i sprawiał, że wszyscy czuli się dobrze” – tak opisał twórcę Mikael Åkerfeldt z Opeth. “Naprawdę miły człowiek z szalonym poczuciem humoru. Dużo się razem śmialiśmy, zwłaszcza, gdy przybył na koncert w pełnym makijażu, spódnicy i bluzce!” – ciepło wspominał go Geezer Butler z Black Sabbath. Fani pogrążeni są w żałobie, lecz nie podlega wątpliwości, że muzyczne dziedzictwo Phila jest ponadczasowe.

Phil Campbell powiedział, że jednym z jego największych osiągnięć było to, że Motörhead nigdy się nie rozpadł. “Wiesz, są zespoły, które się rozchodzą i schodzą, bo tymi działaniami chcą sprzedać więcej biletów. My nigdy tego nie zrobiliśmy, po prostu nieustannie koncertowaliśmy i nagrywaliśmy. Uwielbialiśmy to. Największym osiągnięciem było to, że nigdy się nie poddaliśmy.” – powiedział podczas wywiadu, którego udzielił dla eBilet NOW w październiku 2025 roku.

Gdy w 2015 roku Lemmy Kilmister zmarł, gitarzysta zadbał o muzyczne dziedzictwo zespołu i założył projekt Phil Campbell and the Bastard Sons. Twórca na koncertach przywoływał zarówno porywające utwory Motörhead, jak i sięgał po nowe, autorskie utwory. Polscy fani mieli kilka okazji, by usłyszeć efekt żywo, więc te wieczory z pewnością będą gorąco wspominane przez entuzjastów metalu.