Czas na rozkwit… muzyczny! Dedykowane odkrywcom, entuzjastom podziemia i nie tylko. A w środku… Deadletter, Gorillaz, Otto Benson i więcej!
Phil Campbell nie żyje. Gitarzysta Motörhead miał 64 lata
Zmarł ceniony gitarzysta legendarnego zespołu Motörhead. Phil Campbell miał 64 lata.
14.03.2026
Martyna Kościelnik
Nie żyje Phil Campbell, gitarzysta Motörhead
Świat muzyki obiegła szokująca informacja o śmierci cenionego gitarzysty. Phil Campbell był członkiem zespołu Motörhead od 1984 roku, więc pierwszym krążkiem z jego udziałem stał się pełen sukcesów “Orgasmatron”. Łącznie pojawił się na 16 dziełach i niewątpliwie jego wkład muzyczny na stałe odcisnął się w historii metalu.
Informację o śmierci artysty opublikowano na mediach społecznościowych. W oświadczeniu zamieszczonym przez bliskich czytamy: “Z wielkim smutkiem zawiadamiamy o śmierci naszego ukochanego ojca, Philipa Anthony’ego Campbella, który odszedł w pokoju wczoraj wieczorem po długiej i odważnej walce na intensywnej terapii po złożonej poważnej operacji. Phil był oddanym mężem, wspaniałym ojcem i dumnym i kochającym dziadkiem, znanym czule jako ‘Bampi’. Był głęboko kochany przez wszystkich, którzy go znali i będzie nam go niezmiernie brakowało. Jego dziedzictwo, muzyka i wspomnienia, które stworzył z tak wieloma, będą żyć wiecznie”. Rodzina poprosiła o uszanowanie prywatności w tak trudnych chwilach.

W internecie pojawiła się masa kondolencji – zarówno od zagorzałych fanów, jak i muzyków. “Phil był bardzo delikatnym i ciepłym facetem bez ‘manieryzmu’ gwiazdy rocka (a zdecydowanie nią był!). Fajnie było się z nim spotkać. Żartował na prawo i lewo i sprawiał, że wszyscy czuli się dobrze” – tak opisał twórcę Mikael Åkerfeldt z Opeth. “Naprawdę miły człowiek z szalonym poczuciem humoru. Dużo się razem śmialiśmy, zwłaszcza, gdy przybył na koncert w pełnym makijażu, spódnicy i bluzce!” – ciepło wspominał go Geezer Butler z Black Sabbath. Fani pogrążeni są w żałobie, lecz nie podlega wątpliwości, że muzyczne dziedzictwo Phila jest ponadczasowe.
Phil Campbell powiedział, że jednym z jego największych osiągnięć było to, że Motörhead nigdy się nie rozpadł. “Wiesz, są zespoły, które się rozchodzą i schodzą, bo tymi działaniami chcą sprzedać więcej biletów. My nigdy tego nie zrobiliśmy, po prostu nieustannie koncertowaliśmy i nagrywaliśmy. Uwielbialiśmy to. Największym osiągnięciem było to, że nigdy się nie poddaliśmy.” – powiedział podczas wywiadu, którego udzielił dla eBilet NOW w październiku 2025 roku.
Gdy w 2015 roku Lemmy Kilmister zmarł, gitarzysta zadbał o muzyczne dziedzictwo zespołu i założył projekt Phil Campbell and the Bastard Sons. Twórca na koncertach przywoływał zarówno porywające utwory Motörhead, jak i sięgał po nowe, autorskie utwory. Polscy fani mieli kilka okazji, by usłyszeć efekt żywo, więc te wieczory z pewnością będą gorąco wspominane przez entuzjastów metalu.
Poprzedni artykuł





